niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 9


*Oczami Megan*
Nienawidzę go! Poprostu nienawidzę! Co on sobie wyobrażał, że będę jego kochanką!? Jeszcze jak by tego było mało prawdopodobnie teraz obściskuje się z Nicole, bo widziałam jak razem idą w stronę jakiejś polany. Ja już dłużej tego nie zniosę. Nie mam po co żyć. Moja najlepsza przyjaciółka umawia się z Harrym..a może to o niej mówił w wywiadzie? Sama już nie wiem co o tym myśleć...Zastanawiam czy ktoś wogóle zauważył, że mnie nie ma. Zresztą nieważne, sama nie wiem gdzie jestem. Mogłabym tu zostać i zamarznąć na śmierć albo, żeby mnie jakiś niedźwiedź pożarł. W Mullingar są niedźwiedzie? Kurde na serio zimno się zaczyna robić, a do tego ciemno. Świetnie! Dobra treba myśleć logicznie. Jestem w lesie, nie widać horyzontu, a wokół tylko sosny. Yyy jak to było z tym wyznaczaniem kierunków? Gwiazda płónocna to nie bo za wcześnie...Mrowisko też nie bo nie ma. A reszty jakoś nagle musiałam zapomnieć. Usiądę sobie pod jkimś świerkiem i poczekam.
-Aałłł!-syknęłam sama do siebie potykając się o kamień. Plus, moje szczęście równa się urwisko. No tak. Cała jestem mokra, poobijana i chyba nie czuję kończyn. A więc to tak skończę. Nie ma co, już widzę nagłówki gazet. "Zbiła się przez własną głupotę". Ło ja pierdziele co tak ciemno?!...
*Oczami Harrego*
-Widzieliście gdzieś Meg?!-przerażony spytałem przyjaciół-Nie ma jej już od kilku godzin.
-A nie ma jej z tobą?!-wyrzuciła z pretensjom Nick.
-No przecież gdyby była to bym się nie pytał!
-Skończcie!-krzyknął Liam.-Musimy jej poszukać w lesie. Widziałem jak szła w tamtą stronę.
Szybko wybieglismy z domu pozostawiając otwarte drzwi. Została tylko mama Nialla. Gdzie ona mogła pójść!? To wszystko moja wina. Jeżeli by sobie coś zrobiła to niedarowałbym sobie.
-Megan!!!!-krzyczałem zrezygowany.-Megan to kurwa nie jest śmieszne!
-O boże!-cicho powiedziała Nicole.-Meggi, Meggi proszę cię nie umieraj! I w tej chwili spostrzegłem całą zakrwawioną dziewczynę leżącą na końcu stromego urwiska. Miała powykręcane nogi i ręce. To najgorszy widok jaki w życiu widziałem...
-Dzwońcie po karetkę!-wydarła się Eleanor. Szybko sięgnąłem po komórkę w kieszeni i wystukałem numer. Wyjaśniłem w jakiej sytuacji się znajduję i przyjazny głos z drugiej strony rozłączył się. Ambulans przyjechał dość szybko.
-Jadę z wami.-ze łzami w oczach spojrzałem na lekarza.
-Wsiadaj. Ktoś musi przy niej być.-odparł.
Jak mogłem do tego dopuścić...Dziewczyna, którą kocham prawdopodobnie zostanie inwalidą do końca życia i to przeze mnie. Czekałem niespokojnie przed salą gdzie ją operowali. Do pomieszczenia ciągle ktoś wchodził i równie szybko wychodził. Nikomu nie chcieli udzielić żadnych informacji. W pewnym momencie wyszedł znajomy mi lekarz.
-Co z nią?-spytałem
-Wyjdzie z tego.
-Uff jak się cieszę, że nic jej nie jest. Mogę się z nią zobaczyć?
-Tak.
*Oczami Megan*
Jestem wykończona operacją. Nie mogę ruszać nogami ani rękami. Nie daję sobie rady z tym wszystkim. Czuję, że po moim policzku spływają słone łzy i nie mogę ich zatrymać.
-H...Hhej..-odezwał się głos zza zasłony.-Mogę wejść?
Nic nie odpowiedziałam poprostu uważałam, że to zbędne. Zasłona się odsunęła i staną w niej Harry.
-Po co tu przylazłeś!?
-Megan..ja...ja cię przepraszam.
-A wiesz chociaż za co?!
-Za mnie, za to jakim byłem dupkiem. Przezemnie prawie zginęłaś..
-Nie to nie przez ciebie. Ja się tylko potknęłam. Ale i tak prędzej czy później podcięłabym sobie żyły. Wtedy byś mógł mówić, że to przez ciebie!
-Nie mów tak! Nicole mi wszystko powiedziała...
-Oh no tak zapomniałabym! Przecież ty i moja przyjaciół...znaczy moja była przyjaciółka jesteście nową parą!
-Co ty pieprzysz!? Ja i Nick?! My się tylko przyjaźnimy.
-Zwał jak zwał.
-Dobra nie przyszedłem tu po to, żeby się z tobą kłócić!
