piątek, 22 marca 2013
Uwaga!
Mam sprawę założyłam takiego nowego bloga (co nie znaczy, że będę zaniedbywać ten) i mam mało czytających więc jak chcecie to wbijajcie! <3/Ronnie http://marzeniaonedirections.blogspot.com/
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział 10
*Oczami Nialla*
Ciągle zastanawiam się o co mogło chodzić Veronice...Aż z tego myślenia zrobiłem się głodny. Zrobię sobie duuużą bułkę ze ...ze wszystkim! Ale mam te cholerne poczucie sumienia, że nie jestem teraz przy Meg. Mam pomysł zrobię dla niej jakąś pizzę i jej przywiozę. Albo chociaż nie bo z moim talenem do gotowania wolę jej kupić pizzę na wynos. Po zakupie 2 pizzy (dla mnie i dla Megan) zamuwiłem taxi po czym triumfalnym krokiem weszłem do sali.
-Hej! Mam dla ciee...Oj sorki chyba przeszkodziłem.-urwałem kiedy zauważyłem całującą sie dziewczynę z Harrym.
-Niieee i tak już mieliśmy kończyć.-spojrzała się uwodzicielskim wzrokiem na Hazzę na co on przygryzł wargę.
-I co już sobie wszystko wyjaśniłaś z Malikiem?
-Taak. Można tak powiedzieć.
-A kiedy stąd wychodzisz?
-No cóż lekarz powiedział, że jak wszystko dobrze pójdzie to jeszcze w tym tygodniu zdejmą mi gips z nóg i założą...Ymm kurcze trudna nazwa w każdym razie w tym będę mogła chodzić!
-To świetnie! Czyli jeszcze trochę sobie poszalejemy w Irlandii!
-Tak Niall my na pewnoooo!-jednoznaczenie spojrzał Hazza na Meg.
-Ej, ej tylko byle nie za głośno. Bo ja chcę w nocy chcę spać!-zaśmiałem się.
-Zboczeńcy!-krzyknęła z udawaną obrazą do nas.
-To chyba ty jesteś zboczona ja i Harry mieliśmy na myśli yyy...no ten...że będziecie głośnej muzyki w nocy słuchać.
-To prawda właśnie to przecież miałem na myśli!
-Mhhmm. Ta jasne. No nieważne. Ahh jeszcze nie zdążyłam was, a w szczególności ciebie przeprosić Niall.
-Za co?
-No za to, że popsułam ci wizytę u rodziny, bo przecież nie często ją odwiedzasz, a przezemnie pół wyjazdu spędzicie w szpitalu.
-Hej to nie twoja wina tylko moja.-spojrzał na nią Harry.
-Nie no już przestańcie to nie jest niczyja wina to był tylko niefortunny wypadek.-wtrąciłem.-A swoją drogą to jakim cudem jesteś aż tak poobijana? Przecież to urwisko aż takie duże nie było.
-Ah to długa historia. Jak byłam mała miałam bardzo kruche kości i często mi się łamały. I teraz nawet przez takie gówno mogę się zabić!
-O to rzeczywiście głupio musisz mieć..-skomentowałem.
-No nieważne. Niall ty pewnie się tu nudzisz i masz ciekawsze zajęcia do roboty prawda?.-znacząco spojrzał na mnie przyjaciel. Od razu wiedziałem, że chce zostać z Megan sam na sam. W sumie dobrze, że w końcu znalazł sobie jakąś dziewczynę. Yh co ja muwię sam przecież jej nie mam. Ale to tylko dowód na to że nie byle kto potrafi skraść moje serce i dobrze mi z tym.
-Ta, ta już wam nie przeszkadzam.-uśmiechnąłem się i wyszedłem.
Kiedy miałem już wchodzić do domu zmieniłem kierunek i udałem się do Veronici. Zadzwoniłem i odebrała jej mama.
-Dzień dobry jest może Vera?-zapytałem.
-Tak, jest. Wejdź proszę.
Weszłem i przypomniałem sobie wszystkie chwile spędzone w tym domu. Imprezy, obiady wspólne rozmowy...
-Przecież muwiłam ci, że nie chcę cię znać!-wyrwał mnie z zamyśleń jej głos.
-Hej, hej nie tak ostro! Nawet nie wiem o co ci chodzi!
-Oh na prawdę nie wiesz?!
-Noo nie. Przecież bylismy przyjaciółmi.
-Taak dobrej formy użyłeś BYLIŚMY. A teraz proszę wyjdź.
-Nie do póki nie powiesz mi o co chodzi.
-Jesteś aż takim egoistą czy tylko udajesz?!
-Przestań NIC NIE ZRO-BI-ŁEM!.
-A wiesz co? Ok. powiem ci!
-No nareszcie!
-Ja naprawdę myślałam, że byliśmy przyjaciółmi...
-Bo byli...
-Nie przerywaj mi. Trochę odświeżę ci pamięć. To ja nakłoniłam cię do udziału w x-factorze. Myślałam, że jak wygrasz to nic się między nami nie zmieni i dalej będziemy BFF ale to okazałeś się zwykłym....zwykłym chamem. Wierzyłam przez te wszystkie tygodnie, miesiące, lata na to że w końcu się odezwiesz. A ty..ty poprostu mnie zignorowałeś. Krótko muwiąc miałeś mnie w dupie! Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś. Nawet ze znajomych na fb mnie usunąłeś. Wymazałeś mnie z pamięci. Nawet nie wiesz jak ja przez ciebie cierpiałam...To bardzo bolało wiesz? Nie zdałam do następnej klasy. Uczę się na dwójach i nie mam już nikogo. Mój świat wywrucił się do góry nogami. A ty w tym czasie znalazłeś sobie nowych przyjaciół. I teraz po tych wszystkich latach spotykasz mnie i mówisz ,,Hej Veronica."?! Wiesz co? Poprostu wyjdź. Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy!
-Ale ja, ja nie chciałem...-powiedziałem cicho. Wiedziałem że to nic nie zmieni dlatego za poleceniem wybiegłem z jej domu ze łzami w oczach i zamknąłem się w swoim pokoju. Dopiero tam uświadomiłem sobie co zrobiłem. Przez to wszystko nie zauważyłem nawet jak się zmieniła. Kiedyś na jej twarzy gościł nieustanny uśmiech a na sobie miała kolorowe sukienki. Dzisiaj miała smutne oczy jakby pewna część jej umarła, czarne rurki, bokserke z krzyżem i glany. Jezu co ja narobiłem? Skuliłem się w kłębek i nasłuchiwałem szumu za oknem. Ktoś ciągle pukał do moich drzwi, ale nie odpowiadałem. Musiałem sobie wszystko poukładać.
*Oczami Zayna*
Strasznie boję się o Nialla siedzi już w osamotniny przez kilka godzin. Oby nie zrobił jakiegoś głupstwa..Nieee co ja gadam Niall jest rozsądny i pewnie nawet przez myśl mu nie przejdzie masochistwo, a co dopiero samobójstwo. Pewnie musi sobie coś przemyśleć, a ja panikuję. Ciągle zastanawiam się dlaczego Megan wybrała Harrego. Czy ja zrobiłem coś nie tak, a może nie spęłniam jej oczekiwań? Nie wiem, ale nie mam zamiaru tracić przez moją zazdrość Meg, a co dopiero Harrego. Będę musiał to jakoś przeboleć. Chyba coś się poruszyło w pokoju Nialla. Teraz to już nawet nie pukam tylko wyważam drzwi!
-Zayn!? POJEBAŁO CIĘ?!!!
-Sorry myślałem, że coś się stało.
-Gówno mnie to obchodzi. Masz naprawić teraz te drzwi.-kiedy już się z nimi uporałem postanowiłem zagadać do przyjaciela.
-Hejj co jest?
-Nie nic poprostu kogoś zawiodłem...
-Dziewczyna.
-Taa i to nie byle jaka. Ale tera to nie ma znaczenia, bo nie chce mnie widzieć.
-Ooo to nieźle musiałeś sobie nagrabić jak dziewczyna nie może wybaczyć słodkiemu Niallerkowi.-powiedziałem z poważną miną.
-Ej to nie jest śmieszne!
-No dobra to mów co się stało.
-No więc ona ma na imię Veronica i jest znaczy była moją najlepszą przyjaciółką, a prawie dziewdczyną zanim wyjechałem do x-factor. Potem zerwałem z nią kontakt i zapomniałem, a ona przez lata cierpiała...
-Oj to zawaliłeś sprawę.
-Wiem. Ale jak mam ją przeprosić jeżeli ona nie chce mnie widzieć.
-Oj Niall ona wcale tak nie myśli. Wręcz przeciwnie teraz to właśnie ciebie potrzebuje!
-Tak sądzisz?
-Noo i to jak!
-To muszę do niej iść, ale teraz mi się nie chce, a poza tym jestem głodny.
-To choć zrobimy naleśniki co z Liamem, Louisem, Nic, Dan i Ell co?
-Oook.
*Oczami Liama*
Muszę szybko powiedzieć coś Meg. Tylko do niej i do Eleanor mam takie zaufanie, ale w domu jest za dużo ludzi więc wolę jechać do szpitala.
-Hej słuchajcie ja jadę do Meg.
-O to jadę z tobą.-zaproponowała Daniell.
-NIE!
-Dobraa...-zaśmiała się.-Mam być zazdrosna?
-Absolutnie nie, bo kocham tylko ciebie.
-No dobra przekonałeś mnie. Tylko jedź ostrożnie.
-Wybiegłem do samochodu i pojechałem do szpitala. Wszedłem do sali, w której leżała moja przyjaciółka, a przy niej Harry.
-Cześć kochani!-krzyknąłem na powitanie.
-O Liam!-odkrzyknęła Meggi.
-Sorki Harry, ale chciałbym pobyć z Meg na chwilę sam na sam ok?
-Liaam...-spojrzał ostrzegawczo w moją stronę Harry.
-Dobra nie bój się o mnie kochanie. Liaś ma dziewczynę.-na jej słowa Harry wyszedł z pomieszczenia.
-Więc co cię do mnie sprowadza?
-Mam sprawę, a ty musisz mi w niej doradzić.
-No to dawaj!
-Chciałbym jeszcze w tym tygodniu po tym jak wyjdziesz ze szpitala oświadczyć się Daniell. Myślisz, że się zgodzi?
-Jezuu! To wspaniale! Na pewno się zgodzi, nie martw się o to ona kocha cię najbardziej na świecie!
-Tak myślisz?
-Ja to wiem.
-Dzięki nie wiem co bym bez ciebie zrobił!
-A masz już pierścionek?
-Oczywiście. Nawet przy sobie. Pokazać ci?
-Pewnie!-wyciągnąłem pierścionekj w jej stronę i wszedł Harry..
-No kurde! Jak był Zayn to mówiłaś mu, że go kochasz, teraz jest Liam i ci się oświadcza to ja się boję co zastanę jak przyjdzie Lou!-syknął
-Harry to nie tak!-krzyknąłem
-Dobra już już, nie denerwuj się tak. Wiem, że to dla Daniell podsłuchiwałem. Gdybyście widzieli wasze miny!-wszyscy wybuchęliśmy śmiechem.
-Tylko Harroldzie nie mów nikomu tego ok?
-Spoko możesz mi zaufać.
-Harruś??-zapytała dziewczyna.
-Miałeś coś konkretnego na myśli z tym Louisem?
-Nieee tak tylko rzuciłem.-śmiesznie poruszył brwiami.
-No dobra to ja wam nie przeszkadzam. A ty Harry wrucisz na noc czy zostajesz?
-Dzisiaj zostanę, a jutro będę musiał wrucić.
-Okk. To pa gołąbeczki. No i tylko żeby dzieci nie było po tej nocy w szpitalu!
-Serio Liam ty też!?
-Ja tylko chciałem powiedzieć, że jak by coś to na dole sprzedają też gumki...Dobra Cześć.-powiedziałem i udałem się z powrotem do domu...\
Dobra wiem zjebałam ten rozdział XD. Jest krótki i w ogóle taki do dupy...Ale obiecuję, że następny będzie aż ociekał blaskiem. KOCHAM WAS<333
sobota, 16 marca 2013
Ronnie
Oooook. Więc tak. Jak zdążyliście zauważyć to ja i Oliwia na zdjęciu to tak naprawdę nie my xdd. Poprostu nie chciałyśmy, żeby wam monitorki popękały. Ok. Oliwia mnie pewnie za to zabije, ale jak u mnie była to cyknęłam nam tą fotkę i wstawiam wam. Ja to blondynka a Oliwia to ta brązowa :)) Jednokierunkowyh <33 Ps. rozdział 10 już niedługo będzie gotowy.
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 9
*Oczami Megan*
Nienawidzę go! Poprostu nienawidzę! Co on sobie wyobrażał, że będę jego kochanką!? Jeszcze jak by tego było mało prawdopodobnie teraz obściskuje się z Nicole, bo widziałam jak razem idą w stronę jakiejś polany. Ja już dłużej tego nie zniosę. Nie mam po co żyć. Moja najlepsza przyjaciółka umawia się z Harrym..a może to o niej mówił w wywiadzie? Sama już nie wiem co o tym myśleć...Zastanawiam czy ktoś wogóle zauważył, że mnie nie ma. Zresztą nieważne, sama nie wiem gdzie jestem. Mogłabym tu zostać i zamarznąć na śmierć albo, żeby mnie jakiś niedźwiedź pożarł. W Mullingar są niedźwiedzie? Kurde na serio zimno się zaczyna robić, a do tego ciemno. Świetnie! Dobra treba myśleć logicznie. Jestem w lesie, nie widać horyzontu, a wokół tylko sosny. Yyy jak to było z tym wyznaczaniem kierunków? Gwiazda płónocna to nie bo za wcześnie...Mrowisko też nie bo nie ma. A reszty jakoś nagle musiałam zapomnieć. Usiądę sobie pod jkimś świerkiem i poczekam.
-Aałłł!-syknęłam sama do siebie potykając się o kamień. Plus, moje szczęście równa się urwisko. No tak. Cała jestem mokra, poobijana i chyba nie czuję kończyn. A więc to tak skończę. Nie ma co, już widzę nagłówki gazet. "Zbiła się przez własną głupotę". Ło ja pierdziele co tak ciemno?!...
*Oczami Harrego*
-Widzieliście gdzieś Meg?!-przerażony spytałem przyjaciół-Nie ma jej już od kilku godzin.
-A nie ma jej z tobą?!-wyrzuciła z pretensjom Nick.
-No przecież gdyby była to bym się nie pytał!
-Skończcie!-krzyknął Liam.-Musimy jej poszukać w lesie. Widziałem jak szła w tamtą stronę.
Szybko wybieglismy z domu pozostawiając otwarte drzwi. Została tylko mama Nialla. Gdzie ona mogła pójść!? To wszystko moja wina. Jeżeli by sobie coś zrobiła to niedarowałbym sobie.
-Megan!!!!-krzyczałem zrezygowany.-Megan to kurwa nie jest śmieszne!
-O boże!-cicho powiedziała Nicole.-Meggi, Meggi proszę cię nie umieraj! I w tej chwili spostrzegłem całą zakrwawioną dziewczynę leżącą na końcu stromego urwiska. Miała powykręcane nogi i ręce. To najgorszy widok jaki w życiu widziałem...
-Dzwońcie po karetkę!-wydarła się Eleanor. Szybko sięgnąłem po komórkę w kieszeni i wystukałem numer. Wyjaśniłem w jakiej sytuacji się znajduję i przyjazny głos z drugiej strony rozłączył się. Ambulans przyjechał dość szybko.
-Jadę z wami.-ze łzami w oczach spojrzałem na lekarza.
-Wsiadaj. Ktoś musi przy niej być.-odparł.
Jak mogłem do tego dopuścić...Dziewczyna, którą kocham prawdopodobnie zostanie inwalidą do końca życia i to przeze mnie. Czekałem niespokojnie przed salą gdzie ją operowali. Do pomieszczenia ciągle ktoś wchodził i równie szybko wychodził. Nikomu nie chcieli udzielić żadnych informacji. W pewnym momencie wyszedł znajomy mi lekarz.
-Co z nią?-spytałem
-Wyjdzie z tego.
-Uff jak się cieszę, że nic jej nie jest. Mogę się z nią zobaczyć?
-Tak.
*Oczami Megan*
Jestem wykończona operacją. Nie mogę ruszać nogami ani rękami. Nie daję sobie rady z tym wszystkim. Czuję, że po moim policzku spływają słone łzy i nie mogę ich zatrymać.
-H...Hhej..-odezwał się głos zza zasłony.-Mogę wejść?
Nic nie odpowiedziałam poprostu uważałam, że to zbędne. Zasłona się odsunęła i staną w niej Harry.
-Po co tu przylazłeś!?
-Megan..ja...ja cię przepraszam.
-A wiesz chociaż za co?!
-Za mnie, za to jakim byłem dupkiem. Przezemnie prawie zginęłaś..
-Nie to nie przez ciebie. Ja się tylko potknęłam. Ale i tak prędzej czy później podcięłabym sobie żyły. Wtedy byś mógł mówić, że to przez ciebie!
-Nie mów tak! Nicole mi wszystko powiedziała...
-Oh no tak zapomniałabym! Przecież ty i moja przyjaciół...znaczy moja była przyjaciółka jesteście nową parą!
-Co ty pieprzysz!? Ja i Nick?! My się tylko przyjaźnimy.
-Zwał jak zwał.
-Dobra nie przyszedłem tu po to, żeby się z tobą kłócić!
-O! To narazie coś ci to nie wychodzi!
-Bo nie dajesz mi dojść do słowa!
-No to słucham.
-Nick mi powiedziała o naszym wywiadzie jak powiedziałem, że mam na oku dziewczynę, a ty to widziałaś...Ale to nie tak. Megan to o tobie cały czas mówiłem. O tobie cały czas myślę i z tobą chciałbym się związać.
-Harry ja, ja przepraszam nie wiedziałam. Kocham cię najbardziej na świecie.
- Będę przy tobie do końca życia.
-Naprawdę?
-Tak. Bo cię kocham.
-Ja też cię kocham.
Poczułam jak Harry zbliża się do mnie, a już po chwili nasze usta się złączyły w namiętnym pocałunku.
-Marzyłem o tym od kąd cię zobaczyłem..
-Ja marzyłam o tym od kąd sprzedałeś mi chleb razowy w piekarni.-szczerze się uśmiechnęłam.
-Na serio? Ah tak teraz pamiętam. Wiedziałem, że skąś ciebie kojarzę.
-Oh to było tak dawno ja wtedy miałam 14 lat i dopiero się wprowadzałam, a ty 16. Nie przypuszczałabym wtedy, że piekarz z naprzeciwka zostanie między narodową gwiazdą.
-Ja też nie. A tak wogóle jak tam u Jacoba?-spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, a potem przypomniałam sobie, że Jake ciągle gdzieś wychodził. To dlatego puścił mnie do Irlandii.
-Dobrze.-odrzekłam po chwili ciszy.-Dziękuję.
-Za co?
-Za to, że jesteś i będziesz już zawsze przy mnie.-po moim policzku spłynęła samotna łza
-Hejj nie płacz już wszystko będzie dobrze.
-A jeżeli będę "kaleką" do końca życia? Harry ja nie mogę ci tego zrobić.
-Słucham?! Megan ty mi nic nie zrobisz ja cię kocham i nigdy nie pozwolę ci odejść. Nigdy.
Rozumiesz?!
-Rozumiem. Kocham cię.-po raz kolejny dzisiaj nasze gorące usta złączyły się jakby były dla siebie stworzone.
-Czyli jesteśmy razem?-odchyliłam się od Hazzy.
-Jeśli tego chcesz..
-Niczego tak bardzo nie pragnę niż ciebie. Ałłłł!!!!!
-C się stało wezwać lekarza!?
-Nie...nie trzeba...tylko mam prosbę. Kotkuu?
-Słucham.
-ZEJDŹ MI Z NOGI !!
-Oh...sorki nie zauważyłem
-No tak przecież trodno jest zauważyć leżący gips o średnicy conajmniej 40cm. Hę?
-Oj tam, oj tam.
-Jezu! Megan nic ci nie jest?!-do sali wbiegli chłopcy i Daniell, Eleanor i Nicole.
-Spokojnie da się przeżyć.-żartobliwie odpowiedziałam.
-Uwaga ja i Meg chcemy wam coś powiedzieć.-uśmiechną się Harold.-Oficjalnie jesteśmy parą!
-Co?!-wykrzyczała grupka.
-Nie cieszycie się..-spojrzałam na wszystkich z osobna pytającym spojrzeniem, jednak nikt nie chciał spojrzeć mi w oczy.. Dziwne.
-Meg...Możemy pogadać.-odezwał się Liam.
-No pewnie dawaj!-rzuciłam zachęcająco.
-Ale w cztery oczy.,
-Muszę cię rozczarować ale niestety mam skręcone obie nogi złamanie otwarte prawej ręki i przestawioną kość u lewej więc musisz tu.
-Hej ludzie możecie na chwilę wyjść-spojrzał na przyjaciół. To było dziwne. Gdzieś wcięło Malika..Nieważne. Wszyscy wyszli i zostałam tylko ja i Payne.
-No więc?
-Słuchaj zauważyłaś, że Zayna tutaj nie ma prawda?
-No tak przed chwilą się właśnie nad tym zastanawiałam...
-Megan on cię kocha.
Przypomniałam sobie moje pierwsze spotkanie z nim. Powierzenie mu tajemnicy, pocałunek, ale to już nie miało znaczenia bo mam chłopaka...Ale ze mnie zołza jak mogłam tak go zranić?!
-Jezu Liam zupełnie o tym zapomniałam. Mógłbyś go tu zawołać?
-Pewnie, musicie sobie wszystko poukładać.
*Oczami Zayna*
Kurwa co ja sobie myślałem, że wkońcu ją zdobędę i będziemy razem. Naiwniak ze mnie. Harry jak zwykle górą.
-Hej stary jak się trzymasz?-podszedł do mnie Liam.
-Jakoś daję radę.-odpowiedziałem mało przekonująco. Nie mam siły aby wysilić się na jakieś lepsze kłamstwo.
-Meggi cię woła.
-Powiedz jej, że nie mam ochoty z nią gadać. Jest taka jak wszystkie.
-Malik nie mów tak, bo dobrze wiesz, że tak nie jest! Mówisz to pod wpływem emocji.
-Masz rację poniosło mnie. Najlepiej będzie jeżeli o tym pogadamy. Dzięki.
-Zawsze do usług.-mile pożegnał się i wrucił na poczekalnie. Ja w tym czasie wyszłem z kibla i poszedłem do dziewczyny.
-Chciałaś mnie wizdzieć.-rzuciłem beznamiętnie.
-Tak siadaj. Pewnie masz mnie teraz za jakąś...
-Nie, wcale nie mam cię za nią i nie mów tak o sobie.-przerwał mi.
-Tak strasznie cię przepraszam. Igrałam z twoimi uczuciami jak z ogniem, a nie powinnam. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, szczególnie taki fantastyczny chłopak jak ty.
-Napewno moja miłość do ciebie nie minie z dnia na dzień, ale dam radę się przemóc dla ciebie.
-No chodź tuuu już!-odparłam i zrobiliśmy misiaka.-Tylko pliz nie mówcie o wypadku Jakeowi.
-Przyjaciele forever?
-Forever! Kocham cię!
-Oh to tak się pocieszasz Zayn?! Nie martwcie się już wam nie przeszkadzam. Przyszedłem tylko powiedzieć, że cię kocham, ale widzę, że mnie uprzedziłaś szkoda tylko, że nie było to skierowane do mnie. Cześć!
-Cholera! Dlaczego ja muszę mieć takiego pecha?!-wykrzyczała chyba na cały szpital Meg.
-Spokojnie załatwie to z nim, a ty się tak nie denerwuj, bo ci się zmarszczki porobią!
-To nie jest śmieszne! Lepiej biegnij za nim, bo zrobi jeszcze jakieś głupstwo!
*Oczami Nialla*
Wracałem właśnie zatłoczonym chodnikiem od szpitala. W pewnej chwili zobaczyłem JĄ. Nie to niemożliwe ostatni raz widziałem tą dziewczynę kilka lat temu.
-Veronica?-zapytałem z nadzieją na co ona odwruciła się do mnie i uśmiechnęła.
-Cześć Niall.-powiedziała zmieszana.
-Cześć Niall?! I tylko tyle? nie widzieliśmy się ponad 3 lata, a ty mówisz cześć Niall?!!!
-A co?! Mam paść na kolana, prosić o autograf?
-Nie..nie o to mi chodzi.
-Wiem o co ci chodzi, ale nie będę udawać, że nic się nie stało. Zniszczyłeś mi życie rozumiesz?!-odwruciła sie na pięcie i strudem powstrzymując płacz pobiegła w przeciwną stronę. Zniszczyłem jej życie? O co chodzi? Zanim dostałem się do programu bylismy jak rodzeństwo..Najlepsi przyjaciele na zawsze. Mieszka na przeciw mnie o ile dobrze pamiętam. Muszę to z nią wyjaśnić, ale nie dziś. Jestem już zmęczony za dużo się dzieje...
*Oczami Harrego*
Moja dziewczyna i mój przyjaciel. Nie no nie mogę! Pięknie się dobrali.
-Zaczekaj!-złapał mnie za plecy Zayn.
-Nie mam na co! Jak mogłeś?!
-Harry to nie to na co wygądało!
-A jak?! Jestem z nią od kilku minut, a ty zdążyłeś się już z nią obściskiwać!
-Nie mów tak, bo sam w to nie wirzysz!
-Skąd niby możesz wiedzieć w co wierzę, a w co nie?!
-Mniejsza o to! Tak to prawda zakochałem się w twojej dziewczynie, ale szanuje wasz związek i nie mam zamiaru ci jej odbierać! A wtedy jak weszłeś do sali obiecaliśmy sobie miłość B-R-A-T-E-R-S-K-Ą i się przytuliliśmy.
-Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę?
-Spytaj się Meg pewnie powie ci to samo co ja.
-Dobra, sorry poniosło mnie zgoda?
-Jasne. Tylko na przyszłość nie rób takich afer bo może sie to źle skończyć...
-Grozisz mi?-udałem przestraszonego.
-Idź i ją przeproś. ok?
Szybko pobiegłem w kierunku szpitala i wkroczyłem do Meg.
-Przepraszam...Wybaczysz mi moją nieufność?
-Harry związek opiera się na zaufaniu, a ty mnie oskarżyłeś o zdradę.. Nie wiem czy powinniśmy być razem.
-Obiecuję ci, że jeśli mi wybaczysz już nigdy to sie nie powtórzy. Proszę kocham cię.
-Oj nie moge sie na ciebie długo gniewać też cie kocham!
Oooook. Rozdział 9 gotowy. Jak widzicie pojawiła sie nowa bohaterka, trochę później zrobię jej opis :)). W każdym razie dużo będzie teraz występować w opowiadaniu. I chciałam tylko powiedzieć że chcecie komentować to komentujcie, nie chcecie to nie. Nie będe na was zła ;** KOCHAM WAS! <333
sobota, 9 marca 2013
Ronnie
Kurcze kochani...Bardzo mi smutno, bo mam wrażenie, że tylko kilka osób czyta bloga(dokładnie to dwie) nie wiem co robimy źle. Mam szybciej dodawać rozdziały? Ale dla dwóch osób? Oczywiście każdy się liczy, ale mam prośbę...Mogglibyście nagłaśniać bloga w komentarzach na fb, TT, no nie wiem gdziekolwiek. Kończę już rozdział 9 i nie wiem czy wstawiać czy dać se spokój...
środa, 6 marca 2013
Ronnie
Hej, hej to znowu ja. Chciałabym poinformować, żebyście dodawali w komentarzach swoje blogi, ponieważ chętnie poczytam i zaobserwuję ^^ i szczerze dziękuję (razem z Carrotką) za nominowanie do Libster Aword. Jeśli wam to nie przeszkadza to mogę już zawsze dodawać takie długie rozdziały tylko musicie komentować, albo wypełnić ankietę z prawej strony u góry. Jeszcze raz za wszystko dziękuję! <3
Rozdział 8
*Oczami Harrego*
-Harry tylko musisz wiedzieć jedno. Ja ci wybaczam, ale na zawsze zapamiętam.-oderwała się ode mnie Meg i spojrzała mi głęboko w oczy.
-Wiem. Wszystko spieprzyłem masz prawo żywić do mnie urazę. A tak w ogóle to wpadniesz do nas dzisiaj?-wycedziłem mierząc ukradkiem jej ruchy.
-Jeśli nie będę przeszkadzać to czemu nie? Ale mam jedną prośbę..
-Jaką? Dla księżniczki Meggi wszystko.-odparłem i zobaczyłem jak dziewczyna oblewa się rumieńcem.
-Słuchaj mogłabym zabrać swoją najlepszą przyjaciółkę Nicole do was. Też jest fanką. Obiecałam jej, że opowiem coś o was, ale wydaje mi się że lepiej będzie jeżeli zobaczy was na własne oczy.
-Nie mam nic przeciwko. To dzwoń do niej.-lekko się usmiechnąłem na co odparła tym samym
-Jasne, jasne.-powiedziała i sięgnęla po iPhona z torby wybierając numer. Po dwóch sygnałach jej przyjaciółka odebrała.
-Masz dzisiaj plany?-spytała tłumiąc szczęście.-Ohh to odwołąj i zabiorę cię gdzieś. Bądź u mnie o 13. Pa.-rozłączyła się i spojrzała na mnie przenikliwym wzrokiem.
-Co się tak patrzysz nigdy nie widziałaś ósmego cudu świata?
-Ahh ta twoja skromność.-po tych słowach oboje wybuchneliśmy nieopanowanym śmiechem.-A tak na serio to chciałabym się umyć i ubrać. Poczekasz w kuchni?
-Ależ oczywiście.-odpowiedziałem ukrywając uśmiech i wyszedłem do wskazanego miejsca.
*Oczami Nicole*
Jestem ciekawa co też znowu moja Meg wymyśliła. Strasznie jej współczuję, po tym co przeżyła z chłopakami tym bardziej, że to nie pierwsza taka sytuacja, ale z drugiej strony poznała słynne One Directionon. Dobra koniec rozmyśleń. Muszę zacząć się szykować w końcu jeszcze nie wiem gdzie ta wariatka mnie zabierze. 11.28. Hmm, mam jeszcze trochę czasu więc wezmę szybki przysznic i chyba lekko podkręcę włosy. Wychodząc z łazienki ubrałam beżowe rurki, vansy i koszulkę z napisem ,,Do you marry me Zayn?''. W takim stanie spojrzałam na mojego BlackBerry, który wskazywał godzinę 12.32. Mam jeszcze trochę czasu więc zjem sobie jakiś...yy obiad? Nieważne sęk w tym, że jestem głodna. Wyciągnęłam miskę wraz z płatkami i mlekiem, po czym złączyłam ze sobą wszystkie składniki. W pełni najedzona pełnoziarnistym przysmakiem udałam się do Meg. Kiedy byłam już u niej na podjeździe zauważyłam świeże ślady opon. Ktoś musiał się stąd niedawno ulotnić. Pewnie Jake, a może nie? W każdym razie nie będę sobie teraz zaprzątać tym głowy. Czeka mnie z pewnością niezapomniane popołudnie z najlepszą przyjaciółką. Bez dzwonienia do drzwi weszłam do domu Meggi gdzie zastałam ją siedzącą na kanapie przed telewizorem.
-O siemka Nick.-rzuciła w moją stronę.
-Też się cieszę, że cię widzę, ale mniejsza o to. Powiedz mi gdzie mnie zabierasz, bo już nie wyrabiam z ciekawość.
-Zobaczysz, a teraz zbieraj się i choć na autobus.
Szłyśmy w ciszy oglądając się na boki i podziwiając uroki miasta.
-O! Jest nasz autobus.-krzyknęłam w stronę Meg.
Siedząc już na swoich miejscach nie wytrzymałam i postanowiłam się jeszcze raz spytać.
-Proooszęęęęęęę. Powiedz gdzie jedziemy!!!!
-Nie nie ma mowy już niedł...O widzisz już jesteśmy na miejscu.
-No widzę, owszem. Ale po co mnie tu przywlokłaś?!
-Nie marudź tylko rusz dupę i wysiadaj!-sympatycznie uśmiechnęła się w moją stronę.
Po jakimś czasie doszłyśmy przed jakiś wieeelkiiii dom, skąś kojarzyłam to miejsce, ale obecnie nic mi nie przychodziło do glowy. Nagle Megan zadzwoniła na domofon i odebrał jakiś sympatyczny ton.
-Tak?
-Mógłbyś mi otworzyć? To ja.
-Nie znam nikogo takiego.
-Oh i zapewne nie pamiętasz dziewczyny, która wczoraj prawie cię nie pobiła?!
-MEGGI!!-wykrzyczało kilka innych głosów, a potem furtka się otworzyła. Po wejściu oniemiałam z wrażenia. Stanęłam jak wryta i nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Ymm. Tak więc to jest Nicole - moja najlepsza przyjaciółka.-przedstawiła mnie Meg widząc w jakim jestem stanie.
-Ja jestem Liam ten obok lodówki to Niall, a dalej Harry, Louis i Zayn, ale nas już pewnie znasz.-oznajmił jak zwykle najbardziej ogarnięty członek zespołu wskazując kolejno poszczególne osoby. Nagle odezwał się Zayn.
-Tak wyjdę za ciebie, ale bez pierścionka to nie mamy o czym mówić.-zwrucił się do mnie, a ja z początku nie wiedziałam o co mu chodzi, potem jednak przypomniałam sobie swój dzisiejszy ubiór, w tym bluzkę z oświadczynami dla Malika. Wszyscy wraz ze mną wybuchnęli nieopanowanym śmiechem. Fajnie się zaczyna.
-No dobra to co dzisiaj robimy?-spytała Meg
-Możemy się jakośbliżej poznać.-odparł przegryzając marchewkę Louis.
-W sumie czemu nie?-odpowiedziałam nie ukazując żadnych emocji. W pewnym momencie zazwonił telefon Nialla i długo o czymś rozmawiał z osobą po drugiej stronie, a my w tym czasie zdecydowaliśmy, że zrobimy pizzę.
-Emm. Słuchajcie, dzwoniła moja mama i pyta czy moglibyśmy przyjechać na tydzień do Irlandii.-wyjaśnił spontanicznie blondynek
-No to kiedy wyjeżdżacie?-zagadnęłam
-Jak to wy?-ze zdiwieniem popatrzył na mnie Zayn-Chciałaś powiedzieć my!
-Co? Jak to? Przecież to Irlandia, a my...my nie wiemy czy nasza rodzinka się zgodzi. Poza tym co my tam same będziemy robić?-pytała Meg.
-No, nie będziecie przecież same. Eleounore i Danielle też jadą, a z rodzinom to się załatwi.-odparł bezproblemowo Harry.
-No nie wiem. A kiedy mamy lecieć?-zmieszana spytałam Liama
-Yyym...Najbliższy lot do Irlandii jest za trzy dni.-odparł szukając w internecie biletów na samolot.
-Dobra pogadam z rodzicami, może mnie puszczą w końcu za nie cały rok będę pełnoletnia.-szeroko się uśmiechnęłam.
-To ustalone, a tak w ogóle to co z tą pizzą?-zapytał jak zwykle głodny Niall.
-Dobra chłopcy na laptopie poszukajcie sobie przepisu, a ja z Meg musimy na chwilę pogadać.
-Tak jest!-odparli wszyscy jednym głosem.
Szłam przez długi korytarz i weszłam do pokoju Zayna ciągnąc za sobą przyjaciółkę.
-No to o czym chciałaś gadać?-zapytała.
-O tym wyjezdzie...Uważasz, że to dobry pomysł?
-Tak jak najbardziej, a czemu w ogóle pytasz?
-Nie jestem co do tego przekonana. W końcu znamy ich tylko...to znaczy ja znam ich tylko kilka godzin..
-Ale nie mamy samolotu już za chwilę. Zdążymy się jeszcze poznać. Nie pękaj! Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nigdy nie marzyłaś o spotkaniu 1D, a co dopiero o wspólnym wypadzie do rodziny któregoś z nich!
-No w sumie masz rację...Lepiej już wracajmy, bo nie wiadomo w jakim stanie zobaczymy kuchnię!-szybko zbiegłyśmy do chłopaków nie wiedząc czego mamy się spodziewać. Zastałyśmy całą kuchnię w mące i porozbijanych jajkach.
-Łooo ja pierdo...-nie dokończyła Meg
-No co aż tak źle.-spytał Liam.
-Wy mieliście zrobić pizzę, a nie jakąś wojnę!-krzyknęłam wstrząśnięta.
-Oj tam, oj tam.-odezwał się Louis
*Oczami Megan*
Sprzątnęłam z Nicole całą kuchnię i pry okazji zrobiłyśmy dwie pizze. Po co dwie? Bo Niall przed chwilą jedną zjadł. Dobra ja też lubię jeść i w ogóle, ale żeby tak za jednym tchem?! To chore!
*Trzy dni później*
Dzisiaj dzień wylotu...uhh jeszcze nigdy nie latałam i strasznie się tego boję. Swoją drogą dalej nie wiem dlaczego rodzice Nick i mój brat tak łatwo się na to zgodzili...Zmówili się czy co?
-Heyyy-do pokoju wtargnęła moja przyjaciółka.-Spakowana?
-Już kończę, ale nie mam żadnego stroju kąpielowego. Muszę dzisiaj iść na zkupy.
-To pójdziemy we dwie, bo ja też nie mam, albo w czwórkę!
-Jak w czwórkę?
-No możemy zadzwonić do Ell i Dan. Im szybciej się poznamy tym lepiej będziemy się czuły w swoim towarzystwie przez dwa tygodnie!
-Ok. Masz do którejś numer bo ja nie...
-Mam do Dan. Już dzwonię.
Kiedy Nicki dzwoniła zastanawiałam się jak to możliwe, że jeszcze tydzień temu marzyłam o spotkaniu z chociaż jednym z 1D, a dzisiaj lecę z nimi do Irlandii.
-Spotkamy się z dziewczynami za godzinę w centrum handlowym-z zamyśleń wyrwał mnie głos Nicole. Odruchowo spojrzałam na zegarek w telefonie. 12.56-jeszcze 64 minuty...
-To co może jakieś płatki-zarzuciłam.
-Płatki to zawsze!-roześmiana odpowiedziała przyjaciółka.
-To ja naszykuje, a ty zobacz czy leci coś ciekawego w TV.
-Ok.
W czasie gdy ja robiłam nam jedzenie zawołała mnie Nicole.
-MEGAN!!!
-COOO!!!
-Choć szybko chłopcy mają wywiad!
-Już biegnę!-powiedziałam i prędko pobiegłam do salonu gdzie czekała już na mnie Nick.
-Harry. Masz już jakąś dziewczynę na oku?-zwruciła się do niego jakaś babka.
-Taaak. Jest bardzo ładna. Ma piękny i melodyjnny głos. Po prostu ideał.-i w tej chwili coś we mnie pękło. Ja chyba go polubiłam i myślałam, że coś z tego wyjdzie, a on ma jakąś na oku.
-Hej, mała wszystko ok?- spytała zaniepokojona Nicki.
-Ta jasne...Niedługo mi przejdzie. W końcu nie byliśmy razem. On ma prawo sobie kogoś znaleźć...-otarłam szybko łzę z policzka.-A teraz choć na płatki.
-Ale jakby się coś działo to mi powiesz?
-Pewnie przecież od tego są przyjaciele...
Po zjedzeniu poszłyśmy prosto do centrum gdzie czekały na nas już dziewczyny.
-Cześć!-krzyknęła z daleka Elleounore
-Cześć dziewczyny!-odpowiedziałam
-To co wielkie zakupy?-zapytałam
-Przecież miałyśmy sobie tylko bikini kupić.?-pytającym wzrokiem spojrzała na mnie Dan
-Ale jeżeli coś więcej kupimy to nic się nie stanie.-odrzekłam melancholijnym głosem.
Chodziłyśmy po całym centrum jeszcze przez kilka godzin. Dziewczyny okazały się bardzo miłe i bardzo się polubiłyśmy. Opowiadałyśmy sobie nawzajem jak poznałyśmy chłopców. Oczywiście pominęłam fakt jak płakałam przez Zayna i Harrego, bo o tym nie musiał nikt wiedzieć.
-O kurde!-krzyknęła Nicole-Już 17.22! Dziewczyny musimy się już zbierać za niecałe 40 minut mamy samolot!
-Dobra my jesteśmy autem to was podwieziemy i przy okazji weźmiecie swoje walizki i pojedziemy do nas.-zaproponowała Ell.
Dosyć szybko się ze wszystkim uwinęłyśmy i o 17.50 byłyśmy na miejscu gdzie czekali na nas chłopcy.
-Dobra ruchy! Zabierajcie walizki i na otprawę!-w pośpiechu zarzucił Liam. Oczywiście każda z nas musiała zapłacić conajmniej 100 funtów. Byliśmy już wszyscy na swoich miejscach w samolocie, kiedy nagle wystartował.
-O boże nie dam rady!-złapałam Harrego za rękę (ponieważ siedział obok mnie) ale od razu cofnęłam rękę rumieniąc się.
-Ej..spoko możesz trzymać-odpowiedział wystawiając w moją strone dłoń. Już miałam ją złapać, ale w ostatniej chwili przypomniało mi się co obejrzałam dzisiaj rano w telewizji.
-Wolałabym jednak nie.-rzuciłam groźnym tonem.
-O co chodzi? Coś zrobiłem nie tak?
-Ty? Niee. Chociaż zastanów się co robisz, bo ktoś mógłby być o ciebie zazdrosny!-wysyczałam jeszcze bardziej wściekła niż byłam.
-Nic nie rozumiem! Możesz mi powiedzieć o co chodzi?!
-Jakbyś nie wiedział!-po tych słowach nie miałam zamiaru dalej prowadzić dyskusji, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu. Jest dorosły niech sobie robi co chce, ale ja mu nie będę w niczym pomagać.
*Oczami Harrego*
Już naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Jednego dnia jesteśmy pryjaciółmi, a drugiego zachowuje się jakbym jej zrobił jakąś wielką krzywdę. Muszę pogadać z Nicole. W końcu to jej BF musi wiedzieć coś więcej.
-Hej. Jak będziemy na miejscu możemy pogadać?-zapytałem dziewczyny.
-Pewnie, a coś się stało?
-Nie nic takiego. Po prostu zostałaś mi tylko ty...-przez chwilę zastanawiałem się czy nie brzmi to zbyt...ymm prowokująco i szybko spojrzałem na Meg, czy coś usłyszała. Na szczęście spała, a na uszach miała słuchawki. Kiedy już bylismy pod domem Nialla rozkoszowaliśmy się widokami jakie oferowało nam to piękne państwo.
-Harry..Chciałeś ze mną o czymś pogadać?-z transu wyrwała mnie Nick.
-Tak, tak. Tylko choć gdzieś dalej.
Opowiedziałem jej całą sytuację w samolocie i zapytałem o co może jej chodzić.
-Nie jestem pewna czy mogę to tobie powiedzieć,ale jeśli to ma być dla waszego dobra to powiem. Słuchaj...Dzisiaj rano oglądaliśmy wasz wywiad i...i tam powiedziałeś, że podoba ci się jakaś dziewczyna. Megan się załamała, bo ona naprawdę cos do ciebie czuje...
-Nie jakaś dziewczyna! Chodziło mi przecież o nią. Jezu wszystko po raz kolejny spieprzyłem. Muszę to z nią wyjaśnić. Ja... ja ją kocham...
wtorek, 5 marca 2013
Ronnie
Kurcze bardzo was przepraszam, że jeszcze nie ma rozdziału, ale kompletnie nie mam weny. Znaczy się mam już kawałek rozdziałka, ale nie wiem co dalej. Prawdopodobnie jutro pojawi się oczekiwany rozdział 8!! KOCHAM WAS! <3 ;**
niedziela, 3 marca 2013
Ronnie
Niechcący zmieniłam tło na blogu i za cholere nie wiem jak to cofnąć mam nadzieję że carrotka mnie nie zje żywcem ;p <33
sobota, 2 marca 2013
Ronnie
Mam mentlik w głowie nie wiem z kim ma być Megan. Harry czy Zayn?? To takie trudne uhmm dlaczego oni muszą byc tacy sexowni !!
czwartek, 28 lutego 2013
Ronnie
Uwaga kochani! Pewnie zastanawiacie się dlaczego czasem rozdziały wstawia Carrotka. (albo w ogóle was to nie obchodzi XD) Otóż ja mam internet na limit i w tym miesiącu internet mi się już skończył tylko czasem mam dostęp do internetu taty :)). Widzę, że moja przyjaciółka wam się jeszcze nie pochwaliła, więc ja to zrobię. Dzisiaj Oliwia była na konkursie recytatorskim (Jeeej!) Niestety chamy (jury) nie dały jej rzadnego miejsca ale jak dla mnie mówiła przepięknie bo ma taki tam wrodzony talent :)) A więc najszczersze gratulacje dla Oliwi !!! :D <333 (i thx za wstawianie moich rozdziałków ;p)
Rozdział 7
*Oczami Nicole*
Strasznie boję się o Megan. Nie wruciła na noc, co prawda poinformowała Jake'a przez sms'a, że zostaje u znajomych, ale to wszystko jakoś mi się nie trzyma kupy. *dzwonek do drzwi*
-Już otwieram!- krzyknęłam pospiesznie. W drzwiach zobaczyłam moją przyjaciółkę całą we łzach. Nie musiała nic mówić. Po prostu podbiegłam i ją przytuliłam.
-Kochanie co jest? Ktoś cię skrzywdził?- cicho spytałam.
-Mogę wejść?
-Jasne mój dom to tak jakby twój dom.-powiedziałam i blado się uśmiechnełam.
-Dzięki.
W ciszy szłyśmy po schodach do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i usiadłyśmy na kanapie.
-A więc Meggie co się stało?
-To długa historia, ale postaram się ją jak najkrócej streścić. Kiedy miałam się wczoraj z tobą spotkać Jacob poprosił mnie jeszcze abym skoczyła do sklepu i kupiła mu papierosy. Zgodziłam się. Wychodząc wpadł na mnie jakiś zakapturzony koleś z ciemnymi okularami i mnie "porwał"...
-Jak to cię porwał?!-krzyknęłam oburzona tym co przed chwilą usłyszałam.
-Nicole daj mi skończyć coo?
-Mhmm.
-Zaniusł mnie do swojego domu, ale za nic nie chciał się przedstawić. Powiedział tylko, że mieszka z nim jeszcze czterech chłopaków. Sczerze mówiąc przestraszyłam się. Nawet bardzo. Aż tu nagle okazuje się, że porwał mnie Zayn Malik i zanjduje się w domu One Direction. Wkurzyłam się i zaczełam nawalać Malika za to co robi potem rozryczałam się i pobiegłam do łazienki. Nie panowałam nad tym co robię i wzięłam żyletkę z umywaliki i przeciełam nią sobie nadgarstek. Mulat wpadł jak poparzony do pomieszczenia i zaczął mnie przepraszać. Opowiedziałam mu swoją historię życia po czym wrucilismy do reszty. Zaczęliśmy grać w butelkę i Niall musiał przynieść Louisowi kilo marchewek. Co było bardzo śmieszne. Potem wypadło na mnie i Harrego i kazał mi on pocałować Zayn'a. Zrobiłam to chociaż teraz tego żałuję. Oglądaliśmy potem film i opowiedziałam trochę im o sobie i po raz drugi rozryczałam się. Harry mnie pocieszał i potem rozmawiali o czymś z Zaynem. Spałam z Horanem. Nazajutrz wychodząc już z pokoju na chwilę przystanęłam obok pokoju Hazzy i podśłuchałem jego rozmowę z mulatem. Bardzo mnie nią zranili. Dowiedziałam się, że oboje się we mnie zakochali. Potem założyli się o to, że Harry jeszcze w tym tygodniu mnie przeleci. Więcej nie słyszałam bo wybiegłam z płaczem i tak oto się tu znalazłam...
-Boże, kotku nie wiem co mam ci powiedzieć.
-Nie musisz nic mówić wystarczy mi to, że mnie wysłuchałaś.
-Może powinnaś z nimi porozmawiać?
-Nie ma mowy po tym jak mnie zranili?! Wiesz jak ja się czułam?
-Rozumiem cię pewnie też nie miałabym ochoty z nimi gadać...Ale dlaczego nie dałaś mi i bratu znać my się martwiliśmy.
-Przeciez wysłałam sms'a?
-Oj tam sms mogłaś zadzwonić chociaż.
-Nie chciałam się wtedy przed wmi tłumaczyć. Gniewasz się??
-Nie, ale za to musisz mi powiedzieć coś o 1D.
-Ok. ale innym razem muszę się zameldować o Jake'a. Pewnie już traci zmysły przeze mnie. To pa!- powiedziała i wyszła.
*Oczami Harrego*
W ciszy siedziałem w moim pokoju z Zaynem i bezmyślnie wgapiałem się w widok za oknem. Pogoda była okropna zachmurzone niebo, wiatr i mżawka czyli pogoda idealnie pasująca do naszego kraju.
-Harry przepraszam nie powinienem się tak na ciebie drzeć- z zamyśleń wyrwał mnie Malik.
-Ja ciebie też przepraszam jestem tak samo winny jak ty...Zgoda?
-Zgoda
-Chyba trochę przesadiłem z tym zakładem. Zachowłem się jak kompletny dupek mówiąc tak o Meg.
-Po prostu poniosło cię. Spokojnie nikt napewno się o tym nie dowie, a przynajmniej nie ode mnie.
Nagle drzwi się otworzyły i staną w nich Liam z Niallem.
-Dobra co wy jej zrobiliście.-zapytał poirytowany Liam
-Wtf?! O co wam chodzi? odpowiedziałem
-Przed chwilą Megan wyszła, a raczej wybiegła z domu z płaczem. Tak się składa, że Lou jest u Eleonore i tylko wy nam zostaliście.
-O nie, musiała słyszeć o czym rozmawialiśmy!- wypowiedział Zayn
Odruchowo złapałem się za głowę i zacząłem szczegułowo analizować naszą rozmowę.
-Muszę ją znaleźć.- szybko powiedziałem i tak samo szybko włączyłem laptopa z zamiarem odnalezienia w internecie telefonu albo adresu Megan Johnson.
-Co wy znowu narobiliście..?-zapytał zrezygnowany żarłok.
-Długa historia...-odparł za mnie mulat.
-Znalazłem!!- wykrzyknąłem po znalezieniu adresu do Meg.
-To leć!-spojrzał na mnie ostatni raz Malik i kazał mi odejść.
*Oczami Megan*
Siedziałam właśnie w swoim pokoju. Myśląc nad tym co powiedział mi przed chwilą brat. Miło z jego strony, że się aż tak o mnie troszczy.
-Meg! Ktos do ciebie. Może wejść?!
-Tak! Wpuść ją.- odparłam z przekonaniem, że to Nicole.
Drzwi się uchyliły. Nie zobaczyłam kto w nich stoi, ale naprawdę myslałam, że to Nick.
-Heyyka Nicki. Wej...
-To ja Harry.- szybko się odwruciłam mierząc chłopaka.
-Jak mnie znalazłeś?!
-Przez internet...
-A jak tam twój zakład? Może mam ci wejść do łóżka hymm?!!
-A więc jednak słyszałaś...
-Jak to wszystko co miałeś mi do powiedzenia to żegnam!
-Nie! Proszę wysłuchaj mnie!
-No słucham. Jestem ciekawa co masz mi do powiedzenia.
-To nie tak jak myslisz z tym zakładem. Powiedziałem to z nerwów. Wiem jestem dupkiem i nie musisz mi tego wybaczać, ale chciałbym cię przeprosić.
-Harry nie będzie mi łatwo o tym zapomnieć, ale postaram się dać ci szansę.- podeszłam w jego stronę i go przytuliłam.
-Jesteś najlepsza.- prawie niesłyszalnie powiedział Harry..
To był rozdział 7. Oczywiście napisany przez Weronikę. Rewelacyjny !! jak zawsze z resztą :) Całe szczęście, że Harry przeprosił Megan . Zamiast zdjęcia wstawiłam gifa :) // Carrotka.
Strasznie boję się o Megan. Nie wruciła na noc, co prawda poinformowała Jake'a przez sms'a, że zostaje u znajomych, ale to wszystko jakoś mi się nie trzyma kupy. *dzwonek do drzwi*
-Już otwieram!- krzyknęłam pospiesznie. W drzwiach zobaczyłam moją przyjaciółkę całą we łzach. Nie musiała nic mówić. Po prostu podbiegłam i ją przytuliłam.
-Kochanie co jest? Ktoś cię skrzywdził?- cicho spytałam.
-Mogę wejść?
-Jasne mój dom to tak jakby twój dom.-powiedziałam i blado się uśmiechnełam.
-Dzięki.
W ciszy szłyśmy po schodach do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i usiadłyśmy na kanapie.
-A więc Meggie co się stało?
-To długa historia, ale postaram się ją jak najkrócej streścić. Kiedy miałam się wczoraj z tobą spotkać Jacob poprosił mnie jeszcze abym skoczyła do sklepu i kupiła mu papierosy. Zgodziłam się. Wychodząc wpadł na mnie jakiś zakapturzony koleś z ciemnymi okularami i mnie "porwał"...
-Jak to cię porwał?!-krzyknęłam oburzona tym co przed chwilą usłyszałam.
-Nicole daj mi skończyć coo?
-Mhmm.
-Zaniusł mnie do swojego domu, ale za nic nie chciał się przedstawić. Powiedział tylko, że mieszka z nim jeszcze czterech chłopaków. Sczerze mówiąc przestraszyłam się. Nawet bardzo. Aż tu nagle okazuje się, że porwał mnie Zayn Malik i zanjduje się w domu One Direction. Wkurzyłam się i zaczełam nawalać Malika za to co robi potem rozryczałam się i pobiegłam do łazienki. Nie panowałam nad tym co robię i wzięłam żyletkę z umywaliki i przeciełam nią sobie nadgarstek. Mulat wpadł jak poparzony do pomieszczenia i zaczął mnie przepraszać. Opowiedziałam mu swoją historię życia po czym wrucilismy do reszty. Zaczęliśmy grać w butelkę i Niall musiał przynieść Louisowi kilo marchewek. Co było bardzo śmieszne. Potem wypadło na mnie i Harrego i kazał mi on pocałować Zayn'a. Zrobiłam to chociaż teraz tego żałuję. Oglądaliśmy potem film i opowiedziałam trochę im o sobie i po raz drugi rozryczałam się. Harry mnie pocieszał i potem rozmawiali o czymś z Zaynem. Spałam z Horanem. Nazajutrz wychodząc już z pokoju na chwilę przystanęłam obok pokoju Hazzy i podśłuchałem jego rozmowę z mulatem. Bardzo mnie nią zranili. Dowiedziałam się, że oboje się we mnie zakochali. Potem założyli się o to, że Harry jeszcze w tym tygodniu mnie przeleci. Więcej nie słyszałam bo wybiegłam z płaczem i tak oto się tu znalazłam...
-Boże, kotku nie wiem co mam ci powiedzieć.
-Nie musisz nic mówić wystarczy mi to, że mnie wysłuchałaś.
-Może powinnaś z nimi porozmawiać?
-Nie ma mowy po tym jak mnie zranili?! Wiesz jak ja się czułam?
-Rozumiem cię pewnie też nie miałabym ochoty z nimi gadać...Ale dlaczego nie dałaś mi i bratu znać my się martwiliśmy.
-Przeciez wysłałam sms'a?
-Oj tam sms mogłaś zadzwonić chociaż.
-Nie chciałam się wtedy przed wmi tłumaczyć. Gniewasz się??
-Nie, ale za to musisz mi powiedzieć coś o 1D.
-Ok. ale innym razem muszę się zameldować o Jake'a. Pewnie już traci zmysły przeze mnie. To pa!- powiedziała i wyszła.
*Oczami Harrego*
W ciszy siedziałem w moim pokoju z Zaynem i bezmyślnie wgapiałem się w widok za oknem. Pogoda była okropna zachmurzone niebo, wiatr i mżawka czyli pogoda idealnie pasująca do naszego kraju.
-Harry przepraszam nie powinienem się tak na ciebie drzeć- z zamyśleń wyrwał mnie Malik.
-Ja ciebie też przepraszam jestem tak samo winny jak ty...Zgoda?
-Zgoda
-Chyba trochę przesadiłem z tym zakładem. Zachowłem się jak kompletny dupek mówiąc tak o Meg.
-Po prostu poniosło cię. Spokojnie nikt napewno się o tym nie dowie, a przynajmniej nie ode mnie.
Nagle drzwi się otworzyły i staną w nich Liam z Niallem.
-Dobra co wy jej zrobiliście.-zapytał poirytowany Liam
-Wtf?! O co wam chodzi? odpowiedziałem
-Przed chwilą Megan wyszła, a raczej wybiegła z domu z płaczem. Tak się składa, że Lou jest u Eleonore i tylko wy nam zostaliście.
-O nie, musiała słyszeć o czym rozmawialiśmy!- wypowiedział Zayn
Odruchowo złapałem się za głowę i zacząłem szczegułowo analizować naszą rozmowę.
-Muszę ją znaleźć.- szybko powiedziałem i tak samo szybko włączyłem laptopa z zamiarem odnalezienia w internecie telefonu albo adresu Megan Johnson.
-Co wy znowu narobiliście..?-zapytał zrezygnowany żarłok.
-Długa historia...-odparł za mnie mulat.
-Znalazłem!!- wykrzyknąłem po znalezieniu adresu do Meg.
-To leć!-spojrzał na mnie ostatni raz Malik i kazał mi odejść.
*Oczami Megan*
Siedziałam właśnie w swoim pokoju. Myśląc nad tym co powiedział mi przed chwilą brat. Miło z jego strony, że się aż tak o mnie troszczy.
-Meg! Ktos do ciebie. Może wejść?!
-Tak! Wpuść ją.- odparłam z przekonaniem, że to Nicole.
Drzwi się uchyliły. Nie zobaczyłam kto w nich stoi, ale naprawdę myslałam, że to Nick.
-Heyyka Nicki. Wej...
-To ja Harry.- szybko się odwruciłam mierząc chłopaka.
-Jak mnie znalazłeś?!
-Przez internet...
-A jak tam twój zakład? Może mam ci wejść do łóżka hymm?!!
-A więc jednak słyszałaś...
-Jak to wszystko co miałeś mi do powiedzenia to żegnam!
-Nie! Proszę wysłuchaj mnie!
-No słucham. Jestem ciekawa co masz mi do powiedzenia.
-To nie tak jak myslisz z tym zakładem. Powiedziałem to z nerwów. Wiem jestem dupkiem i nie musisz mi tego wybaczać, ale chciałbym cię przeprosić.
-Harry nie będzie mi łatwo o tym zapomnieć, ale postaram się dać ci szansę.- podeszłam w jego stronę i go przytuliłam.
-Jesteś najlepsza.- prawie niesłyszalnie powiedział Harry..
To był rozdział 7. Oczywiście napisany przez Weronikę. Rewelacyjny !! jak zawsze z resztą :) Całe szczęście, że Harry przeprosił Megan . Zamiast zdjęcia wstawiłam gifa :) // Carrotka.
wtorek, 26 lutego 2013
Ronnie
Heyka Miśki to nic ważnego, ale chce tylko powiedzieć, że NUDZI MI SIĘ i nie wiem co z tym zreobić...xx
Ronnie
O jej jak widzicie kochani napisałam nowe 2 rozdziały i w jak najszybszym tępie postaram się napisać nowe :DDD Oliwia jak widzę jeszcze nie wspomniała o tym jak się podzieliłyśmy. No więc właśnie. Ustaliliśmy że ja będę pisać a ona zajmie się całą resztą XD (dla mnie to jakaś czarna magia) To pa kochani ;**
Carrotka :)
Hej Kochani :)
Właśnie przed niecałą sekundą wstawiłam dwa nowe posty. Rozdział 5 i 6 :D Zostały napisane przez Weronikę, ale to ja je dziś wstawiłam . Moim zdaniemm są rewelacyjne ! Ważne byłoby dla nas komentowanie każdego rozdziału. Czy się podoba czy może nie. Rady i inne też miło widziane haha .:)
Ostatnią rzeczą jaką chciałabym napisać jest ankieta. Po prawej stronie znajduje się ankieta z pytaniem " o kim najczęściej pisać opowiadania ? " . Załosujcie na bohatera, który najbardziej Wam się podoba. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam :) Pozdrawiamm / / Carrotka .
Właśnie przed niecałą sekundą wstawiłam dwa nowe posty. Rozdział 5 i 6 :D Zostały napisane przez Weronikę, ale to ja je dziś wstawiłam . Moim zdaniemm są rewelacyjne ! Ważne byłoby dla nas komentowanie każdego rozdziału. Czy się podoba czy może nie. Rady i inne też miło widziane haha .:)
Ostatnią rzeczą jaką chciałabym napisać jest ankieta. Po prawej stronie znajduje się ankieta z pytaniem " o kim najczęściej pisać opowiadania ? " . Załosujcie na bohatera, który najbardziej Wam się podoba. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam :) Pozdrawiamm / / Carrotka .
Rozdział 6
*Oczami Harrego*
Meggi jeszcze jakąś chwilę płakała na moim ramieniu (co mi się bardzo podobało) ale po chwili uspokoiła sie i mi podziękowała.
-Harry możemy chwilę pogadać?-powiedział Zayn
-Yym a o co chodzi?-spytałem niepewnie
-Nic ważnego. No chodź już!
Szedłem za mulatem do jego pokoju. Pociągnął za klamke i kazał mi wejść po czym zamknął drzwi.
-Podoba ci sie Megan prawda?-spojrzał na mnie perfidnym wzrokiem przyjaciel
-Yy niee..znaczy...tak..chociaż...nie, sam nie wiem...
-Tak myślałem to mamy problem, bo mi też się ona podoba.-szybko uciął Malik i usiedliśmy na kanapę.
-I co teraz?-zamyślony przerwałem ciszę.
-Nie wiem, ale napewno nie możemy się pokłucić. Obiecaj mi tylko, że nic nie zepsuje naszej przyjaźni.
