piątek, 22 marca 2013
Uwaga!
Mam sprawę założyłam takiego nowego bloga (co nie znaczy, że będę zaniedbywać ten) i mam mało czytających więc jak chcecie to wbijajcie! <3/Ronnie http://marzeniaonedirections.blogspot.com/
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział 10
*Oczami Nialla*
Ciągle zastanawiam się o co mogło chodzić Veronice...Aż z tego myślenia zrobiłem się głodny. Zrobię sobie duuużą bułkę ze ...ze wszystkim! Ale mam te cholerne poczucie sumienia, że nie jestem teraz przy Meg. Mam pomysł zrobię dla niej jakąś pizzę i jej przywiozę. Albo chociaż nie bo z moim talenem do gotowania wolę jej kupić pizzę na wynos. Po zakupie 2 pizzy (dla mnie i dla Megan) zamuwiłem taxi po czym triumfalnym krokiem weszłem do sali.
-Hej! Mam dla ciee...Oj sorki chyba przeszkodziłem.-urwałem kiedy zauważyłem całującą sie dziewczynę z Harrym.
-Niieee i tak już mieliśmy kończyć.-spojrzała się uwodzicielskim wzrokiem na Hazzę na co on przygryzł wargę.
-I co już sobie wszystko wyjaśniłaś z Malikiem?
-Taak. Można tak powiedzieć.
-A kiedy stąd wychodzisz?
-No cóż lekarz powiedział, że jak wszystko dobrze pójdzie to jeszcze w tym tygodniu zdejmą mi gips z nóg i założą...Ymm kurcze trudna nazwa w każdym razie w tym będę mogła chodzić!
-To świetnie! Czyli jeszcze trochę sobie poszalejemy w Irlandii!
-Tak Niall my na pewnoooo!-jednoznaczenie spojrzał Hazza na Meg.
-Ej, ej tylko byle nie za głośno. Bo ja chcę w nocy chcę spać!-zaśmiałem się.
-Zboczeńcy!-krzyknęła z udawaną obrazą do nas.
-To chyba ty jesteś zboczona ja i Harry mieliśmy na myśli yyy...no ten...że będziecie głośnej muzyki w nocy słuchać.
-To prawda właśnie to przecież miałem na myśli!
-Mhhmm. Ta jasne. No nieważne. Ahh jeszcze nie zdążyłam was, a w szczególności ciebie przeprosić Niall.
-Za co?
-No za to, że popsułam ci wizytę u rodziny, bo przecież nie często ją odwiedzasz, a przezemnie pół wyjazdu spędzicie w szpitalu.
-Hej to nie twoja wina tylko moja.-spojrzał na nią Harry.
-Nie no już przestańcie to nie jest niczyja wina to był tylko niefortunny wypadek.-wtrąciłem.-A swoją drogą to jakim cudem jesteś aż tak poobijana? Przecież to urwisko aż takie duże nie było.
-Ah to długa historia. Jak byłam mała miałam bardzo kruche kości i często mi się łamały. I teraz nawet przez takie gówno mogę się zabić!
-O to rzeczywiście głupio musisz mieć..-skomentowałem.
-No nieważne. Niall ty pewnie się tu nudzisz i masz ciekawsze zajęcia do roboty prawda?.-znacząco spojrzał na mnie przyjaciel. Od razu wiedziałem, że chce zostać z Megan sam na sam. W sumie dobrze, że w końcu znalazł sobie jakąś dziewczynę. Yh co ja muwię sam przecież jej nie mam. Ale to tylko dowód na to że nie byle kto potrafi skraść moje serce i dobrze mi z tym.
-Ta, ta już wam nie przeszkadzam.-uśmiechnąłem się i wyszedłem.
Kiedy miałem już wchodzić do domu zmieniłem kierunek i udałem się do Veronici. Zadzwoniłem i odebrała jej mama.
-Dzień dobry jest może Vera?-zapytałem.
-Tak, jest. Wejdź proszę.
Weszłem i przypomniałem sobie wszystkie chwile spędzone w tym domu. Imprezy, obiady wspólne rozmowy...
-Przecież muwiłam ci, że nie chcę cię znać!-wyrwał mnie z zamyśleń jej głos.
-Hej, hej nie tak ostro! Nawet nie wiem o co ci chodzi!
-Oh na prawdę nie wiesz?!
-Noo nie. Przecież bylismy przyjaciółmi.
-Taak dobrej formy użyłeś BYLIŚMY. A teraz proszę wyjdź.
-Nie do póki nie powiesz mi o co chodzi.
-Jesteś aż takim egoistą czy tylko udajesz?!
-Przestań NIC NIE ZRO-BI-ŁEM!.
-A wiesz co? Ok. powiem ci!
-No nareszcie!
-Ja naprawdę myślałam, że byliśmy przyjaciółmi...
-Bo byli...
-Nie przerywaj mi. Trochę odświeżę ci pamięć. To ja nakłoniłam cię do udziału w x-factorze. Myślałam, że jak wygrasz to nic się między nami nie zmieni i dalej będziemy BFF ale to okazałeś się zwykłym....zwykłym chamem. Wierzyłam przez te wszystkie tygodnie, miesiące, lata na to że w końcu się odezwiesz. A ty..ty poprostu mnie zignorowałeś. Krótko muwiąc miałeś mnie w dupie! Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś. Nawet ze znajomych na fb mnie usunąłeś. Wymazałeś mnie z pamięci. Nawet nie wiesz jak ja przez ciebie cierpiałam...To bardzo bolało wiesz? Nie zdałam do następnej klasy. Uczę się na dwójach i nie mam już nikogo. Mój świat wywrucił się do góry nogami. A ty w tym czasie znalazłeś sobie nowych przyjaciół. I teraz po tych wszystkich latach spotykasz mnie i mówisz ,,Hej Veronica."?! Wiesz co? Poprostu wyjdź. Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy!
-Ale ja, ja nie chciałem...-powiedziałem cicho. Wiedziałem że to nic nie zmieni dlatego za poleceniem wybiegłem z jej domu ze łzami w oczach i zamknąłem się w swoim pokoju. Dopiero tam uświadomiłem sobie co zrobiłem. Przez to wszystko nie zauważyłem nawet jak się zmieniła. Kiedyś na jej twarzy gościł nieustanny uśmiech a na sobie miała kolorowe sukienki. Dzisiaj miała smutne oczy jakby pewna część jej umarła, czarne rurki, bokserke z krzyżem i glany. Jezu co ja narobiłem? Skuliłem się w kłębek i nasłuchiwałem szumu za oknem. Ktoś ciągle pukał do moich drzwi, ale nie odpowiadałem. Musiałem sobie wszystko poukładać.
*Oczami Zayna*
Strasznie boję się o Nialla siedzi już w osamotniny przez kilka godzin. Oby nie zrobił jakiegoś głupstwa..Nieee co ja gadam Niall jest rozsądny i pewnie nawet przez myśl mu nie przejdzie masochistwo, a co dopiero samobójstwo. Pewnie musi sobie coś przemyśleć, a ja panikuję. Ciągle zastanawiam się dlaczego Megan wybrała Harrego. Czy ja zrobiłem coś nie tak, a może nie spęłniam jej oczekiwań? Nie wiem, ale nie mam zamiaru tracić przez moją zazdrość Meg, a co dopiero Harrego. Będę musiał to jakoś przeboleć. Chyba coś się poruszyło w pokoju Nialla. Teraz to już nawet nie pukam tylko wyważam drzwi!
-Zayn!? POJEBAŁO CIĘ?!!!
-Sorry myślałem, że coś się stało.
-Gówno mnie to obchodzi. Masz naprawić teraz te drzwi.-kiedy już się z nimi uporałem postanowiłem zagadać do przyjaciela.
-Hejj co jest?
-Nie nic poprostu kogoś zawiodłem...
-Dziewczyna.
-Taa i to nie byle jaka. Ale tera to nie ma znaczenia, bo nie chce mnie widzieć.
-Ooo to nieźle musiałeś sobie nagrabić jak dziewczyna nie może wybaczyć słodkiemu Niallerkowi.-powiedziałem z poważną miną.
-Ej to nie jest śmieszne!
-No dobra to mów co się stało.
-No więc ona ma na imię Veronica i jest znaczy była moją najlepszą przyjaciółką, a prawie dziewdczyną zanim wyjechałem do x-factor. Potem zerwałem z nią kontakt i zapomniałem, a ona przez lata cierpiała...
-Oj to zawaliłeś sprawę.
-Wiem. Ale jak mam ją przeprosić jeżeli ona nie chce mnie widzieć.
-Oj Niall ona wcale tak nie myśli. Wręcz przeciwnie teraz to właśnie ciebie potrzebuje!
-Tak sądzisz?
-Noo i to jak!
-To muszę do niej iść, ale teraz mi się nie chce, a poza tym jestem głodny.
-To choć zrobimy naleśniki co z Liamem, Louisem, Nic, Dan i Ell co?
-Oook.
*Oczami Liama*
Muszę szybko powiedzieć coś Meg. Tylko do niej i do Eleanor mam takie zaufanie, ale w domu jest za dużo ludzi więc wolę jechać do szpitala.
-Hej słuchajcie ja jadę do Meg.
-O to jadę z tobą.-zaproponowała Daniell.
-NIE!
-Dobraa...-zaśmiała się.-Mam być zazdrosna?
-Absolutnie nie, bo kocham tylko ciebie.
-No dobra przekonałeś mnie. Tylko jedź ostrożnie.
-Wybiegłem do samochodu i pojechałem do szpitala. Wszedłem do sali, w której leżała moja przyjaciółka, a przy niej Harry.
-Cześć kochani!-krzyknąłem na powitanie.
-O Liam!-odkrzyknęła Meggi.
-Sorki Harry, ale chciałbym pobyć z Meg na chwilę sam na sam ok?
-Liaam...-spojrzał ostrzegawczo w moją stronę Harry.
-Dobra nie bój się o mnie kochanie. Liaś ma dziewczynę.-na jej słowa Harry wyszedł z pomieszczenia.
-Więc co cię do mnie sprowadza?
-Mam sprawę, a ty musisz mi w niej doradzić.
-No to dawaj!
-Chciałbym jeszcze w tym tygodniu po tym jak wyjdziesz ze szpitala oświadczyć się Daniell. Myślisz, że się zgodzi?
-Jezuu! To wspaniale! Na pewno się zgodzi, nie martw się o to ona kocha cię najbardziej na świecie!
-Tak myślisz?
-Ja to wiem.
-Dzięki nie wiem co bym bez ciebie zrobił!
-A masz już pierścionek?
-Oczywiście. Nawet przy sobie. Pokazać ci?
-Pewnie!-wyciągnąłem pierścionekj w jej stronę i wszedł Harry..
-No kurde! Jak był Zayn to mówiłaś mu, że go kochasz, teraz jest Liam i ci się oświadcza to ja się boję co zastanę jak przyjdzie Lou!-syknął
-Harry to nie tak!-krzyknąłem
-Dobra już już, nie denerwuj się tak. Wiem, że to dla Daniell podsłuchiwałem. Gdybyście widzieli wasze miny!-wszyscy wybuchęliśmy śmiechem.
-Tylko Harroldzie nie mów nikomu tego ok?
-Spoko możesz mi zaufać.
-Harruś??-zapytała dziewczyna.
-Miałeś coś konkretnego na myśli z tym Louisem?
-Nieee tak tylko rzuciłem.-śmiesznie poruszył brwiami.
-No dobra to ja wam nie przeszkadzam. A ty Harry wrucisz na noc czy zostajesz?
-Dzisiaj zostanę, a jutro będę musiał wrucić.
-Okk. To pa gołąbeczki. No i tylko żeby dzieci nie było po tej nocy w szpitalu!
-Serio Liam ty też!?
-Ja tylko chciałem powiedzieć, że jak by coś to na dole sprzedają też gumki...Dobra Cześć.-powiedziałem i udałem się z powrotem do domu...\
Dobra wiem zjebałam ten rozdział XD. Jest krótki i w ogóle taki do dupy...Ale obiecuję, że następny będzie aż ociekał blaskiem. KOCHAM WAS<333
sobota, 16 marca 2013
Ronnie
Oooook. Więc tak. Jak zdążyliście zauważyć to ja i Oliwia na zdjęciu to tak naprawdę nie my xdd. Poprostu nie chciałyśmy, żeby wam monitorki popękały. Ok. Oliwia mnie pewnie za to zabije, ale jak u mnie była to cyknęłam nam tą fotkę i wstawiam wam. Ja to blondynka a Oliwia to ta brązowa :)) Jednokierunkowyh <33 Ps. rozdział 10 już niedługo będzie gotowy.
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 9
*Oczami Megan*
Nienawidzę go! Poprostu nienawidzę! Co on sobie wyobrażał, że będę jego kochanką!? Jeszcze jak by tego było mało prawdopodobnie teraz obściskuje się z Nicole, bo widziałam jak razem idą w stronę jakiejś polany. Ja już dłużej tego nie zniosę. Nie mam po co żyć. Moja najlepsza przyjaciółka umawia się z Harrym..a może to o niej mówił w wywiadzie? Sama już nie wiem co o tym myśleć...Zastanawiam czy ktoś wogóle zauważył, że mnie nie ma. Zresztą nieważne, sama nie wiem gdzie jestem. Mogłabym tu zostać i zamarznąć na śmierć albo, żeby mnie jakiś niedźwiedź pożarł. W Mullingar są niedźwiedzie? Kurde na serio zimno się zaczyna robić, a do tego ciemno. Świetnie! Dobra treba myśleć logicznie. Jestem w lesie, nie widać horyzontu, a wokół tylko sosny. Yyy jak to było z tym wyznaczaniem kierunków? Gwiazda płónocna to nie bo za wcześnie...Mrowisko też nie bo nie ma. A reszty jakoś nagle musiałam zapomnieć. Usiądę sobie pod jkimś świerkiem i poczekam.
-Aałłł!-syknęłam sama do siebie potykając się o kamień. Plus, moje szczęście równa się urwisko. No tak. Cała jestem mokra, poobijana i chyba nie czuję kończyn. A więc to tak skończę. Nie ma co, już widzę nagłówki gazet. "Zbiła się przez własną głupotę". Ło ja pierdziele co tak ciemno?!...
*Oczami Harrego*
-Widzieliście gdzieś Meg?!-przerażony spytałem przyjaciół-Nie ma jej już od kilku godzin.
-A nie ma jej z tobą?!-wyrzuciła z pretensjom Nick.
-No przecież gdyby była to bym się nie pytał!
-Skończcie!-krzyknął Liam.-Musimy jej poszukać w lesie. Widziałem jak szła w tamtą stronę.
Szybko wybieglismy z domu pozostawiając otwarte drzwi. Została tylko mama Nialla. Gdzie ona mogła pójść!? To wszystko moja wina. Jeżeli by sobie coś zrobiła to niedarowałbym sobie.
-Megan!!!!-krzyczałem zrezygowany.-Megan to kurwa nie jest śmieszne!
-O boże!-cicho powiedziała Nicole.-Meggi, Meggi proszę cię nie umieraj! I w tej chwili spostrzegłem całą zakrwawioną dziewczynę leżącą na końcu stromego urwiska. Miała powykręcane nogi i ręce. To najgorszy widok jaki w życiu widziałem...
-Dzwońcie po karetkę!-wydarła się Eleanor. Szybko sięgnąłem po komórkę w kieszeni i wystukałem numer. Wyjaśniłem w jakiej sytuacji się znajduję i przyjazny głos z drugiej strony rozłączył się. Ambulans przyjechał dość szybko.
-Jadę z wami.-ze łzami w oczach spojrzałem na lekarza.
-Wsiadaj. Ktoś musi przy niej być.-odparł.
Jak mogłem do tego dopuścić...Dziewczyna, którą kocham prawdopodobnie zostanie inwalidą do końca życia i to przeze mnie. Czekałem niespokojnie przed salą gdzie ją operowali. Do pomieszczenia ciągle ktoś wchodził i równie szybko wychodził. Nikomu nie chcieli udzielić żadnych informacji. W pewnym momencie wyszedł znajomy mi lekarz.
-Co z nią?-spytałem
-Wyjdzie z tego.
-Uff jak się cieszę, że nic jej nie jest. Mogę się z nią zobaczyć?
-Tak.
*Oczami Megan*
Jestem wykończona operacją. Nie mogę ruszać nogami ani rękami. Nie daję sobie rady z tym wszystkim. Czuję, że po moim policzku spływają słone łzy i nie mogę ich zatrymać.
-H...Hhej..-odezwał się głos zza zasłony.-Mogę wejść?
Nic nie odpowiedziałam poprostu uważałam, że to zbędne. Zasłona się odsunęła i staną w niej Harry.
-Po co tu przylazłeś!?
-Megan..ja...ja cię przepraszam.
-A wiesz chociaż za co?!
-Za mnie, za to jakim byłem dupkiem. Przezemnie prawie zginęłaś..
-Nie to nie przez ciebie. Ja się tylko potknęłam. Ale i tak prędzej czy później podcięłabym sobie żyły. Wtedy byś mógł mówić, że to przez ciebie!
-Nie mów tak! Nicole mi wszystko powiedziała...
-Oh no tak zapomniałabym! Przecież ty i moja przyjaciół...znaczy moja była przyjaciółka jesteście nową parą!
-Co ty pieprzysz!? Ja i Nick?! My się tylko przyjaźnimy.
-Zwał jak zwał.
-Dobra nie przyszedłem tu po to, żeby się z tobą kłócić!
-O! To narazie coś ci to nie wychodzi!
-Bo nie dajesz mi dojść do słowa!
-No to słucham.
-Nick mi powiedziała o naszym wywiadzie jak powiedziałem, że mam na oku dziewczynę, a ty to widziałaś...Ale to nie tak. Megan to o tobie cały czas mówiłem. O tobie cały czas myślę i z tobą chciałbym się związać.
-Harry ja, ja przepraszam nie wiedziałam. Kocham cię najbardziej na świecie.
- Będę przy tobie do końca życia.
-Naprawdę?
-Tak. Bo cię kocham.
-Ja też cię kocham.
Poczułam jak Harry zbliża się do mnie, a już po chwili nasze usta się złączyły w namiętnym pocałunku.
-Marzyłem o tym od kąd cię zobaczyłem..
-Ja marzyłam o tym od kąd sprzedałeś mi chleb razowy w piekarni.-szczerze się uśmiechnęłam.
-Na serio? Ah tak teraz pamiętam. Wiedziałem, że skąś ciebie kojarzę.
-Oh to było tak dawno ja wtedy miałam 14 lat i dopiero się wprowadzałam, a ty 16. Nie przypuszczałabym wtedy, że piekarz z naprzeciwka zostanie między narodową gwiazdą.
-Ja też nie. A tak wogóle jak tam u Jacoba?-spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, a potem przypomniałam sobie, że Jake ciągle gdzieś wychodził. To dlatego puścił mnie do Irlandii.
-Dobrze.-odrzekłam po chwili ciszy.-Dziękuję.
-Za co?
-Za to, że jesteś i będziesz już zawsze przy mnie.-po moim policzku spłynęła samotna łza
-Hejj nie płacz już wszystko będzie dobrze.
-A jeżeli będę "kaleką" do końca życia? Harry ja nie mogę ci tego zrobić.
-Słucham?! Megan ty mi nic nie zrobisz ja cię kocham i nigdy nie pozwolę ci odejść. Nigdy.
Rozumiesz?!
-Rozumiem. Kocham cię.-po raz kolejny dzisiaj nasze gorące usta złączyły się jakby były dla siebie stworzone.
-Czyli jesteśmy razem?-odchyliłam się od Hazzy.
-Jeśli tego chcesz..
-Niczego tak bardzo nie pragnę niż ciebie. Ałłłł!!!!!
-C się stało wezwać lekarza!?
-Nie...nie trzeba...tylko mam prosbę. Kotkuu?
-Słucham.
-ZEJDŹ MI Z NOGI !!
-Oh...sorki nie zauważyłem
-No tak przecież trodno jest zauważyć leżący gips o średnicy conajmniej 40cm. Hę?
-Oj tam, oj tam.
-Jezu! Megan nic ci nie jest?!-do sali wbiegli chłopcy i Daniell, Eleanor i Nicole.
-Spokojnie da się przeżyć.-żartobliwie odpowiedziałam.
-Uwaga ja i Meg chcemy wam coś powiedzieć.-uśmiechną się Harold.-Oficjalnie jesteśmy parą!
-Co?!-wykrzyczała grupka.
-Nie cieszycie się..-spojrzałam na wszystkich z osobna pytającym spojrzeniem, jednak nikt nie chciał spojrzeć mi w oczy.. Dziwne.
-Meg...Możemy pogadać.-odezwał się Liam.
-No pewnie dawaj!-rzuciłam zachęcająco.
-Ale w cztery oczy.,
-Muszę cię rozczarować ale niestety mam skręcone obie nogi złamanie otwarte prawej ręki i przestawioną kość u lewej więc musisz tu.
-Hej ludzie możecie na chwilę wyjść-spojrzał na przyjaciół. To było dziwne. Gdzieś wcięło Malika..Nieważne. Wszyscy wyszli i zostałam tylko ja i Payne.
-No więc?
-Słuchaj zauważyłaś, że Zayna tutaj nie ma prawda?
-No tak przed chwilą się właśnie nad tym zastanawiałam...
-Megan on cię kocha.
Przypomniałam sobie moje pierwsze spotkanie z nim. Powierzenie mu tajemnicy, pocałunek, ale to już nie miało znaczenia bo mam chłopaka...Ale ze mnie zołza jak mogłam tak go zranić?!
-Jezu Liam zupełnie o tym zapomniałam. Mógłbyś go tu zawołać?
-Pewnie, musicie sobie wszystko poukładać.
*Oczami Zayna*
Kurwa co ja sobie myślałem, że wkońcu ją zdobędę i będziemy razem. Naiwniak ze mnie. Harry jak zwykle górą.
-Hej stary jak się trzymasz?-podszedł do mnie Liam.
-Jakoś daję radę.-odpowiedziałem mało przekonująco. Nie mam siły aby wysilić się na jakieś lepsze kłamstwo.
-Meggi cię woła.
-Powiedz jej, że nie mam ochoty z nią gadać. Jest taka jak wszystkie.
-Malik nie mów tak, bo dobrze wiesz, że tak nie jest! Mówisz to pod wpływem emocji.
-Masz rację poniosło mnie. Najlepiej będzie jeżeli o tym pogadamy. Dzięki.
-Zawsze do usług.-mile pożegnał się i wrucił na poczekalnie. Ja w tym czasie wyszłem z kibla i poszedłem do dziewczyny.
-Chciałaś mnie wizdzieć.-rzuciłem beznamiętnie.
-Tak siadaj. Pewnie masz mnie teraz za jakąś...
-Nie, wcale nie mam cię za nią i nie mów tak o sobie.-przerwał mi.
-Tak strasznie cię przepraszam. Igrałam z twoimi uczuciami jak z ogniem, a nie powinnam. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, szczególnie taki fantastyczny chłopak jak ty.
-Napewno moja miłość do ciebie nie minie z dnia na dzień, ale dam radę się przemóc dla ciebie.
-No chodź tuuu już!-odparłam i zrobiliśmy misiaka.-Tylko pliz nie mówcie o wypadku Jakeowi.
-Przyjaciele forever?
-Forever! Kocham cię!
-Oh to tak się pocieszasz Zayn?! Nie martwcie się już wam nie przeszkadzam. Przyszedłem tylko powiedzieć, że cię kocham, ale widzę, że mnie uprzedziłaś szkoda tylko, że nie było to skierowane do mnie. Cześć!
-Cholera! Dlaczego ja muszę mieć takiego pecha?!-wykrzyczała chyba na cały szpital Meg.
-Spokojnie załatwie to z nim, a ty się tak nie denerwuj, bo ci się zmarszczki porobią!
-To nie jest śmieszne! Lepiej biegnij za nim, bo zrobi jeszcze jakieś głupstwo!
*Oczami Nialla*
Wracałem właśnie zatłoczonym chodnikiem od szpitala. W pewnej chwili zobaczyłem JĄ. Nie to niemożliwe ostatni raz widziałem tą dziewczynę kilka lat temu.
-Veronica?-zapytałem z nadzieją na co ona odwruciła się do mnie i uśmiechnęła.
-Cześć Niall.-powiedziała zmieszana.
-Cześć Niall?! I tylko tyle? nie widzieliśmy się ponad 3 lata, a ty mówisz cześć Niall?!!!
-A co?! Mam paść na kolana, prosić o autograf?
-Nie..nie o to mi chodzi.
-Wiem o co ci chodzi, ale nie będę udawać, że nic się nie stało. Zniszczyłeś mi życie rozumiesz?!-odwruciła sie na pięcie i strudem powstrzymując płacz pobiegła w przeciwną stronę. Zniszczyłem jej życie? O co chodzi? Zanim dostałem się do programu bylismy jak rodzeństwo..Najlepsi przyjaciele na zawsze. Mieszka na przeciw mnie o ile dobrze pamiętam. Muszę to z nią wyjaśnić, ale nie dziś. Jestem już zmęczony za dużo się dzieje...
*Oczami Harrego*
Moja dziewczyna i mój przyjaciel. Nie no nie mogę! Pięknie się dobrali.
-Zaczekaj!-złapał mnie za plecy Zayn.
-Nie mam na co! Jak mogłeś?!
-Harry to nie to na co wygądało!
-A jak?! Jestem z nią od kilku minut, a ty zdążyłeś się już z nią obściskiwać!
-Nie mów tak, bo sam w to nie wirzysz!
-Skąd niby możesz wiedzieć w co wierzę, a w co nie?!
-Mniejsza o to! Tak to prawda zakochałem się w twojej dziewczynie, ale szanuje wasz związek i nie mam zamiaru ci jej odbierać! A wtedy jak weszłeś do sali obiecaliśmy sobie miłość B-R-A-T-E-R-S-K-Ą i się przytuliliśmy.
-Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę?
-Spytaj się Meg pewnie powie ci to samo co ja.
-Dobra, sorry poniosło mnie zgoda?
-Jasne. Tylko na przyszłość nie rób takich afer bo może sie to źle skończyć...
-Grozisz mi?-udałem przestraszonego.
-Idź i ją przeproś. ok?
Szybko pobiegłem w kierunku szpitala i wkroczyłem do Meg.
-Przepraszam...Wybaczysz mi moją nieufność?
-Harry związek opiera się na zaufaniu, a ty mnie oskarżyłeś o zdradę.. Nie wiem czy powinniśmy być razem.
-Obiecuję ci, że jeśli mi wybaczysz już nigdy to sie nie powtórzy. Proszę kocham cię.
-Oj nie moge sie na ciebie długo gniewać też cie kocham!
Oooook. Rozdział 9 gotowy. Jak widzicie pojawiła sie nowa bohaterka, trochę później zrobię jej opis :)). W każdym razie dużo będzie teraz występować w opowiadaniu. I chciałam tylko powiedzieć że chcecie komentować to komentujcie, nie chcecie to nie. Nie będe na was zła ;** KOCHAM WAS! <333
sobota, 9 marca 2013
Ronnie
Kurcze kochani...Bardzo mi smutno, bo mam wrażenie, że tylko kilka osób czyta bloga(dokładnie to dwie) nie wiem co robimy źle. Mam szybciej dodawać rozdziały? Ale dla dwóch osób? Oczywiście każdy się liczy, ale mam prośbę...Mogglibyście nagłaśniać bloga w komentarzach na fb, TT, no nie wiem gdziekolwiek. Kończę już rozdział 9 i nie wiem czy wstawiać czy dać se spokój...
środa, 6 marca 2013
Ronnie
Hej, hej to znowu ja. Chciałabym poinformować, żebyście dodawali w komentarzach swoje blogi, ponieważ chętnie poczytam i zaobserwuję ^^ i szczerze dziękuję (razem z Carrotką) za nominowanie do Libster Aword. Jeśli wam to nie przeszkadza to mogę już zawsze dodawać takie długie rozdziały tylko musicie komentować, albo wypełnić ankietę z prawej strony u góry. Jeszcze raz za wszystko dziękuję! <3
Rozdział 8
*Oczami Harrego*
-Harry tylko musisz wiedzieć jedno. Ja ci wybaczam, ale na zawsze zapamiętam.-oderwała się ode mnie Meg i spojrzała mi głęboko w oczy.
-Wiem. Wszystko spieprzyłem masz prawo żywić do mnie urazę. A tak w ogóle to wpadniesz do nas dzisiaj?-wycedziłem mierząc ukradkiem jej ruchy.
-Jeśli nie będę przeszkadzać to czemu nie? Ale mam jedną prośbę..
-Jaką? Dla księżniczki Meggi wszystko.-odparłem i zobaczyłem jak dziewczyna oblewa się rumieńcem.
-Słuchaj mogłabym zabrać swoją najlepszą przyjaciółkę Nicole do was. Też jest fanką. Obiecałam jej, że opowiem coś o was, ale wydaje mi się że lepiej będzie jeżeli zobaczy was na własne oczy.
-Nie mam nic przeciwko. To dzwoń do niej.-lekko się usmiechnąłem na co odparła tym samym
-Jasne, jasne.-powiedziała i sięgnęla po iPhona z torby wybierając numer. Po dwóch sygnałach jej przyjaciółka odebrała.
-Masz dzisiaj plany?-spytała tłumiąc szczęście.-Ohh to odwołąj i zabiorę cię gdzieś. Bądź u mnie o 13. Pa.-rozłączyła się i spojrzała na mnie przenikliwym wzrokiem.
-Co się tak patrzysz nigdy nie widziałaś ósmego cudu świata?
-Ahh ta twoja skromność.-po tych słowach oboje wybuchneliśmy nieopanowanym śmiechem.-A tak na serio to chciałabym się umyć i ubrać. Poczekasz w kuchni?
-Ależ oczywiście.-odpowiedziałem ukrywając uśmiech i wyszedłem do wskazanego miejsca.
*Oczami Nicole*
Jestem ciekawa co też znowu moja Meg wymyśliła. Strasznie jej współczuję, po tym co przeżyła z chłopakami tym bardziej, że to nie pierwsza taka sytuacja, ale z drugiej strony poznała słynne One Directionon. Dobra koniec rozmyśleń. Muszę zacząć się szykować w końcu jeszcze nie wiem gdzie ta wariatka mnie zabierze. 11.28. Hmm, mam jeszcze trochę czasu więc wezmę szybki przysznic i chyba lekko podkręcę włosy. Wychodząc z łazienki ubrałam beżowe rurki, vansy i koszulkę z napisem ,,Do you marry me Zayn?''. W takim stanie spojrzałam na mojego BlackBerry, który wskazywał godzinę 12.32. Mam jeszcze trochę czasu więc zjem sobie jakiś...yy obiad? Nieważne sęk w tym, że jestem głodna. Wyciągnęłam miskę wraz z płatkami i mlekiem, po czym złączyłam ze sobą wszystkie składniki. W pełni najedzona pełnoziarnistym przysmakiem udałam się do Meg. Kiedy byłam już u niej na podjeździe zauważyłam świeże ślady opon. Ktoś musiał się stąd niedawno ulotnić. Pewnie Jake, a może nie? W każdym razie nie będę sobie teraz zaprzątać tym głowy. Czeka mnie z pewnością niezapomniane popołudnie z najlepszą przyjaciółką. Bez dzwonienia do drzwi weszłam do domu Meggi gdzie zastałam ją siedzącą na kanapie przed telewizorem.
-O siemka Nick.-rzuciła w moją stronę.
-Też się cieszę, że cię widzę, ale mniejsza o to. Powiedz mi gdzie mnie zabierasz, bo już nie wyrabiam z ciekawość.
-Zobaczysz, a teraz zbieraj się i choć na autobus.
Szłyśmy w ciszy oglądając się na boki i podziwiając uroki miasta.
-O! Jest nasz autobus.-krzyknęłam w stronę Meg.
Siedząc już na swoich miejscach nie wytrzymałam i postanowiłam się jeszcze raz spytać.
-Proooszęęęęęęę. Powiedz gdzie jedziemy!!!!
-Nie nie ma mowy już niedł...O widzisz już jesteśmy na miejscu.
-No widzę, owszem. Ale po co mnie tu przywlokłaś?!
-Nie marudź tylko rusz dupę i wysiadaj!-sympatycznie uśmiechnęła się w moją stronę.
Po jakimś czasie doszłyśmy przed jakiś wieeelkiiii dom, skąś kojarzyłam to miejsce, ale obecnie nic mi nie przychodziło do glowy. Nagle Megan zadzwoniła na domofon i odebrał jakiś sympatyczny ton.
-Tak?
-Mógłbyś mi otworzyć? To ja.
-Nie znam nikogo takiego.
-Oh i zapewne nie pamiętasz dziewczyny, która wczoraj prawie cię nie pobiła?!
-MEGGI!!-wykrzyczało kilka innych głosów, a potem furtka się otworzyła. Po wejściu oniemiałam z wrażenia. Stanęłam jak wryta i nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Ymm. Tak więc to jest Nicole - moja najlepsza przyjaciółka.-przedstawiła mnie Meg widząc w jakim jestem stanie.
-Ja jestem Liam ten obok lodówki to Niall, a dalej Harry, Louis i Zayn, ale nas już pewnie znasz.-oznajmił jak zwykle najbardziej ogarnięty członek zespołu wskazując kolejno poszczególne osoby. Nagle odezwał się Zayn.
-Tak wyjdę za ciebie, ale bez pierścionka to nie mamy o czym mówić.-zwrucił się do mnie, a ja z początku nie wiedziałam o co mu chodzi, potem jednak przypomniałam sobie swój dzisiejszy ubiór, w tym bluzkę z oświadczynami dla Malika. Wszyscy wraz ze mną wybuchnęli nieopanowanym śmiechem. Fajnie się zaczyna.
-No dobra to co dzisiaj robimy?-spytała Meg
-Możemy się jakośbliżej poznać.-odparł przegryzając marchewkę Louis.
-W sumie czemu nie?-odpowiedziałam nie ukazując żadnych emocji. W pewnym momencie zazwonił telefon Nialla i długo o czymś rozmawiał z osobą po drugiej stronie, a my w tym czasie zdecydowaliśmy, że zrobimy pizzę.
-Emm. Słuchajcie, dzwoniła moja mama i pyta czy moglibyśmy przyjechać na tydzień do Irlandii.-wyjaśnił spontanicznie blondynek
-No to kiedy wyjeżdżacie?-zagadnęłam
-Jak to wy?-ze zdiwieniem popatrzył na mnie Zayn-Chciałaś powiedzieć my!
-Co? Jak to? Przecież to Irlandia, a my...my nie wiemy czy nasza rodzinka się zgodzi. Poza tym co my tam same będziemy robić?-pytała Meg.
-No, nie będziecie przecież same. Eleounore i Danielle też jadą, a z rodzinom to się załatwi.-odparł bezproblemowo Harry.
-No nie wiem. A kiedy mamy lecieć?-zmieszana spytałam Liama
-Yyym...Najbliższy lot do Irlandii jest za trzy dni.-odparł szukając w internecie biletów na samolot.
-Dobra pogadam z rodzicami, może mnie puszczą w końcu za nie cały rok będę pełnoletnia.-szeroko się uśmiechnęłam.
-To ustalone, a tak w ogóle to co z tą pizzą?-zapytał jak zwykle głodny Niall.
-Dobra chłopcy na laptopie poszukajcie sobie przepisu, a ja z Meg musimy na chwilę pogadać.
-Tak jest!-odparli wszyscy jednym głosem.
Szłam przez długi korytarz i weszłam do pokoju Zayna ciągnąc za sobą przyjaciółkę.
-No to o czym chciałaś gadać?-zapytała.
-O tym wyjezdzie...Uważasz, że to dobry pomysł?
-Tak jak najbardziej, a czemu w ogóle pytasz?
-Nie jestem co do tego przekonana. W końcu znamy ich tylko...to znaczy ja znam ich tylko kilka godzin..
-Ale nie mamy samolotu już za chwilę. Zdążymy się jeszcze poznać. Nie pękaj! Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nigdy nie marzyłaś o spotkaniu 1D, a co dopiero o wspólnym wypadzie do rodziny któregoś z nich!
-No w sumie masz rację...Lepiej już wracajmy, bo nie wiadomo w jakim stanie zobaczymy kuchnię!-szybko zbiegłyśmy do chłopaków nie wiedząc czego mamy się spodziewać. Zastałyśmy całą kuchnię w mące i porozbijanych jajkach.
-Łooo ja pierdo...-nie dokończyła Meg
-No co aż tak źle.-spytał Liam.
-Wy mieliście zrobić pizzę, a nie jakąś wojnę!-krzyknęłam wstrząśnięta.
-Oj tam, oj tam.-odezwał się Louis
*Oczami Megan*
Sprzątnęłam z Nicole całą kuchnię i pry okazji zrobiłyśmy dwie pizze. Po co dwie? Bo Niall przed chwilą jedną zjadł. Dobra ja też lubię jeść i w ogóle, ale żeby tak za jednym tchem?! To chore!
*Trzy dni później*
Dzisiaj dzień wylotu...uhh jeszcze nigdy nie latałam i strasznie się tego boję. Swoją drogą dalej nie wiem dlaczego rodzice Nick i mój brat tak łatwo się na to zgodzili...Zmówili się czy co?
-Heyyy-do pokoju wtargnęła moja przyjaciółka.-Spakowana?
-Już kończę, ale nie mam żadnego stroju kąpielowego. Muszę dzisiaj iść na zkupy.
-To pójdziemy we dwie, bo ja też nie mam, albo w czwórkę!
-Jak w czwórkę?
-No możemy zadzwonić do Ell i Dan. Im szybciej się poznamy tym lepiej będziemy się czuły w swoim towarzystwie przez dwa tygodnie!
-Ok. Masz do którejś numer bo ja nie...
-Mam do Dan. Już dzwonię.
Kiedy Nicki dzwoniła zastanawiałam się jak to możliwe, że jeszcze tydzień temu marzyłam o spotkaniu z chociaż jednym z 1D, a dzisiaj lecę z nimi do Irlandii.
-Spotkamy się z dziewczynami za godzinę w centrum handlowym-z zamyśleń wyrwał mnie głos Nicole. Odruchowo spojrzałam na zegarek w telefonie. 12.56-jeszcze 64 minuty...
-To co może jakieś płatki-zarzuciłam.
-Płatki to zawsze!-roześmiana odpowiedziała przyjaciółka.
-To ja naszykuje, a ty zobacz czy leci coś ciekawego w TV.
-Ok.
W czasie gdy ja robiłam nam jedzenie zawołała mnie Nicole.
-MEGAN!!!
-COOO!!!
-Choć szybko chłopcy mają wywiad!
-Już biegnę!-powiedziałam i prędko pobiegłam do salonu gdzie czekała już na mnie Nick.
-Harry. Masz już jakąś dziewczynę na oku?-zwruciła się do niego jakaś babka.
-Taaak. Jest bardzo ładna. Ma piękny i melodyjnny głos. Po prostu ideał.-i w tej chwili coś we mnie pękło. Ja chyba go polubiłam i myślałam, że coś z tego wyjdzie, a on ma jakąś na oku.
-Hej, mała wszystko ok?- spytała zaniepokojona Nicki.
-Ta jasne...Niedługo mi przejdzie. W końcu nie byliśmy razem. On ma prawo sobie kogoś znaleźć...-otarłam szybko łzę z policzka.-A teraz choć na płatki.
-Ale jakby się coś działo to mi powiesz?
-Pewnie przecież od tego są przyjaciele...
Po zjedzeniu poszłyśmy prosto do centrum gdzie czekały na nas już dziewczyny.
-Cześć!-krzyknęła z daleka Elleounore
-Cześć dziewczyny!-odpowiedziałam
-To co wielkie zakupy?-zapytałam
-Przecież miałyśmy sobie tylko bikini kupić.?-pytającym wzrokiem spojrzała na mnie Dan
-Ale jeżeli coś więcej kupimy to nic się nie stanie.-odrzekłam melancholijnym głosem.
Chodziłyśmy po całym centrum jeszcze przez kilka godzin. Dziewczyny okazały się bardzo miłe i bardzo się polubiłyśmy. Opowiadałyśmy sobie nawzajem jak poznałyśmy chłopców. Oczywiście pominęłam fakt jak płakałam przez Zayna i Harrego, bo o tym nie musiał nikt wiedzieć.
-O kurde!-krzyknęła Nicole-Już 17.22! Dziewczyny musimy się już zbierać za niecałe 40 minut mamy samolot!
-Dobra my jesteśmy autem to was podwieziemy i przy okazji weźmiecie swoje walizki i pojedziemy do nas.-zaproponowała Ell.
Dosyć szybko się ze wszystkim uwinęłyśmy i o 17.50 byłyśmy na miejscu gdzie czekali na nas chłopcy.
-Dobra ruchy! Zabierajcie walizki i na otprawę!-w pośpiechu zarzucił Liam. Oczywiście każda z nas musiała zapłacić conajmniej 100 funtów. Byliśmy już wszyscy na swoich miejscach w samolocie, kiedy nagle wystartował.
-O boże nie dam rady!-złapałam Harrego za rękę (ponieważ siedział obok mnie) ale od razu cofnęłam rękę rumieniąc się.
-Ej..spoko możesz trzymać-odpowiedział wystawiając w moją strone dłoń. Już miałam ją złapać, ale w ostatniej chwili przypomniało mi się co obejrzałam dzisiaj rano w telewizji.
-Wolałabym jednak nie.-rzuciłam groźnym tonem.
-O co chodzi? Coś zrobiłem nie tak?
-Ty? Niee. Chociaż zastanów się co robisz, bo ktoś mógłby być o ciebie zazdrosny!-wysyczałam jeszcze bardziej wściekła niż byłam.
-Nic nie rozumiem! Możesz mi powiedzieć o co chodzi?!
-Jakbyś nie wiedział!-po tych słowach nie miałam zamiaru dalej prowadzić dyskusji, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu. Jest dorosły niech sobie robi co chce, ale ja mu nie będę w niczym pomagać.
*Oczami Harrego*
Już naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Jednego dnia jesteśmy pryjaciółmi, a drugiego zachowuje się jakbym jej zrobił jakąś wielką krzywdę. Muszę pogadać z Nicole. W końcu to jej BF musi wiedzieć coś więcej.
-Hej. Jak będziemy na miejscu możemy pogadać?-zapytałem dziewczyny.
-Pewnie, a coś się stało?
-Nie nic takiego. Po prostu zostałaś mi tylko ty...-przez chwilę zastanawiałem się czy nie brzmi to zbyt...ymm prowokująco i szybko spojrzałem na Meg, czy coś usłyszała. Na szczęście spała, a na uszach miała słuchawki. Kiedy już bylismy pod domem Nialla rozkoszowaliśmy się widokami jakie oferowało nam to piękne państwo.
-Harry..Chciałeś ze mną o czymś pogadać?-z transu wyrwała mnie Nick.
-Tak, tak. Tylko choć gdzieś dalej.
Opowiedziałem jej całą sytuację w samolocie i zapytałem o co może jej chodzić.
-Nie jestem pewna czy mogę to tobie powiedzieć,ale jeśli to ma być dla waszego dobra to powiem. Słuchaj...Dzisiaj rano oglądaliśmy wasz wywiad i...i tam powiedziałeś, że podoba ci się jakaś dziewczyna. Megan się załamała, bo ona naprawdę cos do ciebie czuje...
-Nie jakaś dziewczyna! Chodziło mi przecież o nią. Jezu wszystko po raz kolejny spieprzyłem. Muszę to z nią wyjaśnić. Ja... ja ją kocham...
wtorek, 5 marca 2013
Ronnie
Kurcze bardzo was przepraszam, że jeszcze nie ma rozdziału, ale kompletnie nie mam weny. Znaczy się mam już kawałek rozdziałka, ale nie wiem co dalej. Prawdopodobnie jutro pojawi się oczekiwany rozdział 8!! KOCHAM WAS! <3 ;**
niedziela, 3 marca 2013
Ronnie
Niechcący zmieniłam tło na blogu i za cholere nie wiem jak to cofnąć mam nadzieję że carrotka mnie nie zje żywcem ;p <33
sobota, 2 marca 2013
Ronnie
Mam mentlik w głowie nie wiem z kim ma być Megan. Harry czy Zayn?? To takie trudne uhmm dlaczego oni muszą byc tacy sexowni !!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