-O! To narazie coś ci to nie wychodzi!
-Bo nie dajesz mi dojść do słowa!
-No to słucham.
-Nick mi powiedziała o naszym wywiadzie jak powiedziałem, że mam na oku dziewczynę, a ty to widziałaś...Ale to nie tak. Megan to o tobie cały czas mówiłem. O tobie cały czas myślę i z tobą chciałbym się związać.
-Harry ja, ja przepraszam nie wiedziałam. Kocham cię najbardziej na świecie.
- Będę przy tobie do końca życia.
-Naprawdę?
-Tak. Bo cię kocham.
-Ja też cię kocham.
Poczułam jak Harry zbliża się do mnie, a już po chwili nasze usta się złączyły w namiętnym pocałunku.
-Marzyłem o tym od kąd cię zobaczyłem..
-Ja marzyłam o tym od kąd sprzedałeś mi chleb razowy w piekarni.-szczerze się uśmiechnęłam.
-Na serio? Ah tak teraz pamiętam. Wiedziałem, że skąś ciebie kojarzę.
-Oh to było tak dawno ja wtedy miałam 14 lat i dopiero się wprowadzałam, a ty 16. Nie przypuszczałabym wtedy, że piekarz z naprzeciwka zostanie między narodową gwiazdą.
-Ja też nie. A tak wogóle jak tam u Jacoba?-spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, a potem przypomniałam sobie, że Jake ciągle gdzieś wychodził. To dlatego puścił mnie do Irlandii.
-Dobrze.-odrzekłam po chwili ciszy.-Dziękuję.
-Za co?
-Za to, że jesteś i będziesz już zawsze przy mnie.-po moim policzku spłynęła samotna łza
-Hejj nie płacz już wszystko będzie dobrze.
-A jeżeli będę "kaleką" do końca życia? Harry ja nie mogę ci tego zrobić.
-Słucham?! Megan ty mi nic nie zrobisz ja cię kocham i nigdy nie pozwolę ci odejść. Nigdy.
Rozumiesz?!
-Rozumiem. Kocham cię.-po raz kolejny dzisiaj nasze gorące usta złączyły się jakby były dla siebie stworzone.
-Czyli jesteśmy razem?-odchyliłam się od Hazzy.
-Jeśli tego chcesz..
-Niczego tak bardzo nie pragnę niż ciebie. Ałłłł!!!!!
-C się stało wezwać lekarza!?
-Nie...nie trzeba...tylko mam prosbę. Kotkuu?
-Słucham.
-ZEJDŹ MI Z NOGI !!
-Oh...sorki nie zauważyłem
-No tak przecież trodno jest zauważyć leżący gips o średnicy conajmniej 40cm. Hę?
-Oj tam, oj tam.
-Jezu! Megan nic ci nie jest?!-do sali wbiegli chłopcy i Daniell, Eleanor i Nicole.
-Spokojnie da się przeżyć.-żartobliwie odpowiedziałam.
-Uwaga ja i Meg chcemy wam coś powiedzieć.-uśmiechną się Harold.-Oficjalnie jesteśmy parą!
-Co?!-wykrzyczała grupka.
-Nie cieszycie się..-spojrzałam na wszystkich z osobna pytającym spojrzeniem, jednak nikt nie chciał spojrzeć mi w oczy.. Dziwne.
-Meg...Możemy pogadać.-odezwał się Liam.
-No pewnie dawaj!-rzuciłam zachęcająco.
-Ale w cztery oczy.,
-Muszę cię rozczarować ale niestety mam skręcone obie nogi złamanie otwarte prawej ręki i przestawioną kość u lewej więc musisz tu.
-Hej ludzie możecie na chwilę wyjść-spojrzał na przyjaciół. To było dziwne. Gdzieś wcięło Malika..Nieważne. Wszyscy wyszli i zostałam tylko ja i Payne.
-No więc?
-Słuchaj zauważyłaś, że Zayna tutaj nie ma prawda?
-No tak przed chwilą się właśnie nad tym zastanawiałam...
-Megan on cię kocha.
Przypomniałam sobie moje pierwsze spotkanie z nim. Powierzenie mu tajemnicy, pocałunek, ale to już nie miało znaczenia bo mam chłopaka...Ale ze mnie zołza jak mogłam tak go zranić?!
-Jezu Liam zupełnie o tym zapomniałam. Mógłbyś go tu zawołać?
-Pewnie, musicie sobie wszystko poukładać.
*Oczami Zayna*
Kurwa co ja sobie myślałem, że wkońcu ją zdobędę i będziemy razem. Naiwniak ze mnie. Harry jak zwykle górą.
-Hej stary jak się trzymasz?-podszedł do mnie Liam.
-Jakoś daję radę.-odpowiedziałem mało przekonująco. Nie mam siły aby wysilić się na jakieś lepsze kłamstwo.
-Meggi cię woła.
-Powiedz jej, że nie mam ochoty z nią gadać. Jest taka jak wszystkie.
-Malik nie mów tak, bo dobrze wiesz, że tak nie jest! Mówisz to pod wpływem emocji.
-Masz rację poniosło mnie. Najlepiej będzie jeżeli o tym pogadamy. Dzięki.
-Zawsze do usług.-mile pożegnał się i wrucił na poczekalnie. Ja w tym czasie wyszłem z kibla i poszedłem do dziewczyny.
-Chciałaś mnie wizdzieć.-rzuciłem beznamiętnie.
-Tak siadaj. Pewnie masz mnie teraz za jakąś...
-Nie, wcale nie mam cię za nią i nie mów tak o sobie.-przerwał mi.
-Tak strasznie cię przepraszam. Igrałam z twoimi uczuciami jak z ogniem, a nie powinnam. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, szczególnie taki fantastyczny chłopak jak ty.
-Napewno moja miłość do ciebie nie minie z dnia na dzień, ale dam radę się przemóc dla ciebie.
-No chodź tuuu już!-odparłam i zrobiliśmy misiaka.-Tylko pliz nie mówcie o wypadku Jakeowi.
-Przyjaciele forever?
-Forever! Kocham cię!
-Oh to tak się pocieszasz Zayn?! Nie martwcie się już wam nie przeszkadzam. Przyszedłem tylko powiedzieć, że cię kocham, ale widzę, że mnie uprzedziłaś szkoda tylko, że nie było to skierowane do mnie. Cześć!
-Cholera! Dlaczego ja muszę mieć takiego pecha?!-wykrzyczała chyba na cały szpital Meg.
-Spokojnie załatwie to z nim, a ty się tak nie denerwuj, bo ci się zmarszczki porobią!
-To nie jest śmieszne! Lepiej biegnij za nim, bo zrobi jeszcze jakieś głupstwo!
*Oczami Nialla*
Wracałem właśnie zatłoczonym chodnikiem od szpitala. W pewnej chwili zobaczyłem JĄ. Nie to niemożliwe ostatni raz widziałem tą dziewczynę kilka lat temu.
-Veronica?-zapytałem z nadzieją na co ona odwruciła się do mnie i uśmiechnęła.
-Cześć Niall.-powiedziała zmieszana.
-Cześć Niall?! I tylko tyle? nie widzieliśmy się ponad 3 lata, a ty mówisz cześć Niall?!!!
-A co?! Mam paść na kolana, prosić o autograf?
-Nie..nie o to mi chodzi.
-Wiem o co ci chodzi, ale nie będę udawać, że nic się nie stało. Zniszczyłeś mi życie rozumiesz?!-odwruciła sie na pięcie i strudem powstrzymując płacz pobiegła w przeciwną stronę. Zniszczyłem jej życie? O co chodzi? Zanim dostałem się do programu bylismy jak rodzeństwo..Najlepsi przyjaciele na zawsze. Mieszka na przeciw mnie o ile dobrze pamiętam. Muszę to z nią wyjaśnić, ale nie dziś. Jestem już zmęczony za dużo się dzieje...
*Oczami Harrego*
Moja dziewczyna i mój przyjaciel. Nie no nie mogę! Pięknie się dobrali.
-Zaczekaj!-złapał mnie za plecy Zayn.
-Nie mam na co! Jak mogłeś?!
-Harry to nie to na co wygądało!
-A jak?! Jestem z nią od kilku minut, a ty zdążyłeś się już z nią obściskiwać!
-Nie mów tak, bo sam w to nie wirzysz!
-Skąd niby możesz wiedzieć w co wierzę, a w co nie?!
-Mniejsza o to! Tak to prawda zakochałem się w twojej dziewczynie, ale szanuje wasz związek i nie mam zamiaru ci jej odbierać! A wtedy jak weszłeś do sali obiecaliśmy sobie miłość B-R-A-T-E-R-S-K-Ą i się przytuliliśmy.
-Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę?
-Spytaj się Meg pewnie powie ci to samo co ja.
-Dobra, sorry poniosło mnie zgoda?
-Jasne. Tylko na przyszłość nie rób takich afer bo może sie to źle skończyć...
-Grozisz mi?-udałem przestraszonego.
-Idź i ją przeproś. ok?
Szybko pobiegłem w kierunku szpitala i wkroczyłem do Meg.
-Przepraszam...Wybaczysz mi moją nieufność?
-Harry związek opiera się na zaufaniu, a ty mnie oskarżyłeś o zdradę.. Nie wiem czy powinniśmy być razem.
-Obiecuję ci, że jeśli mi wybaczysz już nigdy to sie nie powtórzy. Proszę kocham cię.
-Oj nie moge sie na ciebie długo gniewać też cie kocham!
Oooook. Rozdział 9 gotowy. Jak widzicie pojawiła sie nowa bohaterka, trochę później zrobię jej opis :)). W każdym razie dużo będzie teraz występować w opowiadaniu. I chciałam tylko powiedzieć że chcecie komentować to komentujcie, nie chcecie to nie. Nie będe na was zła ;** KOCHAM WAS! <333

2 komentarze:

  1. Podoba mi sie ^^
    zastanawia mnie jedynie to jak ona się aż tak połamała ; o
    biedny Zayn ;c myślałam że będą razem ;c
    czekam na następny i zapraszam do mnie <3

    iwanttodieforonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz co też się zastanawiam ale lubię trochę dramatyzować :DD <333

    OdpowiedzUsuń