-Obiecuję...ale nie mogę obiecać, że się nie zakocham.-ostatnie słowa powiedziałem najciszej jak umiałem, aby Zayn nie usłyszał.
-Ok. Tylko mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. Mógłbyś się tak nie przystawiać do Meg? Ona naprawdę wiele w życiu przeszła...W swoim czasie może ci powie.
-Ja rozumiem, ale nie wiem czy mój przyjaciel się zgodzi!-powiedziałem i razem wybuchnęliśmy śmiechem chyba na tyle głośno, że nasze śmiechy dotarły do chłopców i Megan bo od razu wparowali do pokoju Zayna.
-Co wam tak wesoło?-spytał jako pierwszy Lou.
Nic, nic.-rzuciłem i porozumiewawczo spojrzałem na mulata...
*Oczami Megan*
Jetsem już śpiąca. Spojrzałam przelotnie na zegarek w pokoju Malika i wybałuszyłam oczy. 2.48?! Jezu Chryste jutro nie wstanę!
-Hej chłopcy nie chciałabym wam przerywać, ale jestem już trochę senna. Gdzie mogłabym spokojnie spać.
-Hmm...Nie mamy pokoju gościnnego więc będziesz musiała spać, z którymś z nas.-chytrze sformułował pasiasty i śmiesznie poruszył brwiami.
-Zbok!- krzyknęłam do niego.-Jak już miałabym wybierać to wolę spać z Niallem.
-Oooh..-wybełkotało 4/5 One Direction. Nawet Liam co mnie nieco zdziwiło.
-Choć Niall pokażesz mi gdzie mam spać.-rzuciłam pospiesznie do Nialla i udaliśmy się do jego pokoju.
-Więc ja będę spał od ściany a ty obok mnie.-wypowiedział i szczerze się uśmiechnął.
-To ja idę się kąpać. Dasz mi jakieś swoje ciuchy, bo wychodząc dzisiaj z domu nie wiedziałam, że zostanę porwana przez Zayna Malika.
-Haha. Oczywiscie mała!-odpowiedział i oboje się zaśmialiśmy.
Wzięłam odprężającą kąpiel w wannie i leżałam w niej ok. 8 minut, gdy nagle ktoś wszedł do środka.
A! Louis co ty tu robisz?!-kryknęłam poirytowana.
-Teraz to oglądam nagie ciało pięknej dziewczyny w wannie.-uśmiechną się i po raz drugi śmiesznie ruszył brwiami.
-Ahh tak to może wejdziesz jeszcze tu do mnie.?!
-Jeśli chcesz..-walnął i zaczął rozpinać spodnie.
-Hahahahaha. Nie. A teraz proszę abyś opuścił łazienkę.
-Niestety nie mogę.
-Tommooo...! Bo zacznę krzyczeć!
-Nie odważysz się.
-Aaaaaaaa! Pomocy! Możecie go stąd zabrać?!!
Jak na zawołanie do łazienki wparowali Harry i Zayn.
Wooow!-krzyknęli, jednocześnie wyprowadzając z łazienki płaczącego Louisa.
-Dobra rozumiem nie codzień w waszej wannie siedzi naga dziewczyna, ale wyluzujcie i opanujcie ICH!
Chłopcy pierw nie wiedzieli o co mi chodzi, a potem zgodznie z moją instrukcją popatrzyli na swoje spodnie, zarumienili się i wyszli.
*Rano*
Obudziły mnie rpomienie słoneczne wpadające do pokoju mojego nowego przyjaciela. Obejrzałam się, ale Nialla już nie było. Pewnie jest wkuchni. Pójde do niego.
-Cześć Niall!
-O hej Meg już wstałaś?
-No jakoś tak wyszło. A co tam pichcisz?
-Naleśniki. Masz może ochotę?
-Jeszcze pytasz?! Jestem głodna jak wilk!-powiedziałam i uroczo się uśmiechnęłam. Głodomor odwzajemnił uśmiech i nałożył mi na talerz trzy naleśniki. Wsunęłam je w niecałą minutę.
-Wtf?! Gdzie są te naleśniki. Myślałem, że ci nakładałem.
-No przecież są.-powiedziałam i z miną smutenego pieska pokazałąm palcem na mój brzuch.
-Wow! Niezła jesteś. Gdzie ty to wszystko mieścisz, bo po szczegółowym opisie twojego ciała myślałem, że w ogóle nic nie jesz.
-Zaraz co?
-Ahhh no tak wczoraj chłopacy mi mówili jak widzieli cię w łazience...Na serio widziałaś jak im..no ten..wiesz o co chodzi!-powiedział i zaśmiał się razem ze mną.
-Taa. Niestety...Chyba za niedługo będę musiała wracac do domu. Brat się nie pokoi.
-Szkoda, ale wpadniesz jeszcze dzisiaj do nas?
-Nie wiem, a będę mogła ze sobą zabrać przyjaciółkę? Też jest fanką.
-Ja nie mam nic przeciwko myślę, że reszta zespołu też będzie takiego samego zdania.
-Dobra to ja się idę ubrać i bywam.
Poszłam do łazienki w celu przebrania się. Zabrałam wszystkie rzeczy i wyszłam. Przechodziłam akurat obok pokoju Hazzy i usłyszałam jak kłóci się o coś z Zaynem.
-Harry, ale ja ją kocham!
-Tego nie wiesz! Znacie się dopiero kilka godzin!
-I tyle mi wystarczyło. Napewno ona bardziej woli mnie niż ciebie.
-Jeszcze się okaże. Założę się, że jeszcze w tym tygodzniu będzie u mnie w łóżku.
-Dobra stoi!
Nagle się zamknęli. Nie wiedziałam co mam robić. Jak oni mogli potraktować mnie jak..jak jakąś dziwkę? Szybko wybiegłam z ich domu ze łazami w oczach...
Meggi jeszcze jakąś chwilę płakała na moim ramieniu (co mi się bardzo podobało) ale po chwili uspokoiła sie i mi podziękowała.
-Harry możemy chwilę pogadać?-powiedział Zayn
-Yym a o co chodzi?-spytałem niepewnie
-Nic ważnego. No chodź już!
Szedłem za mulatem do jego pokoju. Pociągnął za klamke i kazał mi wejść po czym zamknął drzwi.
-Podoba ci sie Megan prawda?-spojrzał na mnie perfidnym wzrokiem przyjaciel
-Yy niee..znaczy...tak..chociaż...nie, sam nie wiem...
-Tak myślałem to mamy problem, bo mi też się ona podoba.-szybko uciął Malik i usiedliśmy na kanapę.
-I co teraz?-zamyślony przerwałem ciszę.
-Nie wiem, ale napewno nie możemy się pokłucić. Obiecaj mi tylko, że nic nie zepsuje naszej przyjaźni.
-Obiecuję...ale nie mogę obiecać, że się nie zakocham.-ostatnie słowa powiedziałem najciszej jak umiałem, aby Zayn nie usłyszał.
-Ok. Tylko mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. Mógłbyś się tak nie przystawiać do Meg? Ona naprawdę wiele w życiu przeszła...W swoim czasie może ci powie.
-Ja rozumiem, ale nie wiem czy mój przyjaciel się zgodzi!-powiedziałem i razem wybuchnęliśmy śmiechem chyba na tyle głośno, że nasze śmiechy dotarły do chłopców i Megan bo od razu wparowali do pokoju Zayna.
-Co wam tak wesoło?-spytał jako pierwszy Lou.
Nic, nic.-rzuciłem i porozumiewawczo spojrzałem na mulata...
*Oczami Megan*
Jetsem już śpiąca. Spojrzałam przelotnie na zegarek w pokoju Malika i wybałuszyłam oczy. 2.48?! Jezu Chryste jutro nie wstanę!
-Hej chłopcy nie chciałabym wam przerywać, ale jestem już trochę senna. Gdzie mogłabym spokojnie spać.
-Hmm...Nie mamy pokoju gościnnego więc będziesz musiała spać, z którymś z nas.-chytrze sformułował pasiasty i śmiesznie poruszył brwiami.
-Zbok!- krzyknęłam do niego.-Jak już miałabym wybierać to wolę spać z Niallem.
-Oooh..-wybełkotało 4/5 One Direction. Nawet Liam co mnie nieco zdziwiło.
-Choć Niall pokażesz mi gdzie mam spać.-rzuciłam pospiesznie do Nialla i udaliśmy się do jego pokoju.
-Więc ja będę spał od ściany a ty obok mnie.-wypowiedział i szczerze się uśmiechnął.
-To ja idę się kąpać. Dasz mi jakieś swoje ciuchy, bo wychodząc dzisiaj z domu nie wiedziałam, że zostanę porwana przez Zayna Malika.
-Haha. Oczywiscie mała!-odpowiedział i oboje się zaśmialiśmy.
Wzięłam odprężającą kąpiel w wannie i leżałam w niej ok. 8 minut, gdy nagle ktoś wszedł do środka.
A! Louis co ty tu robisz?!-kryknęłam poirytowana.
-Teraz to oglądam nagie ciało pięknej dziewczyny w wannie.-uśmiechną się i po raz drugi śmiesznie ruszył brwiami.
-Ahh tak to może wejdziesz jeszcze tu do mnie.?!
-Jeśli chcesz..-walnął i zaczął rozpinać spodnie.
-Hahahahaha. Nie. A teraz proszę abyś opuścił łazienkę.
-Niestety nie mogę.
-Tommooo...! Bo zacznę krzyczeć!
-Nie odważysz się.
-Aaaaaaaa! Pomocy! Możecie go stąd zabrać?!!
Jak na zawołanie do łazienki wparowali Harry i Zayn.
Wooow!-krzyknęli, jednocześnie wyprowadzając z łazienki płaczącego Louisa.
-Dobra rozumiem nie codzień w waszej wannie siedzi naga dziewczyna, ale wyluzujcie i opanujcie ICH!
Chłopcy pierw nie wiedzieli o co mi chodzi, a potem zgodznie z moją instrukcją popatrzyli na swoje spodnie, zarumienili się i wyszli.
*Rano*
Obudziły mnie rpomienie słoneczne wpadające do pokoju mojego nowego przyjaciela. Obejrzałam się, ale Nialla już nie było. Pewnie jest wkuchni. Pójde do niego.
-Cześć Niall!
-O hej Meg już wstałaś?
-No jakoś tak wyszło. A co tam pichcisz?
-Naleśniki. Masz może ochotę?
-Jeszcze pytasz?! Jestem głodna jak wilk!-powiedziałam i uroczo się uśmiechnęłam. Głodomor odwzajemnił uśmiech i nałożył mi na talerz trzy naleśniki. Wsunęłam je w niecałą minutę.
-Wtf?! Gdzie są te naleśniki. Myślałem, że ci nakładałem.
-No przecież są.-powiedziałam i z miną smutenego pieska pokazałąm palcem na mój brzuch.
-Wow! Niezła jesteś. Gdzie ty to wszystko mieścisz, bo po szczegółowym opisie twojego ciała myślałem, że w ogóle nic nie jesz.
-Zaraz co?
-Ahhh no tak wczoraj chłopacy mi mówili jak widzieli cię w łazience...Na serio widziałaś jak im..no ten..wiesz o co chodzi!-powiedział i zaśmiał się razem ze mną.
-Taa. Niestety...Chyba za niedługo będę musiała wracac do domu. Brat się nie pokoi.
-Szkoda, ale wpadniesz jeszcze dzisiaj do nas?
-Nie wiem, a będę mogła ze sobą zabrać przyjaciółkę? Też jest fanką.
-Ja nie mam nic przeciwko myślę, że reszta zespołu też będzie takiego samego zdania.
-Dobra to ja się idę ubrać i bywam.
Poszłam do łazienki w celu przebrania się. Zabrałam wszystkie rzeczy i wyszłam. Przechodziłam akurat obok pokoju Hazzy i usłyszałam jak kłóci się o coś z Zaynem.
-Harry, ale ja ją kocham!
-Tego nie wiesz! Znacie się dopiero kilka godzin!
-I tyle mi wystarczyło. Napewno ona bardziej woli mnie niż ciebie.
-Jeszcze się okaże. Założę się, że jeszcze w tym tygodzniu będzie u mnie w łóżku.
-Dobra stoi!
Nagle się zamknęli. Nie wiedziałam co mam robić. Jak oni mogli potraktować mnie jak..jak jakąś dziwkę? Szybko wybiegłam z ich domu ze łazami w oczach...
Rozdział 5 .
*Oczami Zayn'a*
Już dawno nie czułem się tak wspaniale. Po ''przyjacielskim'' pocałunku z Meg ciągle czuję motylki w brzuchu...Tylko szkoda, że ona nie czuje tego samego co ja. No cóż pożyjemy, zobaczymy. Mam nadzieję, że nasza przyjaźń szybko przerodzi się w milość...
-Zayn? Zayn, pobudka!-usłyszałem jak Lou się na mnie drze.
-On często się tak zamyśla?-spytała Megan
-Od kąd ty tu jesteś to tak.-odpowiedział Niall.
-Niall czy ty cos sugerujesz??!-spojrzałem na przyjaciela wzrokiem typu ''I kill you''.
-Nie, nie jakbym śmiał??
-Lepiej idź do kuchni i coś sobie zjedz bo mózg ci się przegrzewa!
-Ha Ha bardzo śmieszne, a tak w ogóle to zgłodniałem- poiedział Horan i wszyscy się z niego śmialiśmy.
-Nie chcę mi się grać w butelkę a wam??-zapytała dziewczyna i wszyscy potwierdziliśmy.
-To może pooglądamy jakiś horror??-zarzuciłem entuzjastycznie.
-Mi pasuje. Paranormal Activity moze być?- upewnił się Tommo szukając płyty w szafce obok telewizora.
-Ta czemu nie..Tyle, że ja się trochę boję horrorów.-wypowiedziała dziewczyna, a ja odruchowo się uśmiechnąłem co od razu wyłapali moi przyjaciele. Niestety Harry był pierwszy i razem z Meg usiadł na fotelu mówiąc, że będzie przy niej. Nagle, nie wiem dlaczego, ale poczułem się być zazdrosny. Muszę jakoś przyciągnąć do siebie Megan. Tylko jak?
*Oczami Jacob'a*
Zostalem u Nicole na obiad. Czułem się jakoś tak dziwnie Nicole to moja przyjaciółka i kocham ją, ale tylko jako siostrę ona chyba czuje to samo, ale od pewnego czasu jak ją widzę to serce zaczyna mi szybciej bić i pocą mi się ręce. Czyżby się zakochałem? Siedziałem sobie na kanapie i oglądam powtórki ,,Ellen show". Postanowiłem, że wyjdę sobie na spacer po Londynie. Założyłem bluzę i zmieniłem krutkie shorty na długie rurki, bo pomimo tego, że jest lato wieczorem potrafi być chłodno. Właśnie przechodzę obok Big Bena, który wskazuje godzinę 21.23. Jak byłem młodszy i mieszkałem jeszcze w Polsce moim małym marzeniem było, żebym kiedyś wyjechał do Londynu i zobaczył ten wysoki zegar w blasku księżyca. Gdyby smierć moich rodziców zależała właśnie od tego marzenia, nigdybym sobie nie zażyczył takich widoków. Dlaczego ludzie muszą odchodzić właśnie wtedy kiedy ich najbardziej potrzebujemy? Życie jest nie fair. Poczułem jak po moim policzku spływa samotna łza. Szybko ją otarłem i zadzwoniłem do siostry, żeby się upewnić, że jest bezpieczna. Tylko ona mi została i tylko ja zaostałem jej. Jeden, dwa, trzy sygnały nie odbiera. No trudno porozmawiamy jutro jak wróci, a teraz już sam muszę wracać, bo robi się dosyć późno.
*Oczami Megan*
Oglądałam z chłopakami horror i Lou wyszedł na chwilę do łazienki. Siedziałam na kolanach Harrego i mocno go przytulałam kiedy się czegoś przestraszyłam.
-Bu!-krzyknął zza moich pleców pan marchewka.
-A!-Ja pierdole zwariowałeś!!!-wydarłam się na niego mocno wtulając się w Stylesa.
-Haha było warto, aby zobaczyć jak się tulisz do loczka.
-Grabisz sobie Lou!-tym razem wypowiedział sie Harry.
Nagle Zayn wstał i szybkim krokiem opuścił pomieszczenie trzaskając drzwiami.
-A temu co?-zapytał narazie najspokojniejszy członek zespołu Liam.
Wszyscy wzruszyli ramionami na znak, że o niczym nie wiedzą, oprócz mnie. Dobrze wiedziałam, że mulat sie we mnie zakochał, ale nie powinien tak robić, ja nie jestem jeszcze gotowa na jakikolwiek związek, a on powinien o tym wiedzieć, a nie trzaskać drzwiami, bo przytulam się do Hazzy. Swoją drogą nawet miło mi było w jego objęciach. Czułam się wtedy wyjątkowa i bezpieczna. Kurde! Muszę przystopować bo zakocham się w dwóch chłopakach na raz. Postanowiłam, że pójdę do Zayn'a i namówię go, aby wrucił. Zapukałam do jego pokoju i weszłam.
-Co robisz?-zapytałam.
-Siedzę i myślę.-odpowiedział
-O czym?
-O tobie.-spodziewałam się, że to powie, ale mimo wszystko zadziwiła mnie jego wypowiedź.-Musimy pogadać.
-Tak wiem.
-Słuchaj Meg ja cię kocham.-powiedział i zaczą się do mnie przysówać w celu pocałunku. Szybko odwruciłam wzrok, aby do tego nie doszło.-Tylko szkoda, że ty mnie nie.-widząc jak się zachowuję bezradnie usiadł na łóżku.
-Zayn..To nie tak, że cię nie kocham.
-A jak? Albo kogoś kochasz albo nie.
-Daj mi skończyć. Musisz mnie zrozumieć mi po tym wszystkim bardzo trudno jest nawiązać bliski kontakt z kimkolwiek, a w ogóle znamy sie dopiero kilka godzin. Daj nam trochę czasu i pokaż mi, że ci zależy.
-Masz rację nie powinienem tak od razu na ciebie naskakiwać. Przepraszam.
-Nic się nie stało, A teraz wracajmy do salonu i dokończmy film z chłopcami.
Weszlismy do salonu, aby kontynuować, ale chłopcy powiedzieli, że już się skończył. Udałam zawiedzioną, ale tak naprawdę to strasznie się z tego cieszyłam, bo ten horror był nadzwyczaj straszny.
-Opowiedz nam coś o sobie Megan.-ciszę przerwał Liam.
Ok. Więc tak. Nazywam się Megan Johnson moim ulubionym kolorem jest granatowy. Moim hobby jest skatebording. Mieszkam razem z bratem w Londynie od jakiś czterech lat, wcześniej mieszkałam w Polsce, a dokładniej we Wrocławiu, kocham jeść, trochę boję sie łyżeczek [długa historia], moją najlepszą przyjaciółką jest Nicole Smith,jestem nieco zboczona no i oczywiście jestem wielką fanką One Direction.
-O to widzę, że z każdym z nas masz cos wspólnego!-z entuzjazmem powiedział Liam.
-A twoi rodzice?-beznamiętnie spytał Niall.
-Zginęli cztery lata temu zderzając się z tramwajem...-odpowiedziałam i poczułam jak łzy spływjają mi po policzkach.
-Hej. Nie płacz, teraz masz nas.- odparł Harry jednocześnie mnie przytulając. Spojrzałam ukradkiem na Zayn'a i w jego oczach widziałam złość, złość na Stylesa...
Już dawno nie czułem się tak wspaniale. Po ''przyjacielskim'' pocałunku z Meg ciągle czuję motylki w brzuchu...Tylko szkoda, że ona nie czuje tego samego co ja. No cóż pożyjemy, zobaczymy. Mam nadzieję, że nasza przyjaźń szybko przerodzi się w milość...
-Zayn? Zayn, pobudka!-usłyszałem jak Lou się na mnie drze.
-On często się tak zamyśla?-spytała Megan
-Od kąd ty tu jesteś to tak.-odpowiedział Niall.
-Niall czy ty cos sugerujesz??!-spojrzałem na przyjaciela wzrokiem typu ''I kill you''.
-Nie, nie jakbym śmiał??
-Lepiej idź do kuchni i coś sobie zjedz bo mózg ci się przegrzewa!
-Ha Ha bardzo śmieszne, a tak w ogóle to zgłodniałem- poiedział Horan i wszyscy się z niego śmialiśmy.
-Nie chcę mi się grać w butelkę a wam??-zapytała dziewczyna i wszyscy potwierdziliśmy.
-To może pooglądamy jakiś horror??-zarzuciłem entuzjastycznie.
-Mi pasuje. Paranormal Activity moze być?- upewnił się Tommo szukając płyty w szafce obok telewizora.
-Ta czemu nie..Tyle, że ja się trochę boję horrorów.-wypowiedziała dziewczyna, a ja odruchowo się uśmiechnąłem co od razu wyłapali moi przyjaciele. Niestety Harry był pierwszy i razem z Meg usiadł na fotelu mówiąc, że będzie przy niej. Nagle, nie wiem dlaczego, ale poczułem się być zazdrosny. Muszę jakoś przyciągnąć do siebie Megan. Tylko jak?
*Oczami Jacob'a*
Zostalem u Nicole na obiad. Czułem się jakoś tak dziwnie Nicole to moja przyjaciółka i kocham ją, ale tylko jako siostrę ona chyba czuje to samo, ale od pewnego czasu jak ją widzę to serce zaczyna mi szybciej bić i pocą mi się ręce. Czyżby się zakochałem? Siedziałem sobie na kanapie i oglądam powtórki ,,Ellen show". Postanowiłem, że wyjdę sobie na spacer po Londynie. Założyłem bluzę i zmieniłem krutkie shorty na długie rurki, bo pomimo tego, że jest lato wieczorem potrafi być chłodno. Właśnie przechodzę obok Big Bena, który wskazuje godzinę 21.23. Jak byłem młodszy i mieszkałem jeszcze w Polsce moim małym marzeniem było, żebym kiedyś wyjechał do Londynu i zobaczył ten wysoki zegar w blasku księżyca. Gdyby smierć moich rodziców zależała właśnie od tego marzenia, nigdybym sobie nie zażyczył takich widoków. Dlaczego ludzie muszą odchodzić właśnie wtedy kiedy ich najbardziej potrzebujemy? Życie jest nie fair. Poczułem jak po moim policzku spływa samotna łza. Szybko ją otarłem i zadzwoniłem do siostry, żeby się upewnić, że jest bezpieczna. Tylko ona mi została i tylko ja zaostałem jej. Jeden, dwa, trzy sygnały nie odbiera. No trudno porozmawiamy jutro jak wróci, a teraz już sam muszę wracać, bo robi się dosyć późno.
*Oczami Megan*
Oglądałam z chłopakami horror i Lou wyszedł na chwilę do łazienki. Siedziałam na kolanach Harrego i mocno go przytulałam kiedy się czegoś przestraszyłam.
-Bu!-krzyknął zza moich pleców pan marchewka.
-A!-Ja pierdole zwariowałeś!!!-wydarłam się na niego mocno wtulając się w Stylesa.
-Haha było warto, aby zobaczyć jak się tulisz do loczka.
-Grabisz sobie Lou!-tym razem wypowiedział sie Harry.
Nagle Zayn wstał i szybkim krokiem opuścił pomieszczenie trzaskając drzwiami.
-A temu co?-zapytał narazie najspokojniejszy członek zespołu Liam.
Wszyscy wzruszyli ramionami na znak, że o niczym nie wiedzą, oprócz mnie. Dobrze wiedziałam, że mulat sie we mnie zakochał, ale nie powinien tak robić, ja nie jestem jeszcze gotowa na jakikolwiek związek, a on powinien o tym wiedzieć, a nie trzaskać drzwiami, bo przytulam się do Hazzy. Swoją drogą nawet miło mi było w jego objęciach. Czułam się wtedy wyjątkowa i bezpieczna. Kurde! Muszę przystopować bo zakocham się w dwóch chłopakach na raz. Postanowiłam, że pójdę do Zayn'a i namówię go, aby wrucił. Zapukałam do jego pokoju i weszłam.
-Co robisz?-zapytałam.
-Siedzę i myślę.-odpowiedział
-O czym?
-O tobie.-spodziewałam się, że to powie, ale mimo wszystko zadziwiła mnie jego wypowiedź.-Musimy pogadać.
-Tak wiem.
-Słuchaj Meg ja cię kocham.-powiedział i zaczą się do mnie przysówać w celu pocałunku. Szybko odwruciłam wzrok, aby do tego nie doszło.-Tylko szkoda, że ty mnie nie.-widząc jak się zachowuję bezradnie usiadł na łóżku.
-Zayn..To nie tak, że cię nie kocham.
-A jak? Albo kogoś kochasz albo nie.
-Daj mi skończyć. Musisz mnie zrozumieć mi po tym wszystkim bardzo trudno jest nawiązać bliski kontakt z kimkolwiek, a w ogóle znamy sie dopiero kilka godzin. Daj nam trochę czasu i pokaż mi, że ci zależy.
-Masz rację nie powinienem tak od razu na ciebie naskakiwać. Przepraszam.
-Nic się nie stało, A teraz wracajmy do salonu i dokończmy film z chłopcami.
Weszlismy do salonu, aby kontynuować, ale chłopcy powiedzieli, że już się skończył. Udałam zawiedzioną, ale tak naprawdę to strasznie się z tego cieszyłam, bo ten horror był nadzwyczaj straszny.
-Opowiedz nam coś o sobie Megan.-ciszę przerwał Liam.
Ok. Więc tak. Nazywam się Megan Johnson moim ulubionym kolorem jest granatowy. Moim hobby jest skatebording. Mieszkam razem z bratem w Londynie od jakiś czterech lat, wcześniej mieszkałam w Polsce, a dokładniej we Wrocławiu, kocham jeść, trochę boję sie łyżeczek [długa historia], moją najlepszą przyjaciółką jest Nicole Smith,jestem nieco zboczona no i oczywiście jestem wielką fanką One Direction.
-O to widzę, że z każdym z nas masz cos wspólnego!-z entuzjazmem powiedział Liam.
-A twoi rodzice?-beznamiętnie spytał Niall.
-Zginęli cztery lata temu zderzając się z tramwajem...-odpowiedziałam i poczułam jak łzy spływjają mi po policzkach.
-Hej. Nie płacz, teraz masz nas.- odparł Harry jednocześnie mnie przytulając. Spojrzałam ukradkiem na Zayn'a i w jego oczach widziałam złość, złość na Stylesa...
niedziela, 24 lutego 2013
Carrotka .
Hej kochani :)
Piszę Oliwia. Jak widać na stronie pojawiły się już 4 rozdziały opowiadań napisane przez Ronnie :)
Haha bloga prowazimy dopiero od wczoraj . A Weronika napisała już 4 opowiadania. Mnie osobiście bardzooo się podobają . Informuję tylko, iż moje dzieła, że tak powiem : DD. Przeczytacie dopiero w Poniedziałek lub wtorek . Pozdrawiammm / Carrotka ♥
Piszę Oliwia. Jak widać na stronie pojawiły się już 4 rozdziały opowiadań napisane przez Ronnie :)
Haha bloga prowazimy dopiero od wczoraj . A Weronika napisała już 4 opowiadania. Mnie osobiście bardzooo się podobają . Informuję tylko, iż moje dzieła, że tak powiem : DD. Przeczytacie dopiero w Poniedziałek lub wtorek . Pozdrawiammm / Carrotka ♥
sobota, 23 lutego 2013
Megan Johnson
Wiek: 17 lat
Hobby: skatebording, pływanie, piłka nożna.
Osobowość: Od kiedy jej rodzice zginęli jest cicha, skromna i zamknięta w sobie, ale w głębi duszy pragnie znowu żyć jak kiedyś. Nie mieć problemów i korzystać z życia. Po spotkaniu One Direction jej życie wywraca się do góry nogami...
Najlepsza przyjaciółka: Nicole Smith
Najbliższa rodzina: brat
Pasja: One Direction
Hobby: skatebording, pływanie, piłka nożna.
Osobowość: Od kiedy jej rodzice zginęli jest cicha, skromna i zamknięta w sobie, ale w głębi duszy pragnie znowu żyć jak kiedyś. Nie mieć problemów i korzystać z życia. Po spotkaniu One Direction jej życie wywraca się do góry nogami...
Najlepsza przyjaciółka: Nicole Smith
Najbliższa rodzina: brat
Pasja: One Direction
Rozdział 4
*oczami Jacob'a*
No i rozdział 4 miał być za tydzień. Wiem jestem okropna :DDD teraz już wiem na bank że rozdziały będę dodawać nie później niż po 2 tygodniach./Ronnie
Zaczynam powoli niepokoić się o Megan. Co prawda wysłała mi sms'a, że zostaje u znajomych na noc, ale mi się to wszystko jakoś nie podoba. Jakich ona może mieć znajomych oprócz Nicole? Zanim zginęli rodzice Megan była szaloną, wesołą, pełną optymizmu dziewczyną. No właśnie zanim zginęli...Nie będę się teraz użalać nad sobą...Uhh muszę się otrzepać z tych negatywnych myśli. W końcu Megan ma 17 lat i za rok będzie dorosła. Myślę, że jest już na tyle odpowiedzialna i umie podejmować rozsądne decyzje. Ale dalej mimo wszystko mam do tych jej znajomych wątpliwości, bo odkąd przeprowadziliśmy się do Londynu moja siostra zaczęła być bardziej poważna, zmądrzała i nie ufała już tak bardzo ludziom, dlatego też trudno było jej nawiązać kontakt z rówieśnikami. Szkoda mi jej trochę, musiała wcześniej niż wszyscy dorosnąć i nauczyć się samodzielnego życia w wieku 13 lat. Dobra koniec tego rozmyślania, bo jeszcze popadnę w depresję. Przejdę się do Nicole, może ona będzie wiedzieć coś więcej niż ja.
*20 minut później pod drzwiami Nicole*
Lekko zapukałem w drzwi Nicole. Dawno tu nie byłem. W sumie to tylko raz jak odwoziłem Megan na ''pidżama party'' czy coś w tym stylu.
-O cześć Jake co cię tu sprowadza?-promiennie jak zawsze powitała mnie Nicole.
-Megan. Mogę wejść?
-Tak, pewnie wchodź tylko z góry uprzedzam, że mam nie ogarnięty pokój.
-Haha nie takie rzeczy się w życiu widziało!
Na progu zauważyłem rodziców Nicole.
-Dzień dobry.-powiedziałem do stojącej obok mnie pary.
-O witaj Jacob, dawno cię tu nie było- doparła kobieta.
-Tak wiem, ale ostatnio nie mam na nic czasu.
-Rozumiem...
-To co idziemy czy będziesz tu stał i gawędził z moją mamą.!-oderwała mnie od rozmowy przyjaciółka Megan
-Prowadź!
Kiedy weszliśmy w długi korytarz zobaczyłem szereg drzwi. Jedne z nich otworzyła Nicole zapraszając mnie do środka.
-Witaj w moim królestwie. Masz prawo czuć się zaszczycony, że tu trafiłeś, a teraz usiąć na na fotelu i powiedz po co złożyłeś mi ta wizytę.-oboje wybuchnęliśmy śmiechem po wypowiedzi Nicole.
-Ależ oczywiście ma królowo składam ci pokłony i przechodzę do rzeczy.- ciągnąłem zabawę dalej.
-No dobra a teraz na serio. Przyszedłem spytać czy Megan może dawała ci znać gdzie jest??
-Nie. A tobie nic nie mówiła?
-No nie tylko napisała sms'a, że zostaje na noc u znajomych i że wróci rano.
Hmm. Dziwne nie kojarzę rzadnych znajomych Megan, a przynajmniej nie z tej okolicy.
-No cóż to musimy czekać....Ok to ja się będę zbierać.
-Poczekaj może zostaniesz na obiad??
-Z miłą chęcią.
*oczami Megan*
Zayn zaproponował mi żebym została dziś u nich na noc. W sumie to nie mam nic do stracenia. Wysłałam konkretnego e-sms'a Jake'owi i wróciłam z Malikiem do salonu gdzie czekało 4/5 zespołu.
-I co wyjaśniliście sobie wszystko.??-spytał Hazza
-Taaa. Już wszystko ok. a tak w ogóle to Megan zostaje dziś na noc u nas nie macie nic przeciwko prawda??
-Nie świetnie, że zostajesz będziemy mogli się bliżej poznać wypalił Niall puszczając do mnie oczko.
-To prawda wydajesz się całkiem miła na pierwszy rzut oka.-zawturował daddy.
-No wiesz Megan...pozory mylą..-dołączył się do wypowiedzi Harry po czym podszedł i złapał mnie zabrzuch.
Przeszły mnie dziwne dreszcze. Chyba nadal nie otrząsnęłam się z tamtej nocy...Brrr nawet nie chce mi się o tym myśleć. Zayn zauważył moje podenerwowanie i podszedł domnie mówiąc mi na ucho, że Harold taki już jest i że nie mam się czym bać.
-Ej może zagramy w butelkę!-entuzjastycznie spytał Louis.
Wszyscy byli na tak tylko ja miałam pewne wątpliwości.
-Meggie proszę nie daj się namawiać...-zaczą mnie błągać zespół
-Oj no dobrze niech będzie.
-Jeej!- wszyscy pisnęli z radości, a potem rzucili się na mnie w uścisku.
-Ok. to kto zaczyna?-spytał Zayn
-Ja chcę!-zgłosił się Harry
Wypadło na Nialla i Louisa.
-Prawda czy wyzwanie- zapytał Lou
-Hmm. Wyzwanie!-odkrzyknął Niall tak aż mi się uszy pozatykały.
-A więc Niall. Biegnij do sklepu i kup mi 1 kg marchewek!
-Się robi.-zassalutował Niall i wybiegł z domu. Czekaliśmy na niego ok. 5 minut, a jak wrucił Lou cieszył się jak małe dziecko, które dostało...Marchewkę??
-No dobra teraz ja-powiedział głodomor
Wypadło na mnie i Harrego. O boże już się biję co wymyśli.
-Prawda czy wyzwanie?-złowieszczo spytał Harry
-No dobra zaryzykuję. Wyzwanie.-palnęłam i wszystkie pary oczu zostały zwrucone na mnie.
-Pocałuj Zayna.
-Co?!!-wykrzyczał Zayn-Meg jeśli nie chcesz nie musisz tego robić.
-Nie ale ja chcę tak po przyjacielsku.-wypaliłam i namiętnie pocałowałam mulata.
-UUUUU!!- Cóż to był za pocałunek?! wykrzyknęli do nas wszyscy.
Lekko się zawstydziłam paląc buraka na twarzy.
-Nie masz się czym wstydzić...-wyszeptał mi do ucha Zayn...No i rozdział 4 miał być za tydzień. Wiem jestem okropna :DDD teraz już wiem na bank że rozdziały będę dodawać nie później niż po 2 tygodniach./Ronnie
Rozdział 3
*Oczami Megan*
O my god. Mogłam spodziewać się najgorszego. Ku mojemu zdziwieniu po wezwaniu tego cholernego porywacza po schodach zeszli kolejno Harry Styles, Liam Payn, Niall Horan i Louis Tomlinson.
-Co jest po co nas woła....Aaaaaa...Dziwczyne sobie przyprowadził - powiedział Louis
-Co się tu kurwa dzieje!!!!- wydarłam się na wszystkich zabijając ich wzrokiem.
-A no tak! Kojarzysz One Direction?- spytał porywacz
-Tak jestem fanką a co to ma do rzezczy??
-Tylko proszę cię nie piszcz..Bo ja jestem Zayn Malik te z 1D, a to reszta zespołu. Wpadłem na cb przypadkiem uciekając przed psychofankami i moją pierwszą myślą było to żeby cię ''porwać''.
-Zaraz CO?!!-Zayn ty porwałeś tą dziewczynę???-spytał z wyrzutem Liam.
-No tak ale przepraszam.
-Nie można porywać dziewczyn spotkanych na ulicy, nawet jeżeli są mega sexowne.-z niedowierzaniem odparł Niall patrząc się na mnie jak na kanapkę.
-Przepraszam, mogę coś powiedzieć!?-wtrąciłam się w ich wymianę zdań.
-No pewnie !-wydarł się Lou z nadmiarem endorfinów we krwi.
Wściekła zaczęłam nawalać Zayna z całej siły krzycząc że go nienawidze, że jest dupkiem itp. Lecz niestety pochwili reszta zespołu złapała mnie za ręce widząc że jestem mega wściekła.
-Aaau!To bolało.-wydukał mulat
-Jak to bolało to zaraz powinieneś zemdleć z bólu.-wykrzyczałam z zamiarem ponownego rzucenia się na Malika
-CO-TY-SO-BIE WY-O-BRA-ŻA-ŁEŚ!! - Wiesz jak ja się cholernie bałam.!
Uciekłam do jakiegoś pomieszczenia żeby się wypłakać. Sama nie wiem dlaczego ale zaczęły nachodzić mnie myśli samobójcze. Zobaczyłam na wierzchu żyletkę i powoli zaczęłam przecinać sobie nadgarstek, gdy nagle do pokoju wbiegł zdyszany Zayn.
-Zostaw tą żyletkę!-z przerażeniem w oczach podbiegł do mnie, wyrywając z moich rąk ostre narzędzie.
-Nic ci do tego! Jak już zaczęłam to skończę!- w przeciągu chwili poczułam jak po ręce spływa mi krew. To było takie przyjemne.
-Gdybym wiedział, że zaczniesz się ciąć to bym cię nie porywał!-wydukał Malik z zamiarem przytulenia się do mnie.
-Nigdy nie rób takich rzeczy dziewczynie zwłaszcza wtedy kidy nie wiesz co przeszła w życiu-powiedziałam na wpół słyszalnym głosem, ale on słyszał...
-Przep..przepraszam ja nie wiedziałem.
-Nieszkodzi już mi przeszło skąd mogłeś wiedzieć.
-Powiesz mi co się stało?
-To nie będzie łatwe ale postaram się.-wyjąkałam z bladym uśmiechem.-Jeszcze jakieś 4 lata temu mieszkałam w Polsce, a dokładnie we Wrocławiu miałam rodziców starszego i starszego brata. Kiedyś, gdy po lekcjach wruciłam do domu rodziców nie było została tylko kartka zostawiona przez mojego brat, abym jak najszybciej udała się do babci. Nie przejęłam się zbytnio, więc bez zastanowienia wyruszyłam tam gdzie mi kazano. Na miejscu dowiedziałam się, że mama i tata zderzyli się z tramwajem i oboje zginęli na miejscu. Byłam załamana ja z bratem nie mogliśmy wytrzymać w tamtym kraju i wylecielismy do Londynu, aby zamieszkać u ciotki. Gdy Jacob był pełnoletni zamieszkaliśmy we dwoje. Kilka miesięcy temu pojechałam na impreze do kumpla. Nic nie piłam, nie wiem dlaczego po prostu nie miałam ochoty. Około 2 w nocy wracałam samotnie na skrót, który poleciła mi koleżanka...
-Jak nie chcesz to nie mów-przerwał mi ztroskany Malik
-Nie ja chcę muszę to komuś powiedzieć. Więc szłam przez park i usłyszałam kroki zaczęłam biec i dalej szłyszałam ten dźwięk. Nagle ktoś złapał mnie w talii i zaczął mnie do siebie przytulać. Tak strasznie się bałam. Wziął mnie na ręce i zaprowadził w jakiś pusty zaułek. Miał kominiarkę i nóż w prawej ręcę. Próbowałam krzyczeć, lecz on mnie uciszył i...i beszczelnie zgwałcił.
-Tak strasznie cię przepraszam. Pewnie myślałaś, że to zdarzenie może się powtórzyć. Gdybym tylko wiedział. Ahh mam ochotę temu dupkowi nogi z dupy powyrywać.
-Dziękuję ci że mnie wysłuchałeś. -ze łzami w oczach wyjąkałam i mocno przytuliłam się do Zayn'a. Czułam się przy nim taka bezpieczna...
Rozdział 3 mamy za sobą możliwe że czwarty dodam za ok. tydzień czekam na wasze opinie/Ronnie
*Oczami Megan*
O my god. Mogłam spodziewać się najgorszego. Ku mojemu zdziwieniu po wezwaniu tego cholernego porywacza po schodach zeszli kolejno Harry Styles, Liam Payn, Niall Horan i Louis Tomlinson.
-Co jest po co nas woła....Aaaaaa...Dziwczyne sobie przyprowadził - powiedział Louis
-Co się tu kurwa dzieje!!!!- wydarłam się na wszystkich zabijając ich wzrokiem.
-A no tak! Kojarzysz One Direction?- spytał porywacz
-Tak jestem fanką a co to ma do rzezczy??
-Tylko proszę cię nie piszcz..Bo ja jestem Zayn Malik te z 1D, a to reszta zespołu. Wpadłem na cb przypadkiem uciekając przed psychofankami i moją pierwszą myślą było to żeby cię ''porwać''.
-Zaraz CO?!!-Zayn ty porwałeś tą dziewczynę???-spytał z wyrzutem Liam.
-No tak ale przepraszam.
-Nie można porywać dziewczyn spotkanych na ulicy, nawet jeżeli są mega sexowne.-z niedowierzaniem odparł Niall patrząc się na mnie jak na kanapkę.
-Przepraszam, mogę coś powiedzieć!?-wtrąciłam się w ich wymianę zdań.
-No pewnie !-wydarł się Lou z nadmiarem endorfinów we krwi.
Wściekła zaczęłam nawalać Zayna z całej siły krzycząc że go nienawidze, że jest dupkiem itp. Lecz niestety pochwili reszta zespołu złapała mnie za ręce widząc że jestem mega wściekła.
-Aaau!To bolało.-wydukał mulat
-Jak to bolało to zaraz powinieneś zemdleć z bólu.-wykrzyczałam z zamiarem ponownego rzucenia się na Malika
-CO-TY-SO-BIE WY-O-BRA-ŻA-ŁEŚ!! - Wiesz jak ja się cholernie bałam.!
Uciekłam do jakiegoś pomieszczenia żeby się wypłakać. Sama nie wiem dlaczego ale zaczęły nachodzić mnie myśli samobójcze. Zobaczyłam na wierzchu żyletkę i powoli zaczęłam przecinać sobie nadgarstek, gdy nagle do pokoju wbiegł zdyszany Zayn.
-Zostaw tą żyletkę!-z przerażeniem w oczach podbiegł do mnie, wyrywając z moich rąk ostre narzędzie.
-Nic ci do tego! Jak już zaczęłam to skończę!- w przeciągu chwili poczułam jak po ręce spływa mi krew. To było takie przyjemne.
-Gdybym wiedział, że zaczniesz się ciąć to bym cię nie porywał!-wydukał Malik z zamiarem przytulenia się do mnie.
-Nigdy nie rób takich rzeczy dziewczynie zwłaszcza wtedy kidy nie wiesz co przeszła w życiu-powiedziałam na wpół słyszalnym głosem, ale on słyszał...
-Przep..przepraszam ja nie wiedziałem.
-Nieszkodzi już mi przeszło skąd mogłeś wiedzieć.
-Powiesz mi co się stało?
-To nie będzie łatwe ale postaram się.-wyjąkałam z bladym uśmiechem.-Jeszcze jakieś 4 lata temu mieszkałam w Polsce, a dokładnie we Wrocławiu miałam rodziców starszego i starszego brata. Kiedyś, gdy po lekcjach wruciłam do domu rodziców nie było została tylko kartka zostawiona przez mojego brat, abym jak najszybciej udała się do babci. Nie przejęłam się zbytnio, więc bez zastanowienia wyruszyłam tam gdzie mi kazano. Na miejscu dowiedziałam się, że mama i tata zderzyli się z tramwajem i oboje zginęli na miejscu. Byłam załamana ja z bratem nie mogliśmy wytrzymać w tamtym kraju i wylecielismy do Londynu, aby zamieszkać u ciotki. Gdy Jacob był pełnoletni zamieszkaliśmy we dwoje. Kilka miesięcy temu pojechałam na impreze do kumpla. Nic nie piłam, nie wiem dlaczego po prostu nie miałam ochoty. Około 2 w nocy wracałam samotnie na skrót, który poleciła mi koleżanka...
-Jak nie chcesz to nie mów-przerwał mi ztroskany Malik
-Nie ja chcę muszę to komuś powiedzieć. Więc szłam przez park i usłyszałam kroki zaczęłam biec i dalej szłyszałam ten dźwięk. Nagle ktoś złapał mnie w talii i zaczął mnie do siebie przytulać. Tak strasznie się bałam. Wziął mnie na ręce i zaprowadził w jakiś pusty zaułek. Miał kominiarkę i nóż w prawej ręcę. Próbowałam krzyczeć, lecz on mnie uciszył i...i beszczelnie zgwałcił.
-Tak strasznie cię przepraszam. Pewnie myślałaś, że to zdarzenie może się powtórzyć. Gdybym tylko wiedział. Ahh mam ochotę temu dupkowi nogi z dupy powyrywać.
-Dziękuję ci że mnie wysłuchałeś. -ze łzami w oczach wyjąkałam i mocno przytuliłam się do Zayn'a. Czułam się przy nim taka bezpieczna...
Rozdział 3 mamy za sobą możliwe że czwarty dodam za ok. tydzień czekam na wasze opinie/Ronnie
Rozdział 2
*Oczami Nicole*
Dzwonie do Megan już chyba po raz 20 i nie odbiera. Może coś się jej stało? Może miała wypadek, albo...Nie, nie, nie STOP. Muszę odrzucić od siebie te czarne myśli przecież to Megan Johnoson. A Megan nigdy by się nikomu nie dała....chyba. Może po prostu zapomniała o spotkani i telefon jej wysiadł. Tak to pewnie to. No, ale nie ważne. Nudzi mi się już tu trochę samej, chyba pójdę na pizzę.
*15 minut później*
Zajęłam miejsce przy stoliku i czekałam aż ktoś mnie obsłuży.
-Dzień dobry co podać?-spytała kelnerka ok. 20 lat
-Yyym, poproszę margarittę z podwójnym serem.- odpowiedziałam z entuzjazmem zapominając już o Megan.
-Cos jeszcze do tego?
-Nie to wszystko.
Dziwnie się czułam gdy zajadałam się sama pizzą zwykle przychodziłam tu z Megan. No, ale cóż jak mu to mus. Po zjedzeniu pizzy pójdę do Megan i jej wygarną, że sama byłam na pizzy i nic dla niej nie mam, a potem będę się na nią fochać, że zostawiła mnie samą. Dobra czas już sie zbierać zapłaciłam na początku więc teraz mogę po prostu wyjść.
*5 minut później przed drzwiami Megan*
Spokojnie zapukałam do drzwi mojej przyjaciółki wiedząc że mi otworzy, bo Jake nie ruszyłby dupska z sofy i nie podszedł do drzwi. Swoją drogą to nawet nie wiem jakim cudem on ma aż taką umięśnioną klatę. Bierze jakiś doping czy co?
-O heyy Nicole, a gdzie Megan ??- niewinnie wypowiedział Jacob i spoglądał na mnie z zaciekawieniem.
-Y no ja właśnie po nią przyszłam, bo nie pojawiła się w skateparku.
-Co? Niemożliwe wyszła jakąś godzinę temu.
-Może po prostu poszła do parku, nieważne poszukam jej zaraz.To cześć Jake.- z nieukrywalnym zdziwieniem odeszłam od domu Megan i zastanawiałam sie gdzie mogła tak naprawdę pójść...
*Oczami Megan*
Dobra teraz to na serio zaczynam panikować ten koleś biegnie już ze mną z jakieś 20 minut. Ja to bym się zmęczyła po jakiś 2, ale nie w tym rzecz. Nagle zdyszany zatrzymał się i wskazał na jakiś duży dom.
-Ok. to tutaj wejdziesz sama czy mam cię wnieść-wypowiedział chłopak błagalnym głosem
-Sama wejdę! A jak już pójdę stąd to pierwsze co zrobie to zgłoszę cię na policję!
-Dobrze ale na razie wejdź do środka.
Nieznajomy uchylił drzwi przede mną i jednocześnie ukazał mi się piękny i ogromniasty dom.
-Wow to twoje?
Tak tak jakby ale nie tylko moje mieszka tu jeszcze czterech chłopaków.
-Dobra już nic nie rozumiem. KIM TY JESTEŚ!
-Chłooooopaaakii! Mamy gościa!
O my god. Moge spodziewać się najgorszego.
Tak wiem miałam poczekać do 3 komentarzy ale mnie natchnęło i Bum o to nowy rozdział!/Ronnie
*Oczami Nicole*
Dzwonie do Megan już chyba po raz 20 i nie odbiera. Może coś się jej stało? Może miała wypadek, albo...Nie, nie, nie STOP. Muszę odrzucić od siebie te czarne myśli przecież to Megan Johnoson. A Megan nigdy by się nikomu nie dała....chyba. Może po prostu zapomniała o spotkani i telefon jej wysiadł. Tak to pewnie to. No, ale nie ważne. Nudzi mi się już tu trochę samej, chyba pójdę na pizzę.
*15 minut później*
Zajęłam miejsce przy stoliku i czekałam aż ktoś mnie obsłuży.
-Dzień dobry co podać?-spytała kelnerka ok. 20 lat
-Yyym, poproszę margarittę z podwójnym serem.- odpowiedziałam z entuzjazmem zapominając już o Megan.
-Cos jeszcze do tego?
-Nie to wszystko.
Dziwnie się czułam gdy zajadałam się sama pizzą zwykle przychodziłam tu z Megan. No, ale cóż jak mu to mus. Po zjedzeniu pizzy pójdę do Megan i jej wygarną, że sama byłam na pizzy i nic dla niej nie mam, a potem będę się na nią fochać, że zostawiła mnie samą. Dobra czas już sie zbierać zapłaciłam na początku więc teraz mogę po prostu wyjść.
*5 minut później przed drzwiami Megan*
Spokojnie zapukałam do drzwi mojej przyjaciółki wiedząc że mi otworzy, bo Jake nie ruszyłby dupska z sofy i nie podszedł do drzwi. Swoją drogą to nawet nie wiem jakim cudem on ma aż taką umięśnioną klatę. Bierze jakiś doping czy co?
-O heyy Nicole, a gdzie Megan ??- niewinnie wypowiedział Jacob i spoglądał na mnie z zaciekawieniem.
-Y no ja właśnie po nią przyszłam, bo nie pojawiła się w skateparku.
-Co? Niemożliwe wyszła jakąś godzinę temu.
-Może po prostu poszła do parku, nieważne poszukam jej zaraz.To cześć Jake.- z nieukrywalnym zdziwieniem odeszłam od domu Megan i zastanawiałam sie gdzie mogła tak naprawdę pójść...
*Oczami Megan*
Dobra teraz to na serio zaczynam panikować ten koleś biegnie już ze mną z jakieś 20 minut. Ja to bym się zmęczyła po jakiś 2, ale nie w tym rzecz. Nagle zdyszany zatrzymał się i wskazał na jakiś duży dom.
-Ok. to tutaj wejdziesz sama czy mam cię wnieść-wypowiedział chłopak błagalnym głosem
-Sama wejdę! A jak już pójdę stąd to pierwsze co zrobie to zgłoszę cię na policję!
-Dobrze ale na razie wejdź do środka.
Nieznajomy uchylił drzwi przede mną i jednocześnie ukazał mi się piękny i ogromniasty dom.
-Wow to twoje?
Tak tak jakby ale nie tylko moje mieszka tu jeszcze czterech chłopaków.
-Dobra już nic nie rozumiem. KIM TY JESTEŚ!
-Chłooooopaaakii! Mamy gościa!
O my god. Moge spodziewać się najgorszego.
Rozdział 1
*oczami Megan*
Wstałam dziś chyba o wschodzie słońca...Chociaż nie, sama nie wiem byłam zbyt pijana, żeby cokolwiek pamiętać z wczorajszej nocy połączonej z dzisiejszym dniem. Zaspana zeszłam po krętych schodach w stronę kuchni, (czyt. mojego królestwa) aby przygotować sobie śniadanie. Na progu ujrzałam mojego na pół przytomnego brata Jacob'a.
-Witaj mężczyzno powiązany ze mną jedynie genami.-rzuciałam beznamiętnie i zabrałam się za szykowanie kanapek.
-Witaj kobieto powiązana ze mną jedynie genami.- odpowiedział po czym poszedł zmulać na kanapie przed telewizorem oglądając jakiś tok-show. Lubiłam tak sie przekomarzać z moim starszym (niestety)braciszkiem,
gdybym nie była do niego podobna w życiu bym nie uwierzyła, że ta oto leniwa istota jest ze mną powiązana. Ja lubię skatebording, a on... W sumie mało mnie obchodzi co robi, ale na pewno coś odwrotnego. Zjadłam śniadanie i pognałam do mojego pokoju ubrać się w białą bokserkę szare rurki i czarne vansy, a włosy związać w niedbałego koka. W trakcie stylizacji moich włosów do pokoju jak gdyby nigdy nic wszedł sobie mój kochany braciszek..
-Przepraszam przeszkadzam ci w czymś?!- powiedziałam, a raczej krzyknęłam na Jake'a z wyrzutem.
-Nie, nie, możesz zostać.-palną do mnie jak jakiś władca wszystkiego.
-Wyjdź!!- wydarłam się na niego, a on spojrzał na mnie z udawanym przerażeniem.
-Dobra,dobra chciałem tylko spytać jakie masz plany na dzisiaj?
-No w sumie to chciałam z Nicole wyjść do skateparku. A co?
-Nic ważnego tylko jak będziesz wychodzić to dam ci kase i kupisz mi fajki ok??
-A sam nie możesz się pofatygować??!
-No Megaaaaan!...- spojrzał na mnie z miną smutnego psiaczka.
-Ojejku już, no już. Dawaj tą kase zanim sie rozmyśle.
Okok. tylko skocze po portfel i już daje ci spokój. W pośpiechu wyciągnęłam jeszcze telefon i wybrałam numer do Nicole, żeby powiedzieć, że się spóźnie jakieś 10 minut. Powiedziała, że nie ma sprawy i że będzie czekać. Kocham Nicole jak własną siostrę. Poznałyśmy się jakoś 4 lata temu jak przeprowadziliśmy się z Jacob'em po śmierci rodziców do Londynu. Od razu znalazłyśmy wspólny język i polubiłyśmy się, a teraz jesteśmy niemalże nierozłączne. Z moich zamyśleń wyrwał mnie brat wręczając mi do ręki pieniądze potrzebne na zakup papierosów. Pomyślałam, że wezmę jeszcze ze swoich parę złotówek, bo znając mój apetyt w trakcie zakupów kupie jeszcze coś dla siebie. Wzięłam moją materiałową torbę, włożyłam do niej chusteczki, błyszczyk, klucz do domu no i oczywiście telefon po czym pognałam do pobliskiego sklepu. Po zakupach w portfelu zostało mi nie więcej jak 5 złotych, bo tak jak wspomniałam KOCHAM jeść no i jeszcze One Direction, ale to już inna bajka. Nagle poczułam, że ktoś we mnie wpadł. No ja pierdziele..tak jeszcze czego.
-Cholera!- wściekła wysyczałam na sprawcę tego całego zdarzenia- Uważaj jak chodzisz palancie!
-Przepraszam ja nie chciałem...Sorry, to się już więcej nie powtórzy, no chyba, że będziesz chciała-Uśmiechną się zawadiacko patrząc mi prosto w oczy.
-Yyy nieee?! Mogę chociaż wiedzieć dlaczego na mnie leżysz?!!-zdezorientowana całą sytuacją opuszczając wzrok spytałam chłopaka.
-Na razie nie, ale choć szybko do mnie i tam ci wszystko wyjaśnie! - po raz kolejny raz się uśmiechną dając mi do zrozumienia, że to jest ważne.
-Al..alee ja..a cię ni..niee znam!!-przestraszona w pośpiechu zaczęłam się jąkać.
- To poznasz!- i tak jak szybko to powiedział tak wstał poniósł mnie, wziął na ręce i zaczą biec przed siebie.
-Aaaaa!! Puść mnie zboczeńcu. Nosz kurwa.!! Ratunku, pomocy ten człowiek mnie poryy..
-Ciii.! Nie drzyj się tylko mi zaufaj! - nie wiedziałam co mam myśleć..Śmiać się czy płakać. Wszystko mi jedno, bo jkiś zakapturzony chłopak w ciemnych okularach mnie porywa. ŚWIETNIE! ciekawe co dzisiaj jeszcze się zdarzy...
Heyka kochani, przepraszam was, że taki krótki rozdział, następny napewno będzie dłuższy. No ale nie ma to jak pierwszy rozdział!! Aww yeach! Mam nadzieję że z dnia na dzień będzie was przybywać!! UWAGA CZYTASZ = KOMENTUJESZ to ważne bo będę miała pewność że mam dla kogo czytać postarajcie się chociaż 3 komentarze zostawić co??/ Ronnie <3
.
*oczami Megan*
Wstałam dziś chyba o wschodzie słońca...Chociaż nie, sama nie wiem byłam zbyt pijana, żeby cokolwiek pamiętać z wczorajszej nocy połączonej z dzisiejszym dniem. Zaspana zeszłam po krętych schodach w stronę kuchni, (czyt. mojego królestwa) aby przygotować sobie śniadanie. Na progu ujrzałam mojego na pół przytomnego brata Jacob'a.
-Witaj mężczyzno powiązany ze mną jedynie genami.-rzuciałam beznamiętnie i zabrałam się za szykowanie kanapek.
-Witaj kobieto powiązana ze mną jedynie genami.- odpowiedział po czym poszedł zmulać na kanapie przed telewizorem oglądając jakiś tok-show. Lubiłam tak sie przekomarzać z moim starszym (niestety)braciszkiem,
gdybym nie była do niego podobna w życiu bym nie uwierzyła, że ta oto leniwa istota jest ze mną powiązana. Ja lubię skatebording, a on... W sumie mało mnie obchodzi co robi, ale na pewno coś odwrotnego. Zjadłam śniadanie i pognałam do mojego pokoju ubrać się w białą bokserkę szare rurki i czarne vansy, a włosy związać w niedbałego koka. W trakcie stylizacji moich włosów do pokoju jak gdyby nigdy nic wszedł sobie mój kochany braciszek..
-Przepraszam przeszkadzam ci w czymś?!- powiedziałam, a raczej krzyknęłam na Jake'a z wyrzutem.
-Nie, nie, możesz zostać.-palną do mnie jak jakiś władca wszystkiego.
-Wyjdź!!- wydarłam się na niego, a on spojrzał na mnie z udawanym przerażeniem.
-Dobra,dobra chciałem tylko spytać jakie masz plany na dzisiaj?
-No w sumie to chciałam z Nicole wyjść do skateparku. A co?
-Nic ważnego tylko jak będziesz wychodzić to dam ci kase i kupisz mi fajki ok??
-A sam nie możesz się pofatygować??!
-No Megaaaaan!...- spojrzał na mnie z miną smutnego psiaczka.
-Ojejku już, no już. Dawaj tą kase zanim sie rozmyśle.
Okok. tylko skocze po portfel i już daje ci spokój. W pośpiechu wyciągnęłam jeszcze telefon i wybrałam numer do Nicole, żeby powiedzieć, że się spóźnie jakieś 10 minut. Powiedziała, że nie ma sprawy i że będzie czekać. Kocham Nicole jak własną siostrę. Poznałyśmy się jakoś 4 lata temu jak przeprowadziliśmy się z Jacob'em po śmierci rodziców do Londynu. Od razu znalazłyśmy wspólny język i polubiłyśmy się, a teraz jesteśmy niemalże nierozłączne. Z moich zamyśleń wyrwał mnie brat wręczając mi do ręki pieniądze potrzebne na zakup papierosów. Pomyślałam, że wezmę jeszcze ze swoich parę złotówek, bo znając mój apetyt w trakcie zakupów kupie jeszcze coś dla siebie. Wzięłam moją materiałową torbę, włożyłam do niej chusteczki, błyszczyk, klucz do domu no i oczywiście telefon po czym pognałam do pobliskiego sklepu. Po zakupach w portfelu zostało mi nie więcej jak 5 złotych, bo tak jak wspomniałam KOCHAM jeść no i jeszcze One Direction, ale to już inna bajka. Nagle poczułam, że ktoś we mnie wpadł. No ja pierdziele..tak jeszcze czego.
-Cholera!- wściekła wysyczałam na sprawcę tego całego zdarzenia- Uważaj jak chodzisz palancie!
-Przepraszam ja nie chciałem...Sorry, to się już więcej nie powtórzy, no chyba, że będziesz chciała-Uśmiechną się zawadiacko patrząc mi prosto w oczy.
-Yyy nieee?! Mogę chociaż wiedzieć dlaczego na mnie leżysz?!!-zdezorientowana całą sytuacją opuszczając wzrok spytałam chłopaka.
-Na razie nie, ale choć szybko do mnie i tam ci wszystko wyjaśnie! - po raz kolejny raz się uśmiechną dając mi do zrozumienia, że to jest ważne.
-Al..alee ja..a cię ni..niee znam!!-przestraszona w pośpiechu zaczęłam się jąkać.
- To poznasz!- i tak jak szybko to powiedział tak wstał poniósł mnie, wziął na ręce i zaczą biec przed siebie.
-Aaaaa!! Puść mnie zboczeńcu. Nosz kurwa.!! Ratunku, pomocy ten człowiek mnie poryy..
-Ciii.! Nie drzyj się tylko mi zaufaj! - nie wiedziałam co mam myśleć..Śmiać się czy płakać. Wszystko mi jedno, bo jkiś zakapturzony chłopak w ciemnych okularach mnie porywa. ŚWIETNIE! ciekawe co dzisiaj jeszcze się zdarzy...
Heyka kochani, przepraszam was, że taki krótki rozdział, następny napewno będzie dłuższy. No ale nie ma to jak pierwszy rozdział!! Aww yeach! Mam nadzieję że z dnia na dzień będzie was przybywać!! UWAGA CZYTASZ = KOMENTUJESZ to ważne bo będę miała pewność że mam dla kogo czytać postarajcie się chociaż 3 komentarze zostawić co??/ Ronnie <3
.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















