*Oczami Nicole*
Dzwonie do Megan już chyba po raz 20 i nie odbiera. Może coś się jej stało? Może miała wypadek, albo...Nie, nie, nie STOP. Muszę odrzucić od siebie te czarne myśli przecież to Megan Johnoson. A Megan nigdy by się nikomu nie dała....chyba. Może po prostu zapomniała o spotkani i telefon jej wysiadł. Tak to pewnie to. No, ale nie ważne. Nudzi mi się już tu trochę samej, chyba pójdę na pizzę.
*15 minut później*
Zajęłam miejsce przy stoliku i czekałam aż ktoś mnie obsłuży.
-Dzień dobry co podać?-spytała kelnerka ok. 20 lat
-Yyym, poproszę margarittę z podwójnym serem.- odpowiedziałam z entuzjazmem zapominając już o Megan.
-Cos jeszcze do tego?
-Nie to wszystko.
Dziwnie się czułam gdy zajadałam się sama pizzą zwykle przychodziłam tu z Megan. No, ale cóż jak mu to mus. Po zjedzeniu pizzy pójdę do Megan i jej wygarną, że sama byłam na pizzy i nic dla niej nie mam, a potem będę się na nią fochać, że zostawiła mnie samą. Dobra czas już sie zbierać zapłaciłam na początku więc teraz mogę po prostu wyjść.
*5 minut później przed drzwiami Megan*
Spokojnie zapukałam do drzwi mojej przyjaciółki wiedząc że mi otworzy, bo Jake nie ruszyłby dupska z sofy i nie podszedł do drzwi. Swoją drogą to nawet nie wiem jakim cudem on ma aż taką umięśnioną klatę. Bierze jakiś doping czy co?
-O heyy Nicole, a gdzie Megan ??- niewinnie wypowiedział Jacob i spoglądał na mnie z zaciekawieniem.
-Y no ja właśnie po nią przyszłam, bo nie pojawiła się w skateparku.
-Co? Niemożliwe wyszła jakąś godzinę temu.
-Może po prostu poszła do parku, nieważne poszukam jej zaraz.To cześć Jake.- z nieukrywalnym zdziwieniem odeszłam od domu Megan i zastanawiałam sie gdzie mogła tak naprawdę pójść...
*Oczami Megan*
Dobra teraz to na serio zaczynam panikować ten koleś biegnie już ze mną z jakieś 20 minut. Ja to bym się zmęczyła po jakiś 2, ale nie w tym rzecz. Nagle zdyszany zatrzymał się i wskazał na jakiś duży dom.
-Ok. to tutaj wejdziesz sama czy mam cię wnieść-wypowiedział chłopak błagalnym głosem
-Sama wejdę! A jak już pójdę stąd to pierwsze co zrobie to zgłoszę cię na policję!
-Dobrze ale na razie wejdź do środka.
Nieznajomy uchylił drzwi przede mną i jednocześnie ukazał mi się piękny i ogromniasty dom.
-Wow to twoje?
Tak tak jakby ale nie tylko moje mieszka tu jeszcze czterech chłopaków.
-Dobra już nic nie rozumiem. KIM TY JESTEŚ!
-Chłooooopaaakii! Mamy gościa!
O my god. Moge spodziewać się najgorszego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz