wtorek, 19 marca 2013

Rozdział 10


*Oczami Nialla*
Ciągle zastanawiam się o co mogło chodzić Veronice...Aż z tego myślenia zrobiłem się głodny. Zrobię sobie duuużą bułkę ze ...ze wszystkim! Ale mam te cholerne poczucie sumienia, że nie jestem teraz przy Meg. Mam pomysł zrobię dla niej jakąś pizzę i jej przywiozę. Albo chociaż nie bo z moim talenem do gotowania wolę jej kupić pizzę na wynos. Po zakupie 2 pizzy (dla mnie i dla Megan) zamuwiłem taxi po czym triumfalnym krokiem weszłem do sali.
-Hej! Mam dla ciee...Oj sorki chyba przeszkodziłem.-urwałem kiedy zauważyłem całującą sie dziewczynę z Harrym.
-Niieee i tak już mieliśmy kończyć.-spojrzała się uwodzicielskim wzrokiem na Hazzę na co on przygryzł wargę.
-I co już sobie wszystko wyjaśniłaś z Malikiem?
-Taak. Można tak powiedzieć.
-A kiedy stąd wychodzisz?
-No cóż lekarz powiedział, że jak wszystko dobrze pójdzie to jeszcze w tym tygodniu zdejmą mi gips z nóg i założą...Ymm kurcze trudna nazwa w każdym razie w tym będę mogła chodzić!
-To świetnie! Czyli jeszcze trochę sobie poszalejemy w Irlandii!
-Tak Niall my na pewnoooo!-jednoznaczenie spojrzał Hazza na Meg.
-Ej, ej tylko byle nie za głośno. Bo ja chcę w nocy chcę spać!-zaśmiałem się.
-Zboczeńcy!-krzyknęła z udawaną obrazą do nas.
-To chyba ty jesteś zboczona ja i Harry mieliśmy na myśli yyy...no ten...że będziecie głośnej muzyki w nocy słuchać.
-To prawda właśnie to przecież miałem na myśli!
-Mhhmm. Ta jasne. No nieważne. Ahh  jeszcze nie zdążyłam was, a w szczególności ciebie przeprosić Niall.
-Za co?
-No za to, że popsułam ci wizytę u rodziny, bo przecież nie często ją odwiedzasz, a przezemnie pół wyjazdu spędzicie w szpitalu.
-Hej to nie twoja wina tylko moja.-spojrzał na nią Harry.
-Nie no już przestańcie to nie jest niczyja wina to był tylko niefortunny wypadek.-wtrąciłem.-A swoją drogą to jakim cudem jesteś aż tak poobijana? Przecież to urwisko aż takie duże nie było.
-Ah to długa historia. Jak byłam mała miałam bardzo kruche kości i często mi się łamały. I teraz nawet przez takie gówno mogę się zabić!
-O to rzeczywiście głupio musisz mieć..-skomentowałem.
-No nieważne. Niall ty pewnie się tu nudzisz i masz ciekawsze zajęcia do roboty prawda?.-znacząco spojrzał na mnie przyjaciel. Od razu wiedziałem, że chce zostać z Megan sam na sam. W sumie dobrze, że w końcu znalazł sobie jakąś dziewczynę. Yh co ja muwię sam przecież jej nie mam. Ale to tylko dowód na to że nie byle kto potrafi skraść moje serce i dobrze mi z tym.
-Ta, ta już wam nie przeszkadzam.-uśmiechnąłem się i wyszedłem.
Kiedy miałem już wchodzić do domu zmieniłem kierunek i udałem się do Veronici. Zadzwoniłem i odebrała jej mama.
-Dzień dobry jest może Vera?-zapytałem.
-Tak, jest. Wejdź proszę.
Weszłem i przypomniałem sobie wszystkie chwile spędzone w tym domu. Imprezy, obiady wspólne rozmowy...
-Przecież muwiłam ci, że nie chcę cię znać!-wyrwał mnie z zamyśleń jej głos.
-Hej, hej nie tak ostro! Nawet nie wiem o co ci chodzi!
-Oh na prawdę nie wiesz?!
-Noo nie. Przecież bylismy przyjaciółmi.
-Taak dobrej formy użyłeś BYLIŚMY. A teraz proszę wyjdź.
-Nie do póki nie powiesz mi o co chodzi.
-Jesteś aż takim egoistą czy tylko udajesz?!
-Przestań NIC NIE ZRO-BI-ŁEM!.
-A wiesz co? Ok. powiem ci!
-No nareszcie!
-Ja naprawdę myślałam, że byliśmy przyjaciółmi...
-Bo byli...
-Nie przerywaj mi. Trochę odświeżę ci pamięć. To ja nakłoniłam cię do udziału w x-factorze. Myślałam, że jak wygrasz to nic się między nami nie zmieni i dalej będziemy BFF ale to okazałeś się zwykłym....zwykłym chamem. Wierzyłam przez te wszystkie tygodnie, miesiące,  lata na to że w końcu się odezwiesz. A ty..ty poprostu mnie zignorowałeś. Krótko muwiąc miałeś mnie w dupie! Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś. Nawet ze znajomych na fb mnie usunąłeś. Wymazałeś mnie z pamięci. Nawet nie wiesz jak ja przez ciebie cierpiałam...To bardzo bolało wiesz? Nie zdałam do następnej klasy. Uczę się na dwójach i nie mam już nikogo. Mój świat wywrucił się do góry nogami. A ty w tym czasie znalazłeś sobie nowych przyjaciół. I teraz po tych wszystkich latach spotykasz mnie i mówisz ,,Hej Veronica."?! Wiesz co? Poprostu wyjdź. Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy!
-Ale ja, ja nie chciałem...-powiedziałem cicho. Wiedziałem że to nic nie zmieni dlatego za poleceniem wybiegłem z jej domu ze łzami w oczach i zamknąłem się w swoim pokoju. Dopiero tam uświadomiłem sobie co zrobiłem. Przez to wszystko nie zauważyłem nawet jak się zmieniła. Kiedyś na jej twarzy gościł nieustanny uśmiech a na sobie miała kolorowe sukienki. Dzisiaj miała smutne oczy jakby pewna część jej umarła, czarne rurki, bokserke z krzyżem i glany. Jezu co ja narobiłem? Skuliłem się w kłębek i nasłuchiwałem szumu za oknem. Ktoś ciągle pukał do moich drzwi, ale nie odpowiadałem. Musiałem sobie wszystko poukładać.
*Oczami Zayna*
Strasznie boję się o Nialla siedzi już w osamotniny przez kilka godzin. Oby nie zrobił jakiegoś głupstwa..Nieee co ja gadam Niall jest rozsądny i pewnie nawet przez myśl mu nie przejdzie masochistwo, a co dopiero samobójstwo. Pewnie musi sobie coś przemyśleć, a ja panikuję. Ciągle zastanawiam się dlaczego Megan wybrała Harrego. Czy ja zrobiłem coś nie tak, a może nie spęłniam jej oczekiwań? Nie wiem, ale nie mam zamiaru tracić przez moją zazdrość Meg, a co dopiero Harrego. Będę musiał to jakoś przeboleć. Chyba coś się poruszyło w pokoju Nialla. Teraz to już nawet nie pukam tylko wyważam drzwi!
-Zayn!? POJEBAŁO CIĘ?!!!
-Sorry myślałem, że coś się stało.
-Gówno mnie to obchodzi. Masz naprawić teraz te drzwi.-kiedy już się z nimi uporałem postanowiłem zagadać do przyjaciela.
-Hejj co jest?
-Nie nic poprostu kogoś zawiodłem...
-Dziewczyna.
-Taa i to nie byle jaka. Ale tera to nie ma znaczenia, bo nie chce mnie widzieć.
-Ooo to nieźle musiałeś sobie nagrabić jak dziewczyna nie może wybaczyć słodkiemu Niallerkowi.-powiedziałem z poważną miną.
-Ej to nie jest śmieszne!
-No dobra to mów co się stało.
-No więc ona ma na imię Veronica i jest znaczy była moją najlepszą przyjaciółką, a prawie dziewdczyną zanim wyjechałem do x-factor. Potem zerwałem z nią kontakt i zapomniałem, a ona przez lata cierpiała...
-Oj to zawaliłeś sprawę.
-Wiem. Ale jak mam ją przeprosić jeżeli ona nie chce mnie widzieć.
-Oj Niall ona wcale tak nie myśli. Wręcz przeciwnie teraz to właśnie ciebie potrzebuje!
-Tak sądzisz?
-Noo i to jak!
-To muszę do niej iść, ale teraz mi się nie chce, a poza tym jestem głodny.
-To choć zrobimy naleśniki co z Liamem, Louisem, Nic, Dan i Ell co?
-Oook.
*Oczami Liama*
Muszę szybko powiedzieć coś Meg. Tylko do niej i do Eleanor mam takie zaufanie, ale w domu jest za dużo ludzi więc wolę jechać do szpitala.
-Hej słuchajcie ja jadę do Meg.
-O to jadę z tobą.-zaproponowała Daniell.
-NIE!
-Dobraa...-zaśmiała się.-Mam być zazdrosna?
-Absolutnie nie, bo kocham tylko ciebie.
-No dobra przekonałeś mnie. Tylko jedź ostrożnie.
-Wybiegłem do samochodu i pojechałem do szpitala. Wszedłem do sali, w której leżała moja przyjaciółka, a przy niej Harry.
-Cześć kochani!-krzyknąłem na powitanie.
-O Liam!-odkrzyknęła Meggi.
-Sorki Harry, ale chciałbym pobyć z Meg na chwilę sam na sam ok?
-Liaam...-spojrzał ostrzegawczo w moją stronę Harry.
-Dobra nie bój się o mnie kochanie. Liaś ma dziewczynę.-na jej słowa Harry wyszedł z pomieszczenia.
-Więc co cię do mnie sprowadza?
-Mam sprawę, a ty musisz mi w niej doradzić.
-No to dawaj!
-Chciałbym jeszcze w tym tygodniu po tym jak wyjdziesz ze szpitala oświadczyć się Daniell. Myślisz, że się zgodzi?
-Jezuu! To wspaniale! Na pewno się zgodzi, nie martw się o to ona kocha cię najbardziej na świecie!
-Tak myślisz?
-Ja to wiem.
-Dzięki nie wiem co bym bez ciebie zrobił!
-A masz już pierścionek?
-Oczywiście. Nawet przy sobie. Pokazać ci?
-Pewnie!-wyciągnąłem pierścionekj w jej stronę i wszedł Harry..
-No kurde! Jak był Zayn to mówiłaś mu, że go kochasz, teraz jest Liam i ci się oświadcza to ja się boję co zastanę jak przyjdzie Lou!-syknął
-Harry to nie tak!-krzyknąłem
-Dobra już już, nie denerwuj się tak. Wiem, że to dla Daniell podsłuchiwałem. Gdybyście widzieli wasze miny!-wszyscy wybuchęliśmy śmiechem.
-Tylko Harroldzie nie mów nikomu tego ok?
-Spoko możesz mi zaufać.
-Harruś??-zapytała dziewczyna.
-Miałeś coś konkretnego na myśli z tym Louisem?
-Nieee tak tylko rzuciłem.-śmiesznie poruszył brwiami.
-No dobra to ja wam nie przeszkadzam. A ty Harry wrucisz na noc czy zostajesz?
-Dzisiaj zostanę, a jutro będę musiał wrucić.
-Okk. To pa gołąbeczki. No i tylko żeby dzieci nie było po tej nocy w szpitalu!
-Serio Liam ty też!?
-Ja tylko chciałem powiedzieć, że jak by coś to na dole sprzedają też gumki...Dobra Cześć.-powiedziałem i udałem się z powrotem do domu...\

Dobra wiem zjebałam ten rozdział XD. Jest krótki i w ogóle taki do dupy...Ale obiecuję, że następny będzie aż ociekał blaskiem. KOCHAM WAS<333


1 komentarz:

  1. nie zjebałaś, co ty gadasz ;D
    mnie sie podoba ;>
    czekam na nn i zapraszam także do mnie <3

    iwanttodieforonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń