sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 4

*oczami Jacob'a*
Zaczynam powoli niepokoić się o Megan. Co prawda wysłała mi sms'a, że zostaje u znajomych na noc, ale mi się to wszystko jakoś nie podoba. Jakich ona może mieć znajomych oprócz Nicole? Zanim zginęli rodzice Megan była szaloną, wesołą, pełną optymizmu dziewczyną. No właśnie zanim zginęli...Nie będę się teraz użalać nad sobą...Uhh muszę się otrzepać z tych negatywnych myśli. W końcu Megan ma 17 lat i za rok będzie dorosła. Myślę, że jest już na tyle odpowiedzialna i umie podejmować rozsądne decyzje. Ale dalej mimo wszystko mam do tych jej znajomych wątpliwości, bo odkąd przeprowadziliśmy się do Londynu moja siostra zaczęła być bardziej poważna, zmądrzała i nie ufała już tak bardzo ludziom, dlatego też trudno było jej nawiązać kontakt z rówieśnikami. Szkoda mi jej trochę, musiała wcześniej niż wszyscy dorosnąć i nauczyć się samodzielnego życia w wieku 13 lat. Dobra koniec tego rozmyślania, bo jeszcze popadnę w depresję. Przejdę się do Nicole, może ona będzie wiedzieć coś więcej niż ja.
*20 minut później pod drzwiami Nicole*
Lekko zapukałem w drzwi Nicole. Dawno tu nie byłem. W sumie to tylko raz jak odwoziłem Megan na ''pidżama party'' czy coś w tym stylu.
-O cześć Jake co cię tu sprowadza?-promiennie jak zawsze powitała mnie Nicole.
-Megan. Mogę wejść?
-Tak, pewnie wchodź tylko z góry uprzedzam, że mam nie ogarnięty pokój.
-Haha nie takie rzeczy się w życiu widziało!
Na progu zauważyłem rodziców Nicole.
-Dzień dobry.-powiedziałem do stojącej obok mnie pary.
-O witaj Jacob, dawno cię tu nie było- doparła kobieta.
-Tak wiem, ale ostatnio nie mam na nic czasu.
-Rozumiem...
-To co idziemy czy będziesz tu stał i gawędził z moją mamą.!-oderwała mnie od rozmowy przyjaciółka Megan
-Prowadź!
Kiedy weszliśmy w długi korytarz zobaczyłem szereg drzwi. Jedne z nich otworzyła Nicole zapraszając mnie do środka.
-Witaj w moim królestwie. Masz prawo czuć się zaszczycony, że tu trafiłeś, a teraz usiąć na na fotelu i powiedz po co złożyłeś mi ta wizytę.-oboje wybuchnęliśmy śmiechem po wypowiedzi Nicole.
-Ależ oczywiście ma królowo składam ci pokłony i przechodzę do rzeczy.- ciągnąłem zabawę dalej.
-No dobra a teraz na serio. Przyszedłem spytać czy Megan może dawała ci znać gdzie jest??
-Nie. A tobie nic nie mówiła?
-No nie tylko napisała sms'a, że zostaje na noc u znajomych i że wróci rano.
Hmm. Dziwne nie kojarzę rzadnych znajomych Megan, a przynajmniej nie z tej okolicy.
-No cóż to musimy czekać....Ok to ja się będę zbierać.
-Poczekaj może zostaniesz na obiad??
-Z miłą chęcią.
*oczami Megan*
Zayn zaproponował mi żebym została dziś u nich na noc. W sumie to nie mam nic do stracenia. Wysłałam konkretnego e-sms'a Jake'owi i wróciłam z Malikiem do salonu gdzie czekało 4/5 zespołu.
-I co wyjaśniliście sobie wszystko.??-spytał Hazza
-Taaa. Już wszystko ok. a tak w ogóle to Megan zostaje dziś na noc u nas nie macie nic przeciwko prawda??
-Nie świetnie, że zostajesz będziemy mogli się bliżej poznać wypalił Niall puszczając do mnie oczko.
-To prawda wydajesz się całkiem miła na pierwszy rzut oka.-zawturował daddy.
-No wiesz Megan...pozory mylą..-dołączył się do wypowiedzi Harry po czym podszedł i złapał mnie zabrzuch.
Przeszły mnie dziwne dreszcze. Chyba nadal nie otrząsnęłam się z tamtej nocy...Brrr nawet nie chce mi się o tym myśleć. Zayn zauważył moje podenerwowanie i podszedł domnie mówiąc mi na ucho, że Harold taki już jest i że nie mam się czym bać.
-Ej może zagramy w butelkę!-entuzjastycznie spytał Louis. 
Wszyscy byli na tak tylko ja miałam pewne wątpliwości.
-Meggie proszę nie daj się namawiać...-zaczą mnie błągać zespół
-Oj no dobrze niech będzie.
-Jeej!- wszyscy pisnęli z radości, a potem rzucili się na mnie w uścisku.
-Ok. to kto zaczyna?-spytał Zayn
-Ja chcę!-zgłosił się Harry
Wypadło na Nialla i Louisa.
-Prawda czy wyzwanie- zapytał Lou
-Hmm. Wyzwanie!-odkrzyknął Niall tak aż mi się uszy pozatykały.
-A więc Niall. Biegnij do sklepu i kup mi 1 kg marchewek!
-Się robi.-zassalutował Niall i wybiegł z domu. Czekaliśmy na niego ok. 5 minut, a jak wrucił Lou cieszył się jak małe dziecko, które dostało...Marchewkę??
-No dobra teraz ja-powiedział głodomor
Wypadło na mnie i Harrego. O boże już się biję co wymyśli.
-Prawda czy wyzwanie?-złowieszczo spytał Harry
-No dobra zaryzykuję. Wyzwanie.-palnęłam i wszystkie pary oczu zostały zwrucone na mnie.
-Pocałuj Zayna.
-Co?!!-wykrzyczał Zayn-Meg jeśli nie chcesz nie musisz tego robić.
-Nie ale ja chcę tak po przyjacielsku.-wypaliłam i namiętnie pocałowałam mulata.
-UUUUU!!- Cóż to był za pocałunek?! wykrzyknęli do nas wszyscy.
Lekko się zawstydziłam paląc buraka na twarzy. 
-Nie masz się czym wstydzić...-wyszeptał mi do ucha Zayn...

No i rozdział 4 miał być za tydzień. Wiem jestem okropna :DDD teraz już wiem na bank że rozdziały będę dodawać nie później niż po 2 tygodniach./Ronnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz